wtorek, 25 lutego 2014

Jak nie dać się zaskoczyć?



    Życie potrafi zaskoczyć, doprawdy. Obmierzły frazes czy nie, tak właśnie jest. Nikt mu zaprzeczyć nie może. Zaskakuje małym światem {sąsiada spotkać w weneckiej kawiarence...}. Zaskakuje Chodakowską w lodówce {czyż nie jest już prawie wszędzie?}. Zaskakuje miłym słowem z zaciętych zwykle ust...

Zaskakuje. Znienacka, nagle, nieprzewidzianie. Nie przebiera w środkach. O tak... bezwzględne Życie. Miejcie się na baczności! Oczy szeroko otwarte, zmysły wyostrzone...

Mimo wszystko jednak... bez względu na wiek... na doświadczenie... Nie ważne czy jesteśmy nieopierzonymi początkującymi czy też styranymi już owym Życiem bywalcami tegoż Wzgórza {Padół nastraja zdecydowanie zbyt depresyjnie} i tak zdoła nas Ono zaskoczyć.

A wiecie czym? Czymś banalnym. Zwykłym, prostym. Czymś, co wydaje nam się dawno poukładane. Wydaje Wam się, że znacie siebie dobrze? Że wiecie czego chcecie i czego potrzebujecie? A kiedy ostatnio daliście sobie możliwość do zastanowienia się nad tym?

Ja staram się na bieżąco i co? Mimo wszystko ostatnio dopadła mnie myśl {dałam się Życiu zaskoczyć!} iż jedna z moich potrzeb zostaje niezaspokojona. Ot, codzienna drobnostka, ale ważna. Parę miesięcy temu pewne wydarzenie dało mi do myślenia... banalne... niedawno niczym deja vu... bach! Na co dzień radzę sobie z tym Brakiem. Od święta jednak... takie Zaskoczenia bywają bardzo niemiłe, gorzkie...  Uświadamiają, że czegoś wciąż mi brak...


... i jak na razie kompletnie nie wiem co z tym zrobić...


Strzeżcie się zatem :) bądźcie czujni i uważni na siebie i swoje Potrzeby. Żeby Was Życie czymś błahym nie zaskoczyło. Czymś {nie}oczywistym. Bo to chyba uwiera najbardziej. I najbardziej potem wyrywa się przed szereg codzienności...






Pośliznęłam się na tym Zaskoczeniu
i od kilku dni sunę starając się chwycić tę myśl...
która się tak przed szereg wyrywa.




Pozdrawiam Was ciepło :)



Z nadzieją wyciągająca rękę

Mała Mi



UPDATE: Kochani :) to nie późna pora nie pozwoliła Wam nie zrozumieć mojego zawiłego tekstu. Namieszałam, nawykręcałam się słownie. Myślałam sobie o miłości. Takiej codziennej, nie filmowej. Takiej prawdziwej. O tym jak różnie ją okazujemy. Jak różne są jej odcienie... A czego mi brak? Przytulenia :) Proste prawda? A jednak... i kiedy nagle ktoś mnie przytulił, w tańcu, nie myśląc o niczym... zdałam sobie sprawę, jak bardzo mi tego brak... I rozszalały się myśli... Muszę je okiełznać i poukładać :)

49 komentarzy:

  1. Życie samo w sobie potrafi zaskakiwać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie życie stale zaskakuje :-) przywykłam i nie narzekam :-) powiem więcej: bywam mile zaskoczona :-)))
    czego Ci brak, Mi ? tak niespodziewanie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja zwykle też nie narzekam :) troszkę mnie już czytasz, więc wiesz ;D
      A czego mi zabrakło niespodziewanie? Przytulania... dodałam Update do mojego niejasnego tekstu ;)

      Usuń
    2. przytulam Cię więc (wirtualnie) i choć to nie to samo, mam nadzieję, że zostałas już niejednokrotnie - tak realnie - przytulona :-)

      Usuń
  3. oj Mi, skomplikowany ten wpis i o tak później godzinie umiem go tylko rozszyfrować w kontekście czegoś co napisałaś u mnie w komentarzach. trzymam więc kciuki za wyciągającą rękę i same pozytywne zaskoczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę go uprościłam małym updatem :) kombinujesz dobrze... jest powiązany z ostatnim moim komentarzem u Ciebie ;)

      Usuń
    2. W sumie pocieszyło mnie, że nie tylko ja nie rozszyfrowałam Twojego tekstu - ale za to też lubię Twojego bloga, za taką nieoczywistość czasami :)

      Usuń
  4. ja nie zaczaiłam czego Ci brak ale może przez to, że już późno a w dodatku ja chora ;p ale mam nadzieję, że życie będzie Cię tylko pozytywnie zaskakiwać, tego Ci życzę :)
    a jeśli chodzi o to co załatwiałam - dopiero się obroniłam, ale za to na 5 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję Ci Sóweczko :) cudownie!!

      A tekst już przystępniejszy do "zaczajenia" ;D

      Usuń
    2. aaah przytulanie! kto tego nie lubi :) ale ja swojemu mężowi muszę nawet czasem powiedzieć - no przytul mnie! :D

      Usuń
    3. Kochana! Ależ ja się upominam... niestety u nas to chyba głębszy problem z tym przytulaniem...

      Usuń
  5. A mnie sie zdaje,ze tu chyba o małego człowieka chodzi:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie... nie o małego człowieka chodzi.. chyba moja reakcja byłaby inna ;)

      Usuń
    2. Haha :-) No a tu burza mózgów ruszyła :-)
      Czytam Ciebie od jakiegoś czasu i bardzo fajnie Cię odbieram :-) Lubię tu zaglądać :-) Pora sie dołączyć na stałe :-)

      Usuń
    3. Zapraszam zapraszam :) bardzo mi miło, że się "ujawniłaś" ;D to takie motywujące! Dziękuję :)

      Usuń
  6. Trzeba mieć w sobie tę ciekawość, która pcha nas przez życie.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja lubię być tak czymś wstrząśnięta, bo to mi przypomina co jest w życiu ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według tej teorii, doskonale sobie przypomniałam ;)

      Usuń
  8. Zręcznie owinęłaś konkret w bawełnę wielu słów! Jako prawnik żądam kawy na ławę ;-). Dla mnie życie MA być rutyną. Zaskoczoną czymś co drugi dzień ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa na ławie! Troszkę objaśniłam swój tekst ;) a Ty bardzo ładnie to ujęłaś... tę rutynę połączoną z zaskoczeniem :)

      Usuń
  9. A mnie to już chyba nic nie zdziwi ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja uparcie, wciąż wolę myśleć, że owszem zaskakuje , ale pozytywnie i nie ma niewykorzystanych szans:) Może to wiara w wyświechtane przeznaczenie:))
    Oj coś za poważnie jak na środowy poranek:))
    To tymczasem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię kiedy Życie mnie pozytywnie zaskakuje ;) i wierzę w Przeznaczenie, wcale nie wyświechtane moim zdaniem :) po prostu po tych zaskoczeniach czułam się jak obuchem uderzona... dochodzę do siebie powoli ;)

      Usuń
  11. Ha! A ja to lubię! Oczywiście jeśli zaskoczenie jest miłe, niemiłych zaskoczeń nie lubię.Np. planuje wyjazd w góry a tu grypa dopada całą drużynę pierścienia ( oprócz mnie - ja zahartowana jestem w saunie) i że tak powiem - jest po ptokach. Albo jadę sama albo przekładamy termin.Samej na narciochach to nie to samo. Takich zaskoczeń nie lubię, zdecydowanie nie.
    Lubię natomiast takie pozytywne, choćby uśmiech obcej osoby mijającej mnie - w kraju zwanym Polską to rzadkość , wiec tym bardziej lubię.
    :) Uśmiechniętego dnia pełnego słońca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Któż nie lubi pozytywnych zaskoczeń? ;D moje niestety do miłych nie należało... ale jakoś sobie to układam ;)

      Usuń
  12. Uwierz lub nie, ale nie dalej, jak wczoraj wieczorem, zerkając na to, co Żona ogląda na ekranie komputera pomyślałem (a zaraz i powiedziałem na głos), że ostatnio mam wrażenie, że jak otworzę lodówkę, to mi Chodakowska wyskoczy. Nie mniej byłoby to jednak zaskoczeniem ;-)
    A że życie potrafi zaskoczyć, to prawda. sami siebie też zaskoczyć potrafimy. Ja siebie ostatnio zaskoczyłem własną naiwnością, ale to już opisana historia :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko się tą Twoją "naiwnością" nie katuj, bo z tego nic nie przyjdzie dobrego :) szkoda nerwów. Stało się. Trudno. Walcz o swoje. A z Chodakowską Ci wierzę, a jakże! :) ja ostatnio zostałam zaskoczona tym, ze są ludzie, którzy nie wiedzą kim ona jest ;D tak!

      Usuń
  13. Dzisiejszy świat tak gna, że większości z nas brakuje takiej zwyczajnej bliskości.

    PS. Ja kierują pracą lokalnej gazety - nic wielkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... przykre, ale prawdziwe...

      Usuń
  14. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest coś, czego mi brakuje i czego brak mógłby mnie bardzo zaskoczyć. Nic takiego nie przychodzi mi na myśl. I nie wiem, czy to dobrze, czy może po prostu jestem niewystarczająco czujna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nazwałabym to pełnią szczęścia :)

      Usuń
  15. Ale jak to tak? Jak może Ci brakować przytulenia? Domagaj się zatem głośno od tego co to przytulać powinien codziennie :). Albo sama się wpraszaj w Jego ramiona. A zaskoczeń, jeśli już, to samych miłych Ci życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie domagam się tych przytuleń... niestety skutkuje to średnio, ludzie miewają różne zachamowania... chyba, że to właśnie będzie to miłe zaskoczenie, którego teraz mi wszyscy życzą :)

      Usuń
  16. No to, daj się zaskoczyć i porwać, bez układania myśli i rozkminiania czy powinnam... Niech się dzieje wszystko naturalnie i spontanicznie:)
    Życzę dobrej zabawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana :) kiedy jest się w związku, raczej nie można się dać porwać innej osobie :) i raczej wskazane jest poukładać myśli, ochłonąć... i spontaniczność okiełznać ;)

      Usuń
    2. Rozumiem kochana Mi...wiesz, każdy działa na swój sposób. Dla mnie spontaniczność w związku, jest b. ważna, pielęgnujemy ją oboje, by nie umarła. Chyba, nie jestem tak dojrzała...
      I wcale nie miałam na myśli drugiej osoby...(hihi).
      Cmok:)

      Usuń
  17. I am sending you thousand hugs and wish you all the best.xoxo

    OdpowiedzUsuń
  18. No tak...Ja staram się swoje potrzeby po prostu...realizować :) O ile nie są wygórowane, niemożliwe, poza zasięgiem. A i te co są "po za" to melodia przyszłości...
    Jestem przekonany że potrafisz postawić na swoim, a braki uzupełnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ja też się staram realizować swoje potrzeby :) niestety jednak ta moja potrzeba wydaje się być wygórowana.. zbyt wygórowana...

      Usuń
  19. Hmmm... tak banalnie, prosto i każdego dnia mocniej, tęsknię za tym, by być bliżej.
    I najczęściej łapię się na tym w pracy :)
    Dlatego plan przeprowadzki nabiera rumieńców, ale cichosza :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z tego co ja wiem, to o takich rzeczach za dużo myśleć nie można. To są emocje, a one potrafią zaskakiwać. Na dodatek przejmują stery nie zawsze wtedy kiedy powinny i można dojść do niekoniecznie dobrych wniosków. Także nie myśl za dużo, tylko idź się do kogoś przytulić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z tym myśleniem jest kłopot, bo trudno je wyłączyć :) ale masz rację! Za dużo myśleć nie można... a przytulać to ja bym się chciała nie do kogoś, tylko żeby mnie Bardzo Mądry przytulał... a On jakoś ma z tym problemy...

      Usuń
  21. Myślę, że często mamy tak, że dopiero gdy coś dostaniemy, uświadamiamy sobie, jak bardzo nam tego brakowało. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...