piątek, 21 lutego 2014

ELLE duperELLE




     Znacie smak goryczy, którego czasem przysparzają nieprzemyślane zakupy? Ja znam go słabo... ledwo ledwo pamiętam... to znaczy pamiętałam, ponieważ za sprawą przystojnego pana z Kolportera zdołałam sobie przypomnieć. Moje kubki smakowe odczuły to dotkliwie. Gorycz... brr...
Goryczka pożądana jest w smaku piwa :) ale nie powinna być powodowana zakupami! Kobietą jestem! Ten smak powinien być mi /nam kobietom obcy! A jednak nie...

Zwykle wydaję swoje pieniądze bardzo roztropnie. Czasem aż zbyt roztropnie... dlatego też bardzo rzadko bywam niezadowolona z czego, co kupię.

Zdarzają mi się jednak chwile szaleństwa. Tym razem było podobnie ;) w moim małym miasteczku otwarto małe centrum handlowe. Zaczynam myśleć, że centra handlowe stają się wyznacznikiem statusu miasta! Jak fakt posiadania kont tam czy siam...

W małym centrum handlowym jest Kolporter. I dobrze, bo wybór prasy jest tam bardzo zadowalający ;) Spiesząc się na fitness wpadłam na chwilkę po "Twój Styl". Pozycja dość pewna, choć ostatnio zachwiana od ilości reklam, kosmetyków w cenach małoprzystępnych i mody nie wiadomo dla kogo!
Nic to. Lubię wywiady "Twojego Stylu" ;) inspirują mnie i dają energię do działania i spełniania pragnień :) Kupiłam!


Stojąc przed półką rzucił mi się w oczy inny znany magazyn. Elle :) lubię od czasu do czasu. Sięgam i czytam tytuły z okładki. Pierwszy, największy po angielsku. Myślę sobie... kurcze... już nawet nagłówki zangielszczają w tym kraju kompleksów... czytam kolejny nagłówek, też po angielsku... dziwne... A właściwie nie dziwne, ponieważ Elle okazało się właśnie angielskojęzyczne ;D
- Macie tutaj niepolską prasę? - mile zaskoczona unoszę brwi i pytam przystojnego pana, od którego kupiłabym nawet pajączka na plecy mimo iż do garba mi jeszcze daleko.
- Mamy, oczywiście - odpowiada pan i zaczyna wymieniać dostępne tytułu oraz proponować...
... sprowadzenie innych upragnionych :)

Zadziwiona przeglądam rzeczone Elle, pytam o cenę. Cena podoba mi się o jakieś czterdzieści złotych mniej niż pan. Dużo - myślę sobie... - ale przecież uczę się języka, to inwestycja w siebie ;D Inna tematyka, inne słówka. Poza tym magazyny czyta się inaczej. Poza tym, jutro mogę paść ofiarą mordu zirytowanych kosmitów, więc nie będę sobie odmawiała małej przyjemności. Kupuję :)

Następnego dnia w pociągu {to mój czas na angielski} zachłannie otwieram gazetę. Żądna nowych słów, wyrażeń przewracam strony. Reklama, reklama, reklama... i kolejna... i znowu! Z żalu zaczęłam czytać te reklamy!! Że nawilża, że nowość...
I tak do strony dwudziestej piątej! 25!! Słownie czy liczbą druzgocze jednakowo, prawda? :) 

Noż jasna cholera! Prada, Gucci i inne nazwy marek są międzynarodowe!! Zero nowej wiedzy... Smak goryczy...

Wiem, że polskie magazyny też aż kipią reklamami. Wiem! Ale mimo wszystko uważam to za karygodne! Tyle zmarnowanego papieru! Skoro i tak wszyscy już znają te marki... ehh...

Na szczęście moja natura pozwala mi szybko się zapalić {wściec} i równie szybko ochłonąć :) przełknęłam już smak goryczy... i mimo wszystko poszukam jakiś treści na łamach angielskiego Elle! Nie poddam się tak łatwo ;D




Życzę Wam weekendu pełnego wartościowych treści ;)
albo chociaż treści przyjemnych ;D choć jeśli jest przyjemne to i wartościowe też...

Sama nie wiem...

Miłego zatem!

Ja dziś będę obcinać włosy, jeść, tańczyć i dobrze się bawić :)
W takiej właśnie kolejności! Chyba... ;p



Mała Mi

55 komentarzy:

  1. "TS" kiedyś czytałam namiętnie, teraz od czasu do czasu. "Lubię to", ale masz rację - reklamami on poważnie stoi a prezentowana moda nie dość, że droga to jeszcze prawie nigdy mi się nie podoba. No, ale nie dla mody go czytuję. Ani kosmetyków. Dla tych wywiadów, artykułów, notek, felietonów. Znamy się z TS wiele, wiele lat i mam ku niemu sentyment. W zasadzie to jedyne pismo, które czytywałam regularnie. Żałuję, że wywaliłam wszystkie zbierane latami skrupulatnie numery. Ech.

    Elle angielskie mówisz też marnotrawstwo papieru? Mimo wszystko mam nadzieję, że znajdziesz tam tez coś POZA, czego an weekend życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. "TS" ma świetne wywiady. bardzo mnie inspirują :) szalenie pozytywnie nastawiają :) jeśli chodzi zaś o zbieranie numerów... ja zbieram kolorowe magazyny i zamierzam sobie z nich stworzyć stolik nocny ;D

      Weekend miałam świetny :) dziękuję! A Ty?

      Usuń
  2. Chyba właśnie reklamy spowodowały ze przestałam kupować czasopisma. Za dużo, za nudne i za dużo. Przesadzone. Kupowałam dla wywiadów, dla przyjemności teraz mam wrażenie ze płacę za reklamy których i tak nie chcę oglądać ani czytać.
    A że mam słabość do słowa drukowanego, dlatego sięgam po książkę, czasopisma to już nie wiem kiedy kupowałam... ło! dawno..

    ps: Cwiczę swój angielski oglądając nam wiadomy serial, właściwie wczoraj pożarłam 3 odcinki. Czekam z niecierpliwością na następne.

    Weekendu cudnego! Jak tańce to cudowny być musi! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądasz "House of cards" w oryginale?? ;D wow, szacun kochana! ;) to ja mam za niski poziom... przymierzam się do "Gotowych na wszystko", bo mi czytelniczka poleciła do ćwiczenia :)
      Magazyny kupuję sobie czasem dla przyjemności właśnie... zapachu... ładnych zdjęć:) i wywiadów. W "TS" są bardzo inspirująco :)

      Weekend miałam bardzo aktywny, a i tańce się przyczyniły :)

      Usuń
  3. znamy ten smak :-) i to z poważniejszych - niż gazeta - zakupów. niestety. jeśli gorycz powtóci przy kolejnym zakupie, zajrzyj do zwierciadła. tam też reklam z miesiąca na miesiąc jakby więcej. ale jaka treść między nimi :-) polecam :-)
    a tymczasem:
    udanego wieczoru, tanców i weekendu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "TS" miewa dobre wywiady :) lubię je, bo są bardzo inspirujące! Jak to wygląda w Zwierciadle?

      Weekend miałam wyśmienity :) dziękuję! A Ty?

      Usuń
    2. zwierciadło - one by one - pełne jest inspirujących tekstów.
      jeśli nie chcesz kupować, mogę ci przesłać marcowe - jak skończę :-)

      Usuń
  4. ty to jesteś niezła ;) ale fakt - kto by się oparł przystojniakowi. Ja raz zakupiłam pierwszą część Harrego Pottera po angielsku, tam reklam nie ma, inwestycja na lata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry Potter po angielsku! Mam trzy części :) dwie już przeczytałam :) i zgadzam się z Tobą, na lata... ;)

      Usuń
  5. Miłego, miłego! ;> Zaiste przykry Cię spotkał incydent z tą Elle, o tak. Ech, życie. :D

    B.

    OdpowiedzUsuń
  6. =)
    Paying so much money for advertising is annoying. But there are people who love those pages full of beautiful pictures of new products - my mom for example.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sometimes I like to watch nice pictures of products... of course :) but I prefer photo session ;) and some texts... best regards for you Mom :)

      Usuń
  7. Zastanawiam się cóż by napisać, żeby choć łyżeczkę miodu podać moim komentarzem po tej dawce "musztardy". I jak na złość nic mi do głowy nie przychodzi ... sama zbyt często żałuje takich pospiesznych zakupów. To może zapomnij już o tym Elle i baw się dziś. Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękuję za próby dorzucenia miodu do mojej musztardy :) nie katowałam się Elle długo :) bawiłam się wyśmienicie, a niebawem postaram się mimo wszystko coś dla siebie wyciągnąć z tego numeru angielskojęzycznego :)

      Usuń
  8. Od pół roku jestem wierna miesięcznikowi Sens, bardzo mało reklam. Dlaczego obcojęzyczna prasa musi być tak droga, córka ostatnio przyniosła Teen Vogue za 30 zł! Nawet nie zaglądałam, bo tematy nastolatek mnie nie interesują, ale zaraz biegnę sprawdzić ile tam treści ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje Elle kosztowało 40 pln! ;D tym większe rozczarowanie jak na tą chwilę... być może nadrobią na kolejnych stronicach :)

      Usuń
  9. :))) nie kupuję Elle od lat, jak widać, dobrze, że nie :) za to literackie czasopisma i owszem, reklam nie zauważam, chyba ich tam nawet nie ma :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej mało tracisz nie czytając ;)

      Usuń
  10. Oj znam te reklamowe rozczarowania. Prasy czytam mnóstwo, najróżniejszej i nic mnie tak nie irytuje jak 30 stron reklam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, magazyny muszą jakoś zarobić... ale mam wrażenie, że takie ilości reklam to gruba {trzydziestostronicowa} przesada! :)

      Usuń
  11. Mi, jeśli szukasz angielojęzycznego magazynu to polecam Intelligent Life - mało reklam (i bardzo stylowe), mnóstwo bardzo ciekawych tekstów z bardzo rożnych dziedzin i piękna szata graficzna. Pisałam o nim i na prezentowym blogu, i ta seria big question co zaczęłam na drugim blogu też jest od nich. Tam nawet wrzuciłam cytaty, więc możesz sobie zobaczyć jaki tam jest język - aha i specjalnie dla Ciebie jest mała nowość na drugim blogu, ciekawe czy zauważysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie lubię goryczy zakupowej, bo muszę odliczać każdy grosz, więc każdy nieudany zakup długo we mnie siedzi.

    Szkoda, że za dużo reklam, ale może mimo wszystko coś w tym znajdziesz. Ja wolę czytać książki (in eng.), bo zmuszają mnie do większego wysiłku. Z prasy zrezygnowałam na rzecz ciekawych stron internetowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czytam książki in eng :) ale wiesz... taki magazyn w dłoni też potrafi sprawić przyjemność :) i można go czytać w pociągu ;p a nie ciągle siedząc przed komputerem...

      Usuń
  13. ja się zawsze zastanawiam dlaczego u nas ta praca zagraniczna typu własnie elle czy instyle jest taka tania w porównaniu do cen w pozostałej Europie, przecież reklam nie ma aż tak dużo? chyba po prostu i tak to jest już cena zaporowa na Polskę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie rozumiem zależności, którymi tutaj argumentujesz... ;)

      Usuń
    2. w Polskiej prasie, tj. prasie w j. polskim:) jest stosunkowo mało reklam a ceny są niskie
      na zachodzie za te same gazety z multum reklam zapłacisz o wiele wiele więcej
      a przecież wydawałoby się dużo reklam=niższa cena periodyku
      chyba ktoś wyliczył w Polsce, że to i tak dla nas wysokie ceny i więcej po prostu nie zapłacimy

      Usuń
  14. Czytanie Twojego bloga to wartościowa treść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dziękuję bardzo za komplement :)

      Usuń
  15. W tym kraju generalnie ciężko o dobrą treść (a niech świadczy o tym artykuł Glamour na temat mody wojowniczek z Majdanu)... Od lat sięgałam tylko po "Przekrój", miałam do niego zaufanie. Teraz w "bez-przekrojowym-świecie" coraz rzadziej zdarza mi się kupić gazetę. Jeśli już to chyba zwierciadło..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jestem mocno do tyłu, ponieważ nie znam artykułu Glamour o modzie wojowniczek z Majdanu... ;) z Twojego komentarza wynika jednak, że tym lepiej dla mnie : )

      Usuń
  16. Tak, tak, też przestałem kupować ELLE. Ale Twój Styl - wciąż regularnie... eee, to znaczy dla żony, dla żony :-) No i dla felietonów Talko, chociaż ten też ma ostatnio rozchwiany poziom.
    Pociesz się, że mogłaś trafić gorzej, wydając pieniądze na kolorową prasę. Mogłaś trafić na reportaż tak zwanej faszjonistki z Majdanu, o którym ostatnio głośno. Podobno na Majdanie kwiat ukraińskiego hipsterstwa zaangażował się w rewolucję i to jest piękne, ten niepowtarzalny styl, klasa i wdzięk. Tak przynajmniej twierdzi faszjonistka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) brakowało mi Ciebie tutaj w komentarzach! Już mi Ag napisała o tym artykule... a ja kurcze nie widziałam, nie czytałam {jest gdzieś w Sieci?}... ale wnioskuję, że tym lepiej dla mnie ;D

      Usuń
    2. Artykułu nie widziałem w całości, sama idea wydała mi się zbyt absurdalna i niesmaczna, by się w temat zagłębiać.
      Ja czytam, czytam regularnie. Nie zawsze komentuję, choć może powinienem - może człowiek powinien ćwiczyć się w komentowaniu przy każdej nadarzającej się okazji na wypadek, kiedy będzie miał coś na prawdę mądrego do napisania ;-)

      Usuń
  17. Mam tak czasem, że wchodząc do salonu prasowego by kupić drukowaną prasę, szukam, przeglądam. Może to, może tamto i tak często wychodzę z niczym. Większość tytułów zapchana reklamami lub sponsorowanymi artykułami. Ale dochodzę do wniosku, że dzięki temu, że prasa odrzuca, popularnością cieszą się blogi. Więc kolejnym razem MM, jak będziesz w prasie przeglądać reklamy pomyśl, że to dzięki nim Twój blog chętnie odwiedza i czyta tyle osób :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) bardzo ciekawy argument przytoczyłeś ;D zacznę lubić reklamy w prasie! Będę rączki zacierała wręcz ;D

      Usuń
  18. Bez rozpisywania się potwierdzam : Zwierciadło, Sens, Charaktery :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja wysokim obcasom jestem wierna stale. Choć reklam tam co niemiara ostatnio. I jakieś ciensze takie... Zwierciadło namiętnie kiedyś kupowałam, ale ponieważ akcja oszczędność rozpanoszyła mi się w domu, a ja nie zawsze kupowałam i czytałam (czasem niestety tylko kupowałam) to przestałam...
    25 stron reklam to gruba przesada. GRUBA :)
    Jak tam weekend minął? Włosy ścięte, najedzona, wytanczona, wybawiona dobrze? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja kupiłam gazetki, ale jeszcze nie przeczytałam,... mam nadzieję nadrobić podczas urlopu {od jutra} :) weekend miałam bardzo udany, bardzo aktywny :) włosy mam nowe i jeszcze bardzo zadowolona :) bawiłam się wyśmienicie, wytańczyłam się... tylko jakieś analizy mi się w głowie niepotrzebnie włączyły... i tak do dziś trzymają... mam nadzieję, że uda mi się ich pozbyć... ehh..

      Usuń
  20. A ja tam sobie lubię czasem nawet te reklamy pooglądać. Z drugiej strony te gazety (każde gazety, bo moja też) utrzymują się z reklam, więc trzeba być trochę wyrozumiałym - w przeciwnym razie musiałyby kosztować majątek lub nie proponowałyby nic ciekawego. A jak komuś to nie pasuje, zawsze można sięgnąć po jakieś pismo z niższej półki - tam reklam jest mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię czasem pooglądać reklamy :) charakteryzują się pięknymi zdjęciami... ale czasem ;D jeśli zaś chodzi o wyrozumiałość, to byłam wyrozumiała :) kupiłam przecież to Elle!

      Redagujesz gazetę? :) jaką jeśli można wiedzieć?

      Usuń
  21. Lubię czasem kupić Twój Styl albo inną tego typu gazetę. Kiedyś regularnie Zwierciadło i Charaktery teraz chyba tylko Charakterów trzymam się chociaż czasem te misiące tak uciekają, że "umknie" mi jakiś numer.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo mi się podoba stwierdzenie "jutro mogę paść ofiarą mordu zirytowanych kosmitów" :-) dokładnie tak się czasem czuję kupując coś nie do końca potrzebnego, czyli, innymi słowy, spełniając swoje zachcianki :)
    A choć reklamy mnie też mocno irytuję to przynajmniej te w obcojęzycznych magazynach z górnej półki są niekiedy perełkami fotograficznymi - wolę oglądać je niż np. całostronnicową reklamę proszku do prania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tutaj się zgadzam :) reklamy w magazynach "de lux" bywają piękne :) piękne zdjęcia... często cudowne dzieci Photoshopu... ale lepsze niż reklamy proszków ;D

      Usuń
  23. Jakoś tak przestało mnie ciągnąć do tych wszystkich pisemek...

    OdpowiedzUsuń
  24. To jak już coś tam fajnego przeczytasz, to się z Nami tym podziel! :)) tylko proszę - po polsku:D bo mój angielski póki co jeszcze nie jest idealny :))
    Pozdrawiam!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój angielski też jest słaby :) ja czytam ze słownikami :) choć ostatnio zobaczyłam jeden odcinek "House of cards" z napisami angielskimi i zrozumiałam 95%! Jestem z siebie bardzo dumna :)

      Usuń
  25. Sam powoli przestaję czytać magazyny. Za to zabrałem się za czytanie książek po angielsku. Język obcy u mnie kuleje, ale sens fabuły ogarniam. Choć bądźmy szczerzy - About a boy to nie jest ciężka książka pod względem językowym. Ale Tolkien już czeka, tu będzie gorzej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tolkien w oryginale może być nie lada wyzwaniem ;D Ja czytałam dwie części Harrego Pottera i czyta się miło :) słownik jest w ruchu, ale nie trzeba się zniechęcać :) obecnie czytam "Dextera" i tu już w ogóle miłe zaskoczenie :) polecam :)

      Usuń
    2. W sumie to zacząłem od oglądania po angielsku...My Little Pony. :) I to właśnie dzięki kucykom w ogóle przełamałem w choć drobnym stopniu tę swoją niechęć do tego języka obcego. Po prostu dubbing po polsku był żenująco słaby. :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...