czwartek, 17 stycznia 2013

Recepta na...




           Nie. Nie potrzebna mi recepta na grypę. Nie potrzeba mi recepty na nadwagę (tak mi się przynajmniej radośnie wydaje!). Nie potrzebuję nawet recepty na udany związek... nieskromnie napiszę, że sama mogłabym wypisać :)

Ja potrzebuję recepty na niesmak pozostały po... No właśnie. Gdybym zjadła coś nieświeżego lub niesmacznego... po prostu umyłabym zęby, przeżuła wiśniowo-miętową gumę i po sprawie.
Niesmak pozostały po zderzeniu z ludzkim zachowaniem, które przechodzi granice mojego wachlarzu zachowań, jest dużo trwalszy... Guma do żucia nie pomoże. Płyn do płukania ust też nie. Pur do mycia naczyń? Obawiam się, że nie. Domestosu bałabym się używać ;D

I tak czuję ten niesmak od paru dni. Sama siebie zaskakując naiwnością (że też się dziwisz głupia ty?). Prawie wszyscy codziennie godzinami obracamy się wśród ludzi. Pracujemy z nimi, żyjemy, mieszkamy, uczymy się, dojeżdżamy tam i siam. Namnożyło się tych ludzi w naszym Życiu, że hej! A ciągle słyszy się o niżu demograficznym...

Powinnam już zatem przestać się chyba dziwić. Przyjąć założenie, że WSZYSTKO jest możliwe. Że zachowań tyle, co ludzi. W końcu w Przyrodzie istnieje równowaga. Dlatego logicznym powinno być, że jeśli ja, Ty czy On zachowują się fair... to gdzieś tej międzyludzkiej uczciwości musiało zabraknąć! Ktoś przecież stał w kolejce po ładne dłonie... a kto inny w kolejce po wzrost... nie można się było rozdwoić! Jestem tego pewna :) A że Człowiek wolną wolę ma... to wybiera.

Ja wybieram SMAK, a nie nieSMAK. Rzucę się chyba w wir przyjemności... Taaaak... to chyba dobry sposób :)





Macie zapewne swoją prywatną receptę na zabicie niesmaku, prawda? :)

Podzielicie się?




Wielce potrzebująca
Mała Mi




P.S. A na WewnątrzWnętrza niebawem o Szarej Eminencji...

43 komentarze:

  1. Po tym, co zobaczyłam w wykonaniu pewnej osoby, bardzo zweryfikowałam swoje wyobrażenia na temat GORZEJ NIE MOŻNA SIĘ ZACHOWYWAĆ. Mozna. A niesmak to mało powiedziane. I nie ma na to żadnego lekarstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiało optymizmem z "nie ma na to żadnego lekarstwa"... ;) Może Czas? Wiesz... może niesmak wywietrzeje? :)

      Usuń
  2. To widzę, że chyba mamy co nieco podobne dni..ja mam podobny owy niesmak od kilku dni :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest w powietrzu ewidentnie :) nie tylko my mamy takie przeżycia... oby do wiosny! Będzie można przewietrzyć! :)

      Usuń
  3. No jak nie mam jak mam:)Z kim jak z kim ale z Tobą się tą receptą podzielę..
    Weź największe wiadro jakie masz, ważne żeby było cynowe.Do wiadra nalej wody, koniecznie z kranu, letniej-tylko i wyłącznie letniej. Podwiń rękawy.Do wiadra włóż mydło, szare, wsyp odrobinkę proszku do prania, ale wiesz, nie tak żeby wszystko wokół się pieniło.
    Na koniec potrzebujemy cegły.Koniecznie czerwonej, pełnej w środku.Ja wiem, to kilka kilo, ale cel uświęca środki.Do wiadra wrzuć jeszcze na koniec resztki jedzenia.

    A teraz wdrap się na najwyższe drzewo i spuść to wiadro na łeb temu/tej co ten niesmak spowodował/a:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przepis doskonały mi zaprezentowałeś ;D a splunąć przez lewe ramię nie potrzeba? :D Chyba pójdę się rozglądać za tym drzewem wysokim... :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Oj tak ;) Twój sposób na WSZYSTKO znam ;)

      Usuń
  5. Ludzie, jak fauna i flora, dzielą się na gatunki. Różne gatunki mają różne obyczaje, tych najniżej pełzających należy unikać, nie zNIŻając się do nich (demograficznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) dobre! Bardzo obrazowe porównanie ;D i słusznie piszesz.... to jak unikanie toksycznych oparów ;)

      Usuń
  6. Mimo wielu doświadczeń w tym względzie, przy każdej takiej sytuacji, książkowo-najpierw przeżywam szok, jestem nim chwilę otumaniona, bo nie mam, podobnie jak Ty, tego w "wachlarzu" zachowań własnych czy chociażby hipotetycznych u innych, więc zanim do mnie dotrze, że ktoś mógł się zachować TAK, trochę mija.
    Kiedy już dotrze ;), choćby nie wiem co staram się by był to jednorazowy epizod, na więcej nie pozwalam-moja empatia i zrozumienie jest obecnie minimalne. Pewnych sytuacji naprawdę NIC nie tłumaczy.
    I czemu Ty czujesz niesmak?-niech się wstydzi ten co robi nie ten co widzi...(no tak, tylko ten ktoś musiałby wiedzieć, że to żenada, siara, kwas...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Takie osoby najczęściej nie widzą... więc się nie wstydzą... nie ma jak! ;) Ale ogromnie spodobało mi się "niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi" ;) dziękuję!

      Usuń
  7. Ludzie są różni a my ich nie zmienimy, więc albo to zaakceptujemy, albo będziemy patrzeć i się nie odzywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A opcji z patrzenie i jednak odezwaniem się nie ma? :)

      Usuń
  8. Niestety, dzisiejszy styl bycia zapomniał, co to jest TAKT i tzw. DOBRE WYCHOWANIE; ja to wiem i staram się być taktowna, ale np. moja - młodsza tylko o rok - siostra wali przysłowiową prawdę w oczy nie licząc się z uczuciami osób, do których się zwraca.Nie jest to jeszcze jednak tak nagminne dziś zachowanie się w sposób urągający wszelkim normom.
    A ci, którym coś takiego się przydarzy mają - paradoksalnie!!! - poczucie winy i ten NIESMAK właśnie, bo wciąż żyje w nas CAŁKOWICIE BŁĘDNY stereotyp mówiący, że zasługujemy na to, co nas spotyka.
    Ale pytałaś o receptę; oczywiście, że dobrze rzucić się w wir przyjemności, ale koniecznie takich, które absorbują umysł. Bo na przykład robienie na szydełku, choćby było nie wiem jak przyjemne, zajmuje tylko ręce, a umysł wciąż krąży wokół tego, co się wydarzyło... A więc książka, film lub zabawa, która nas pochłonie bez reszty!!!
    Z czasem przechodzi. Ten NIESMAK.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... wczoraj o Tobie myślałam ;) bo dawno się nie odezwałaś, miałam pisać do Ciebie :) cieszę się, że znowu zajrzałaś do mnie.
      Uważam, że już lepsza nietaktowna prawda w oczy... niż jakieś podchody... i obgadywanie... małoprzyjemna, ale jednak lepsza...

      Mnie już prawie przeszło... :)

      Mam nadzieję, że i Tobie minie! Udanego dnia :)

      Usuń
    2. No pewnie, że lepsza.
      Dzięki za pamięć:)
      Ninka.

      Usuń
  9. Muzyka, dobra książka, film - coś co tak mnie pochłonie, że zapomnę o niesmaku. A poza tym jakieś spotkanie miłe i przyjemne z kimś po kim zostanie SMAK:) Takie wymazywanie niesmaku po kimś innym człowiekiem:)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapach ciasta drożdżowego w całym domu i potem jeszcze ciepły kawał na talerzyku... To mi zawsze pomaga :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Codziennie budzę się rano pozytywnie nastawiona, optymistyczna, radosna... do czasu aż nie spotkam olejnego idioty. Też poszukuję recepty.

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Że też ta chwila spotkania takiego człowieka, który psuje nastrój musi nastąpić... dobrze, że nie każdego dnia :)

      Usuń
  13. Sama szukam recepty i to już takiej odpowiedniej :)Bo niesmak mam już od paru lat i czasami sen mi z powiek spędza.
    I pomyśleć że to starsi ludzie i jak to mówią o sobie mądrzy i inteligentni a i dobrzy...:)
    Brrrr.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie potrafią mieć o sobie mniemanie... ;D

      Usuń
  14. Mam niesmak - duży- należy dodać - po zachowaniu pewnej osoby. Na nic gumy i płyny do płukania. Na niesmak najlepsze jest odcięcie się i zerwanie kontaktów. Tak zrobiłam i czuje się... zdrowsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też poniekąd ograniczyłam kontakt, zerwać go nie mogę. Ale ograniczenie też odświeża atmosferę :)

      Usuń
  15. Bardzo chciałabym mieć taką receptę, niestety jeszcze jej nie opracowałam. Póki co działa "whatever" w delikatnie niesmacznych sytuacjach, ale w mocniejszych już niestety nie działa... Zawsze sobie wtedy przypominam złotą myśl: " Dwie rzeczy nie mają granic - wszechświat i głupota ludzka". I to mnie trochę uspokaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) słówko "whatever" lubię równie bardzo jak "cosy" ;) z innych nieco powodów, ale jednak :) można je chyba stosować jako zaklęcie na niesmaczne sytuacje ;D

      Usuń
  16. Ja mam taką receptę, żeby ludziom budzącym niesmak nie popuszczać. Nie przechodzić obojętnie koło ich zachowań. Czasem to trudno wykonalne, ale działa. Jak ostatnio powiedziałem jednemu głupiemu, że jest głupi i się na tej swojej głupocie przejedzie, to od razu mi się lepiej zrobiło.
    Najgorsza za to recepta, to hołdowanie zasadzie, że mądry głupiemu powinien ustąpić. Chyba zbyt wielu ludzi tak robi, bo z jakiegoś powodu ten świat bywa popieprzony.
    pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zapewne rację. Ja chyba odpuściłam... czasem jednak nie chodzi o głupotę tylko o bezczelność... chyba się jeszcze nie zrównałam poziomem ;p a ustępowanie głupiemu przynosi czasem skutek "spokoju".

      Usuń
    2. Spokoju za cenę wspierania głupoty... Cenię sobie spokój, ale chyba nie aż do tego stopnia. A na bezczelność też warto reagować - i nie trzeba tego robić z równą bezczelnością.
      pozdrawiam :-)

      Usuń
  17. Zgadzam się z Panem powyżej. Czasami warto na takiego kogoś wylać kubeł wody, choćby dla nas samych miło to oznaczać całą cysternę na suchy łeb :)

    OdpowiedzUsuń
  18. W przypadku nieSmaku jestem zawsze zaskoczona!
    Moja recepta?
    W kazdym przypadku inna...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ja się też ZAWSZE zaskakuję???!!! Niesmacznymi zachowaniami... zawsze! Czy to się nazywa naiwność? :)

      Usuń
  19. Skoro są i złe zachowania to i dobre ;)
    Grunt to rozglądać się wokół i nie fiksować na tych złych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta racja :) staram się skupiać na tych dobrych zachowaniach :) żeby się nie nakręcać niesmacznościami... jednak mimo wszystko zawsze zadziwiają mnie takie sytuacje...

      Usuń
  20. Ja niestety recepty nie mam. Ale dzisiaj akurat przeżywaliśmy ze znajomymi pewien niesmak i okazało się, że rozmowa o tym i wywalenie z siebie tego, co na żołądku leży przez niektórych ludzi, trochę pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmowa i pisanie o tym ;) nawet niezła recepta na niesmak :)

      Usuń
  21. Niesmak ma to do siebie,że zwykle jednak pozostaje. I rzutuje. Trudno. Z czasem jest mniej wyraźny, ale zostaje. Jak w przypadku posądzenia gościa o kradzież. Po gruntownych poszukiwaniach okazuje się,że kradzieży nie było. Mimo to prosimy gościa,żeby więcej do nas nie przychodził. On w szoku. Wyjaśniamy: "Wiesz, oczywiście wiemy już,że nic nie zginęło, ale sam rozumiesz: niesmak pozostał"
    Dowcip taki. Bardzo go zresztą lubię:))) Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam dowcipu o kradzieży... ale masz rację :) wolę się już z daną osobą nie zadawać... i czekam aż niesmak stanie się mniej wyraźny :)

      Usuń
  22. Niesmak brrr często to mam, zbyt często spotykam złych ludzi na swojej drodze. Po takim nieSmaku mówię sobie, to już ostatni raz więcej już nie będę taka naiwna,cóż jednak jestem. Może dla tego że podchodzę do świta, ludzi w taki sposób w jaki bym chciała aby podchodzono do mnie.I obrywam za to. Nie mam rady jak się takiego nieSmaku pozbyć , wiem tylko że w moim przypadku taki nieSmak powraca :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...