czwartek, 15 grudnia 2011

Mały Apel

     

        C
zy w Waszych domach istnieje niepisany podział obowiązków? : ) U nas tak. Bardziej lub mniej elastycznie, ale jest.
Bardzo Mądry Mężczyzna gotuje, ja sprzątam, On organizuje ogólnie pojęte naprawy, najczęściej pranie robię ja, On płaci rachunki, ja wydaję pieniądze ;p Żarcik : )
Prasujemy na zmianę. Wypieki to moja broszka. Mamy też taką zasadę, że kto przygotowuje posiłek (bo mnie też się zdarza) ten nie sprząta po jedzeniu. Albo kto prowadzi samochód ten nie otwiera bramy wjazdowej : ) Także... jeśli rzęsiście pada deszcz... lepiej jednak prowadzć to auto niż odpoczywać jako pasażer ;p

Ale do czego dążę? Ano do wspomnień, skojarzeń i Małego Apelu. Święta kojarzą mi się wywracaniem domu do góry nogami. Wielkie sprzątanie, odsuwaniem mebli, mycie szaf, w środku na zewnątrz, okna, ramy, firany. Drzwi wszystkie! Wyciąganie wszystkich szkieł z szafek (tak!) i mycie, wycieranie, układanie.... Jednym słowem - KOSZMAR! : )

Teraz, kiedy już jestem duża (czyt. w miarę dorosła, a nie dużych rozmiarów ;p), myślę sobie, że nie dam się zwariować. Dom srzątamy regularnie (w rodzinnym też tak było, ale potem i tak był szał dzikich ciał...) nie zamierzam więc zdzierać skóry dłoni z powodu "bo idą święta". Bo co w końcu jest najważniejsze?
Błyszcząca, napastowana podłoga czy świąteczne dni z bliskimi? Na napastowanej, jeszcze się ktoś poślizgnie ;D i co wtedy?
Jeśli jakiś kłębek kurzu przefrunie po podłodze niczym kolisty krzew na horyzoncie dzikiego zachodu też nikogo nie ubędzie, prawda? No chyba, że alergia...

Pamiętajmy też, że...





I nie namawiam do bałaganiarstwa : ) apeluję o zdrowy rozsądek! UMIAR to najlepszy sposób na zachowanie wewnętrznego i zewnętrzengo spokoju... (odpowiedniej wagi też ;p)


Także świętujmy : ) od dziś, jutro, zawsze!



                                                           



P.S. Odnalazłam też pozytywną stronę nieudanych wypieków :) o ile się czegoś nie spaliło, ale wyszło dajmy na to niesmaczne, lub zakalcowate... jest co najmniej jeden plus: PIĘKNY ZAPACH W CAŁYM DOMU! Bo nic tak nie pachnie jak ciepłe ciasto / ciasteczka / zakalec... : )

37 komentarzy:

  1. Ja gotuję, L. zmywa. Ja doprowadzam kuchnię i łazienkę do czystości, on zajmuje się pokojem i przedpokojem.
    I na szczęście, żadne święta u nas się dziać nie będą, więc wystarczy sobotnie sprzątanie i już ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się zawsze przypomina właśnie wywlekanie szkieł i "rodowej zastawy stołowej"... Yyy... Na szczęście wszystkim już przeszło. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. podział obowiązków w rodzinnym domu ograniczał się dla Taty do kupienia choinki i uśmiercenia karpia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehehe ja ostatnio regularnie coś spalam (nawet kalorie, ale nie na siłowni, tylko jak znów lecę na ostatnią chwilę do pracy!) i od lat stosuję strategię - ma być czysto, a nie sterylnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ;) Kasiu ;) a widzisz, ja się sama zaoferowałam :) ale i tak się w miarę cieszę, choć też mam troszkę tremę... Moja pierwsza Wigilia... :) a Wasz podział całkiem zdrowy mi się wydaje ;D oby tak dalej :)

    Rebeko ;) no to mamy podobne skojarzenia ;D na szczęście my nie mamy Rodowej Zastawy Stołowej ;p będą normalne talerze... :) moim zdaniem ładne. Dobrze, że u Was już nie ma nacisku, bo pewnie teraz być wycierała setny kieliszeczek ;p

    Olu :) no to Tata był nieźle zarobiony ;p a teraz jak masz? Sama walczysz z Karpiami?

    OdpowiedzUsuń
  6. na samą myśl o takich porządkach mam dreszcze!W ogóle święta kojarzą mi się przede wszystkim z myciem okiem, wycieraniem kurzy, trzepaniem dywanów, hałasem odkurzacza, krzykiem, zamieszaniem i kłótniami o to co kto ma zrobić

    OdpowiedzUsuń
  7. Też chętnie urządziłabym Wigilię, ale nie mamy miejsca. Nie mówiąc o tym, że ja będę wtedy z moją rodziną, a L. ze swoją. Jednak w przyszłości zamierzam urządzić Wigilię, i to nie jedną ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie w domu niestety - jakoś tak starym zwyczajem: całość ogarniana od początku na 4 dni przed Świętami (co tam, że co weekend dom jest ogarniany od podstaw)...

    Fajnie, że u Ciebie rozsądniej to wygląda i funkcjonuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja też zacznę szaleć z porządkami koło środy, bo do środy pracuje... ech... lubię chwile od Wigilii poprzez święta, nie lubię tych przed...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj znam to uczucie... "co tak pięknie pachnie" słyszę znajomy głos, a przede mną zakalec nad zakalcami i jeszcze większy burak na twarzy :)
    A ja to chyba jutro dopiero rzucę się na okna- napis ze spalaniem kalorii pozytywniej jakoś do tego mnie nastawił.

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmm u mnie w tym roku jest szał bo mamy do ogarnięcia dwa mieszkania, te w którym aktualnie zamieszkuję z rodzicami i moje przyszłościowe, w którym w zeszłym tygodniu wymieniliśmy okna... aktualnie plujemy sobie z mamą w brodę że okien nie wymieniliśmy w październiku na przykład... ale spoko luzz jeszcze mam kontrole z kuratorium w pracy więc jest "wesoło" ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miło tu u Ciebie. Witaj :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chwała Bogu u mnie w domu takiego szału sprzątającego nie ma. Ja wychodzę z założenia, że mi goście za szafę nie będą zaglądać :p
    A co do podziału obowiązków - zależy od potrzeby chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie szalejemy z porządkami ;) I staramy się spędzać jak najwięcej czasu na wspólnym przygotowaniu na świąt. A potem na wspólnym świętowaniu. Dlatego tak bardzo lubię grudzień. I tylko zastanawia mnie, jak to się stało, że z domów, w których na święta wszystko lśniło i pachniało, wyszły dziewczyny, które dzisiaj nie poddają się temu szaleństwu. Fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiem,ze chcialas dobrze.Niestety ta sytuacja mnie przerasta.Probuje cala zlosc przelac na kartke papieru,ale to nie pomaga.Chce zapomniec o tym wszystkim,a o nim zwlaszcza.Niestety wchodzac na blogi zamiast znikac wraca,zyje.A dla mnie juz umarl.Dziekuje Ci za dobre checi,ale ja juz naprawde mam go dosc.

    OdpowiedzUsuń
  16. Podział u nas przeróżny ale moja połowica zrobi wszystko...kiedyś mówi, że nie da rady obciąć paznokci dzieci i czopka nie zapoda odbytniczo alei z tego go przerobiłam, więc nie narzekam :)
    A z porządkami...hm...czasem w hierarchii priorytetów przed porządkiem stawiam sen bądź fajnie spędzony czas z dziećmi. Da mnie ważniejsza jest atmosfera niż porządek...najmilej wspomina te chwile kiedy obok prasowania siedzę z przyjaciółką z winem.
    Więc podpisuje się obieram rękami i nogami....nie dajmy się zwariować !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurcze zadzwonilam do niego.Czuje sie teraz lepiej.Ja to chyba histeryczka jestem.Dziekuje Tobie,Wam.Jestescie wspaniali nie wiem co bym zrobila bez Waszych sugestii i porad.Ja to chyba nigdy nie bede taka dobra,ale bardzo sie staram,choc nie zawsze to wychodzi.Wypieralam go z swiadomosci,ale tak naprawde to chyba chcialam zeby tam byl.Jakie to chore ,ale to poprostu milosc jest....

    OdpowiedzUsuń
  18. U nas w tym roku "chłop na swe barki" dbałość o Święta wziął. Wracam sobie z pracy (kole 22) a tu okna pomyte, lodówka odmrożona, ściany umyte, świeże firanki w oknie i mufinki czekoladowe parują na stole. No i biedny facet lezy na sofie i umiera z przepracowania. A jutro będzie robił śledzie!:)) Mniami! W tym roku tylko korzystam z cudzej pracy, muszę przyznać, że czuję się luksusowo:))

    OdpowiedzUsuń
  19. Auroro ;) każdy ruch jest dobry ;D a jeśli jest jeszcze regularny, to tym lepiej, a że do pracy jeździmy codziennie... także jest dobrze, Niesterylna Koleżanko! ;)

    Kasiu :) no i wszystko jasne! Obyśmy tutaj jeszcze były i razem się z tego cieszyły :) nawet nie czuję kiedy rymuję ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Granato :) dobrze, że choć z tego sprzątania jest ten plus spalania kalorii ;D szklanka jest do połowy pełna!

    lady :) no właśnie... by my się za bardzo nakręcamy i skupiamy na nie tym co trzeba... ja planuję powolne lekkie sprzątanko... postaram się wyłapywać te pozytywne chwile :) to co można robić wspólnie... też pracuję do środy ;D

    Szewcu ;) ja się tym podejściem nastawiam pozytywnie do ogólnego sprzątania!! :) Polecam! Ruch to zdrowie :) a jak jest w cieple... przy muzyczce... tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj!

    Zazwyczaj przed świętami uprawiałam zatrważający maraton po sklepach, bieg przez domowe sprzęty ze ścierką, w tym roku się poddałam...
    Nawał obowiązków zawodowych i domowych wypruwał ze mnie z siły! W imię czego mam zasypiać ze zmęczenia na wigilijnym talerzem? Cesarzową własnych czterech kurków ,,gazówki,, mogę być z wyboru , nie z przymusu ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Agato :) w takim razie serdecznie współczuję... jest jeden plus :) czas szybko Ci zleci, bo będziesz baaaaaaaardzo zajęta :) szybciej nadejdą święta :) szybciej odpoczniesz :) szybciej będą prezenty... a co tam kuratiorium... może też będzie lżej, bo święta idą? :P

    kaeri :) zapraszam ponownie! ;)

    nieuporządkowana :) i to jest dobre myślenie :) podoba mi się! Trzeba mieć priorytety ;D

    Ewo :) super podejście... jeśli się tak zastanowić to właśnie o to chodzi... o bycie z ludźmi, których kochamy :) czy to klejąc pierogi.. czy układając kształty ciasteczek... tym bardziej z Dziećmi chyba jest radośnie... :) prawda?

    OdpowiedzUsuń
  23. Żadnego wywracania do góry nogami, żadnego!

    OdpowiedzUsuń
  24. całkiem niedawno moj ukochany wprawil sie w wspolnych porzadkach :)

    ja kuchnia, lazienka i gotowanie ;) on sprzata pozostale 2 pokoje :) , wynosi smieci i zazwyczaj robi wiele innych rzeczy, z aktore moglabym byc wdzieczna :)

    a ja wlasnie spalila dzis kalorie sprzatajac ;) zrobilam saltke i wlasie pieke pyszne bezowe ciasto z przepisu liski z whiteplate :)

    OdpowiedzUsuń
  25. zgadzam się ze wszystkim - podpisuję nogami i rękami...a i tak wpadam w szał, kiedy trzeba sprzątać (po prostu już tak mam - opracowaliśmy nawet pewien patent - kiedy przypada moment, że to akurat ja sprzątam, on wychodzi - dla własnego dobra ;)). p.s. zapach ciasta w domu...mhhhhh...chyba, też spróbuję z tym zakalcem ;P

    OdpowiedzUsuń
  26. bardo dobre podejście z tym sprzątaniem :)
    nawet bardzo, bardzo :)

    a ja tam uwielbiam piernika z zakalcem ;P piernik bez zakalca, to już nie to samo ! :PP :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja jestem totalna syfiara i bałaganiara! Nawet jak mnie nie ma w domu to się robi bałagan! No nie wiem, jak to leczyć!

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety, mnie nie tylko święta ale i wszelkie urodziny, weekendy i inne duże okazje kojarzą się z harówką, wariactwem, wywalaniem domu do góry nogami i - delikatnie mówiąc - wprowadzaniem nerwowej atmosfery. Pewnie stąd wzięła się u mnie niechęć do wszystkiego co "się", "powinno", "musi", "należy" oraz wszelkich związanych z tym okazji do świętowania. Nie lubię niczego robić "bo trzeba". Tak więc w dorosłym życiu wprowadziłam zasadę, że lepiej "na spontan bo mam ochotę" niż "bo wypada" :). Jak słyszę "ale jak to??? musisz!!" - wówczas włącza mi się przekora w wersji skrajnej i udowadniam otoczeniu, że NIC nie muszę, lecz mogę chcieć.

    Takie super porządki uwielbiam robić z nadejściem wiosny, mam wówczas wrażenie, że odkurzam dom po zimie, przygotowuję się na słońce i okres bez dymiących grzejników ;). Jednak tego też nie robię na siłę ale gdy mnie najdzie.

    Po co mam mieć w domu błysk a być znerwicowana i fukająca na prawo i lewo? Wolę mieć niewypastowane podłogi a być miła dla innych i wyluzowana.
    P.S. Mam w zwyczaju dokładnie sprzątać dopiero gdy goście z dziećmi przewalą mi się przez chałupę :P Przedtem nie ma to sensu kompletnie :D

    OdpowiedzUsuń
  29. No nareszcie ktoś kto mądrze gada :) Gratuluję rozsądnego podejścia do szalonego świątecznego sprzątania i innych fanaberii.
    Podpisuję się pod tym ręcami obiema :)
    I pod podziałem obowiązków też. U nas jest też taki. Może inaczej się prace rozkładają, ale dzięki temu funkcjonujemy jako tako zgodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. galopku :) muszę przyznać, że prasowanie mnie czeka... wino jest... Przyjaciółka daleko... ale nic straconego :) podoba mi się to połączenie prasowania w towarzystwie towarzystwa i wina :)

    Pieprzu :) czyli u Was szał dzikich ciał! A raczej ciała męskiego ;p Mąż stanął na wysokości zadania, skoro piecze, sprząta... a jak śledzie? Dobre wyszły? :)

    Kamilo :) no właśnie... szkoda włosów w barszczu zamoczyć ;p mam nadzieję, że wciąż dzielnie bierzesz sobie przygotowania do świąt na luzie... :)

    Sofismatos :) bezowe ciasto wyszło? :) Chwała Twojej Drugiej Połówce za to, że taki uczynny i dobre podejście ma! Czyli, że żyjemy razem - sprzątamy razem :)

    WNZ :) spróbuj koniecznie, a może i uda się bez zakalca ciasto upiec ;p i będzie i zapach i smak...

    Monik :) piernik z zakalcem chyba taki wilgotniejszy jest... prawda? :)

    Pieczyku :) przede wszystkim to nie Ty się musisz leczyć, tylko ten Bałagan! Skoro on się sam robi to znaczy, że z nim jest coś nie tak, bo przecież każdy szanujący się Bałagan pozwala się robić komuś, nie sądzisz? Także spokojna głowa Twoja! :)

    Antares :) odnośnie do Dzieci i Znajomych... wczoraj zmieniłam obrus... przed wizytą... bo plama była... i po wyjeździe... na świeżym, zgadnij? Plama!! :) także zastosuję Twoją technikę :P

    devinette :) dziękuję za słowa poparcia :) Amen!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak najbardziej popieram Twój apel, szczególnie teraz w ostanie dni grudnia.
    Uważam, że dom powinien być w miarę zorganizowany i wysprzątany przez okrągły rok.

    OdpowiedzUsuń
  32. Witam serdecznie! Znalazłam Twojego bloga przez wpis o jodze pozostawiony na innym blogu :)
    Zajrzałam i proszę... ile tu pozytywnej energii, którą bardzo lubię. Świetny apel o rozsądek! Uważam dokładnie tak samo. Nie dajmy się zwariować! :) Mieszkanie sprzątamy systematycznie, a każdy dzień staram się traktować jak świąteczny :) Najważniejsza w Świętach Bożego Narodzenia jest dla mnie dobra atmosfera i wyjątkowy, spokojny i przyjazny klimat.
    Chętnie będę tu zaglądać. Pozdrawiam serdecznie!

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  33. Ach, on gotuje Ty sprzątasz:):):)!!Rewelacyjny podział, do tego taki jakiego sam bym sobie życzył:):):)Fajnych świąt Wam życzę:):)

    OdpowiedzUsuń
  34. U mnie jest podział obowiązków. Niestety ja robię 80%. Z tego powodu co jakiś czas się buntuję, przez co dochodzi do awantur ale na jakiś czas wywalczam swoje. Co zrobić. Taki układ. Mam więcej wolnego czasu ale często daje do zrozumienia mojemu W, że dom to nie hotel a ja to nie służba :)
    A co do porzadków świątecznych, wiosennych itp to kompletnie tego nie rozumiem. Ja rozkładam sobie porządki na cały rok i jak coś trzeba w końcu zrobić (bo nie robi sie tego co tydz), to to robię. Nie dostaję szału z okazji "jakiejś tam" i nie zasuwam na szmacie przez trzy dni od podłogi do sufitu. :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. Beo :) dziękuję, że do mnie zajrzałaś :)

    Aśu :) to tak troszkę brzmi jakby Twój W. się na błędach nie uczył... Jeśli coś wpływa negatywnie na Twój nastrój, to trzeba by pracować nad nie powtarzaniem tych czynności... bo po co awantury? Choć tak to właśnie jest... bierzemy ich z całym bagażem wad (i zalet ;p)!

    OdpowiedzUsuń
  36. hihi racja z tymi wypiekami;)) powiem Ci, że nie mogę słuchać od kobiet jak strasznie się zaharowują właśnie przed świętami. Same. Zakupy, choinka, podłogi, szkliwo, okna(sic!) no i jeszcze ciasteczka i potrawy, i najlepiej, żeby był klimat świąteczny, powinny śpiewać kolędy z dziećmi i grać na mandolinie..;) tak..koszmar.. zawsze przedświąteczne przygotowania w moim domu były domeną kobiet..dobrze, że wyrosłam z tego i zrozumiałam, że jednak nie wszystko musi być idealnie i nie muszę wszystkiego robić sama:))
    uściski ogromne!
    J

    OdpowiedzUsuń
  37. dot :) nasze pokolenie już troszkę inaczej na to wszystko patrzy... na szczęście :) ale pewnie jeszcze są kobiety dążące do takiego właśnie jak opisałaś "ideału"...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...