poniedziałek, 13 stycznia 2014

Dzień z Życia Rudej - Pierścionek





         Ruda jest tak zwanym trudnym klientem. Płaci? Wymaga. Jak śmie? A śmie śmie... ciężko pracuje, pieniądze jej się nie nasiewają niczym rukola na grządce, toteż dba o każdy wydany grosz. Kupuje z rozmysłem. Z rozmysłem również czasami poddaje się emocjom kupowania. Bo któż by się nie cieszył nowym kolorem lakieru do paznokci!? Z rozmysłem odkłada Ruda i archiwizuje wszystkie dowody kupna. Na paragony ma specjalnie przeznaczone miejsca. Najpierw portfel, wiadomo, świeżo wydrukowany po zakupie. Potem koszyczek-poczekalnia - najnowsze paragony Ruda lubi mieć pod ręką. Ostatecznie świstki lądują w pudle, gdzie czekają na wszelki wypadek.
A wszelkie wypadki się zdarzają. Co więcej, wypadki lubią chodzić po ludziach. Po Rudej też...
Ruda reklamuje więc wszystko co tylko może zareklamować. Oczywiście jeśli uległo jakiemuś zniszczeniu. Mając pecha do zakupów, jej Nie Mąż - Brunet, ma z niej wielki pożytek. Bowiem Ruda nie baczy na płeć produktu. Zabiera produkt w ząbki i pędem do winnego sklepu. Winnego znaczy się nie z winem, a z winą. Są pewne zasady ogólne prawa konsumenckiego. Poza tymi zasadami sklepy mają jakieś tam swoje polityki postępowania. Lepsze lub gorsze. Jeżeli gorsze, Ruda przestaje tam kupować. Jeżeli lepsze, Ruda z nich korzysta. I tak reklamując spodnie Bruneta Ruda wróciła do domu z tarczą! Albo, jeśli być dokładnym, z pieniędzmi zwróconymi :) Inne kobiety ze sklepów wracają bez pieniędzy, a ty odwrotnie, pieniądze przynosisz, cud - nie kobieta - cieszył się Brunet, a Ruda rosła z każdym słowem. Nie wszerz, a wzwyż, żeby było jasne!
Zadowolenie ze współfinansowego pożycia nie trwało jednak długo. To znaczy trwało, ale jednostronnie. Cieszyła się Ruda, ponieważ w jej portfelu zadomowiła się karta płatnicza Bruneta. Toż to kolejny, ważny etap w związku - radowała się wyłącznie do środka - Od karty do pierścionka, od pierścionka do... kolczyków... i tak dalej... mmm...
Niestety nawet ta jednostronna radość z dnia na dzień słabła. Karta płatnicza za nic w świecie nie chciała być zastąpiona pierścionkiem. Ruda mogła jedynie kupić sobie pierścionek sama i zapłacić kartą Bruneta. Ale, jak wiadomo {Rudej oczywiście, bo Brunet nie widziałby różnicy}, to nie to samo.
Nie dość, że karta wciąż pozostawała żabą, a książę w postaci pierścionka pozostawał w sferze marzeń, to jeszcze i oberwało się Rudej...
Brunet, pieczołowicie kontrolujący ruchy na swoim koncie bankowym, pewnego pięknego dnia, ot tak sobie napomknął, że będzie musiał odebrać Rudej kartę. O rany! Czyżbym aż tak nie panowała nad swoimi wydatkami? A tak się starałam! Po jego kartę sięgałam jedynie w przypadkach ekstremalnych... kiedy rachunek za coś był jakoś niemile wysoki... poza tym zwykle swoją... te drobniejsze... o kurcze... - gorączkowała się w myślach Ruda - bo ja przecież tych butów nie kupiłam... nie kupiłam, prawda? Cholerka...
Brunet nie mógł usłyszeć jej myśli, dlatego z wyjaśnieniami się nie spieszył, z zacięciem przeglądając bilanse. W końcu jednak zakończył czynności księgowe, wyciągnął dłoń i poprosił o kartę - w ogóle nie jest ci potrzebna, prawie z niej nie korzystasz, obciążono mnie za obsługę, bo nie wydałaś minimalnej kwoty... - powiedział przy tym.
I nic już nie pomogło. Zapewnienia, że będzie wydawała jego pieniądze. Że będzie używała częściej. Że przekroczy kwotę minimalną. Nic. Żaba nie dość, że w księcia się nie zamieniła, to jeszcze zniknęła z dźwiękiem zamykanego portfela. Czasem oszczędzanie się nie opłaca - westchnęła.






***

Aktualizacja:
Kochani :) Ruda jest szalona! Słabo ją jeszcze znacie, więc możecie nie wiedzieć... ale zobaczcie sami do czego mnie namówiła :) do wzięcia udziału z Konkursie na Blog Roku 2013!
Zauroczyła, zaczarowała mnie i zrobiłam to!
Zgłosiłam swój udział :)

Każdy kciuk się przyda :)
A potem każdy sms!


W końcu mam parę wymarzonych wycieczek ;p


***



Udanego tygodnia Wam życzę :)


Mała Mi


36 komentarzy:

  1. aaaa :D :D :D

    I Tobie jeszcze bardziej udanego :*

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha :) historia na dobry początek tygodnia! uśmiech gwarantowany :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna kartka z życia Rudej = uśmiech :) Fajna historia.
    Dobrego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) o to mi właśnie chodziło, o ten uśmiech :)

      Usuń
  4. Historia cudowna :) Uśmiech na twarzy jest. Można zacząć tydzień. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  5. No nie, pierścionki, kolczyki... ech

    OdpowiedzUsuń
  6. no wiesz?! taka szansa :))) Jednak oszczędność nie popłaca :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jak widać nie popłaca.. ;p

      Usuń
  7. Ruda pragmatyczna istota a tu taka niespodziewajka. A Brunet to czasem nie powinien powiedzieć Rudej że taką i taką kwotę m-cznie wydać ma, co by obciążenia nie było za niekorzystanie?

    :)) Ruda niech się nie zamartwia, bo cud - nie kobieta opinie dalej w oczach Bruneta ma, zapewne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruda nie z tych co się martwi ;) ona się rzuca w wir życia! ;D

      Usuń
  8. kurcze ja pewnie miałabym tak samo z kartą teraz już męża;) u nas pierscionek pojawił się po podpisaniu umowy z terminem wesela:) tak nie po kolei, ale fajnie:) aaaa i to nie była wpadka- mały pojawił sie 1,5 roku poslubie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, terminy i kolejność nie są ważne, o ile obie strony są zadowolone :)

      Usuń
  9. i masz nauczkę, że trzeba korzystać ;D ja czasem korzystałam ale też nieśmiało, lecz teraz informuję o poczynionych zakupach ;)
    a pierścionek znalazłam w kinder jajku :D taki prawdziwy, żeby nie było, Tomasz się namęczył i go ukrył :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja też informuję zwykle o wydatkach z nie swojej karty :) ale widzisz, tym razem nie korzystałam... zbyt nieśmiało ;) a jajko niespodzianka, super pomysł ;D musiał się namęczyć, żeby nie było widać :)

      Usuń
  10. wow czyli trochę poczułam się usprawiedliwiona bo u mnie ciężko z oszczędzaniem ;-)

    trzymam kciuki w konkursie ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. zrobiłabym dokładnie tak jak Ty, oszczędność popłaca, a BMM jeszcze zrozumie,i w końcu doczyta między wierszami, cierpliwości:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie czyta raczej mojego bloga ;)

      Usuń
  12. czytałam, jak o sobie.
    tylko ja jak nic zamieniłabym kartę na pierścionek :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałabym, aby połowa Ciebie pilnowała moich wydatków...ale tylko połowa, bo całej Ciebie bym nie przeżyła ;) Miłego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze myślisz, mojej drugiej połowy być nie przetrwała... ja potrafię być potworna ;p

      Usuń
  14. Oj Ruda, trzeba było dać znać - pomogłabym Ci przekroczyć tę kwotę minimalną ;) a co do konkursu to bardzo się cieszę, bo ja też startuję to we dwie będzie raźniej! smsa ode mnie masz jak w banku!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też! Ja też - wysyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymam kciuki najmocniej! A i smsa nie zabraknie.

    OdpowiedzUsuń
  17. A więc masz jeszcze o dwa kciuki więcej! I duże palce u nóg też mogę trzymać, chyba się zaliczają. ^^
    Dramatyczna historia i te epickie zwroty akcji... czekam na więcej ;)
    Miłego dnia!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy palec się zalicza o ile wyklika smsa w odpowiednim momencie ;D dziękuję za miłe słowa!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...