poniedziałek, 3 lutego 2014

Dzień z Życia Rudej - Duma {bez uprzedzenia}



     Ruda miała dość. Nie, nie tego, że poniedziałek. Wyznawała bowiem zasadę, że jak sobie poniedzielisz tak się będziesz miał. Poniedziałek jest dla niej dniem powszednim, owszem, ale to nie przeszkadza jej świętować tej powszedniości. Nie wierzy w styndromy poniedziałków, ani inne tego typu samobójcze pomysły.
Miała dość czego innego. Ostatnimi czasy, gdziekolwiek nie zaczynała czytać, czy to wypuszczała się w czeluści internetowe dalej czy to bliżej, wszędzie chcieli ją mobilizować. Albo inspirować. Albo mobilizować i inspirować. Gdzie nie zajrzy, tam do it yourself... Gdzie się nie odwróci, tam już naciskają pastelami. Albo wskazują coraz to nowe kierunki: Instagram albo Pinterest. Albo jedno i drugie najlepiej. Coraz więcej osób czy portali chce jej powiedzieć co ona must have.
Must have, mast srew - przełykała na widok kolejnej okropnej torebki, którą rzekomo musiała mieć.
Nie doszukiwała się w sobie zgorzkniałości. Co to, to nie. Lubi wiele rzeczy robić i przygotowywać sama, zamiast kupować przetworzone. Lubi modę i lubi {aż za bardzo!} otaczać się pięknymi przedmiotami. Lubi się uśmiechać do siebie i swoich myśli. I do ludzi :)
Czyli, tak naprawdę, zgodnie z tymi mobilizująco-inspirującymi radami, od dawna żyła. Sama z siebie. Nikt nie musi jej przypominać co rano, żeby spojrzała w lustro i powiedziała sobie miłe słowo. Albo, żeby codziennie wymyśliła sobie powód, dla którego jest z siebie dumna.

A tego właśnie dnia Ruda była z siebie bardzo dumna. Była dumna, ponieważ dokonała prawie niemożliwego. Wykonała kawał dobrej roboty. Zwalczyła w sobie wszystkie zachcianki. Wszystkie słabości. No, może prawie wszystkie, przecież nikt nie jest doskonały.
Udało jej się - wstała z łóżka :)
Udało jej się - dotarła do łazienki.
Udało jej się - ubrała się.
Nie ubrała się być może zbyt elegancko {była przecież mowa o słabościach!}, ale jednak się ubrała.

Była z siebie taka dumna. Wstała z łóżka.

I nagle... w jednej sekundzie wszystko legło w gruzach, choć wolałoby zapewne legnąć w łóżku z powrotem. Ruda uświadomiła sobie bowiem, że wstała... lewą nogą! Lewą! Tak! Tą, na której większość nosi zegarek. Tą samą lewą, po której serce się mieści {też u prawie wszystkich}. Lewą, domeną Anglików...
A ona w Polsce wstała lewą nogą.
Cholera jasna, co tu robić? - myślała intensywnie - jeśli się położę z powrotem do łóżka, i wstanę prawą, spóźnię się do pracy! Poza tym, to pewnie się nie liczy...
Już prawie miała się przeprosić z mobilizująco-inspirującymi specjalistami {mimo iż sama mogłaby zasiadać w ich kręgu, wiedziała, że nawet specjalista potrzebuje czasem fachowej rady, spojrzenia z boku... z prawego najlepiej} gdy dotarł do niej fakt. Niezbity fakt. Dziewiczy, nietknięty fakt.
To, że inni tak się z tą lewą nogą liczą, nie znaczy, że ja też muszę! - pomyślała natchniona - przecież jakaś głupia noga nie popsuje całego tygodnia. Bo przecież jaki poniedziałek, taki cały tydzień.

Zawzięta, pewna swego {nogi lewej i prawej również}, na powrót dumna z siebie, ruszyła na podbój nowego tygodnia.




***

życzę Wam udanego tygodnia :)

A jeśli nie oddaliście jeszcze swojego cennego głosu na żaden blog, to ten tutaj {czyli mój i Rudej} jest w ogromnym zapotrzebowaniu. Każdy głos jest na wagę złota!
To bardzo proste, wystarczy:
wysłać sms o treści A00437 na numer 7122.

Was kosztuje to niewiele {1,23 pln}, a mnie da duuuużo radości :)

DOBRY UCZYNEK Z GŁOWY :)



Mała Mi

32 komentarze:

  1. Dla mnie taki "poniedziałek" to może być dosłownie każdy dzień, w którym idę do pracy zaraz po wolnym. I kalendarz wtedy nie ma znaczenia, bo ja często weekend mam w środku tygodnia, bo to właściwy przepracuję nawet w systemie dwunastogodzinnym.
    Syndrom poniedziałku, jest po prostu dniem powrotu do codzienności i też go nie lubię, ale staram się żyć tak, aby mi jak najmniej to przeszkadzało. Uczę się oszczędzać czas i mieć go na wszystko, co najważniejsze.

    Też żyję dla siebie. I nigdy nie zapominam uśmiechnąć się do lustra, ciesząc się, że mam odbicie, przecież wg niektórych legend, istnieją tacy, co odbicia wgl nie mają. Weźmy na przykład picie do lustra wtedy, no i jak dalej funkcjonować? No nie da się po czymś takim!

    Cudownie opisałaś wstawanie lewą nogą :D

    Widzę pewną nieprawidłowość! Skoro Ruda nie przejmuje się poniedziałkiem, ani lewą nogą, to skąd nagle stwierdzenie, że jaki poniedziałek, taki cały tydzień? Przecież to jest to samo, przesąd jest przesąd :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta nieprawidłowość wynika chyba z faktu, iż źle to ujęłam :) powinnam dodać coś w stylu "jak inni mawiają" :) bo Ruda w to też nie wierzy... ale dziękuję za zwrócenie uwagi! Jednak ktoś mnie dokładnie czyta :)

      Usuń
  2. I jak tu się nie uśmiechnąć :)
    Udanego tygodnia MI!

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci poranków tylko z prawą nogą jako pierwszą i jeszcze raz wygranej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja nawet lubię poniedziałki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo słuszne podejście do lewej nogi ma Ruda! I jak znam życie to ta lewa nowa jeszcze się jej odwdzięczny (gdyby była piłkarzem mogłaby lewą nogą strzelić gola na wagę mistrzostwa ligi czy świata ;)) Ja mam podobne podejście do 13 - uwielbiam ją, choć wielu ludzi unika. I 13 i mi się odwdzięczyła - 2013 to był wspaniały rok w moim życiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się okaże czy się Rudej lewa nóżka odpłaci... nie wiem, którą nogą ja wstałam w poniedziałek, ale odpłacił mi kolejnym tygodniem L4... :) matko jedyna, zaczynam lubić siedzieć w domu... ;D

      Usuń
    2. Ja 'siedzę' w domu od roku i bardzo mi się to podoba ;)

      Usuń
    3. Muszę Ci przyznać, że nawet mi się w głowie kreuje myśl o byciu domową kurką :) może napiszę o tym ;)

      Usuń
    4. Napisz, napisz koniecznie, bo bardzo chętnie przyczytam ;)

      Usuń
  6. Ja tam nie patrzę jak wstaję. Próbowałam stosować twoją taktykę budzenia się (pamiętasz?). Nie wyszło, nadal rzucam budzikiem i śpię dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że pamiętam :) może masz te myśli słabo przygotowane. Mało kuszące, że wciąż nie wstajesz? Albo jesteś przekorna? Hm? ;D

      Usuń
  7. Ha! Rano jestem zazwyczaj w takim stanie, że zwlekam się z łóżka wszystkimi czterema kończynami ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. To be honest I really don't know with which leg I stand up every morning. I will find out tomorrow ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciężko tak wstać z łóżka o nie wiadomo jak wczesnej porze i jeszcze myśleć, którą nogą!:D:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie trzeba się nad tym zastanawiać :) w ogóle!

      Usuń
  10. SMS wysłany :) Trzymam kciuki.
    A tydzień mam wyjątkowo pracowity i mam nadzieję, że już za chwilę będzie piątek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) mam nadzieję, że Twój tydzień nie jest taki zły...

      Usuń
  11. Trzeba być dla siebie dobrym i świecić wewnętrznym światełkiem,tak Ruda?Pewnie się zgodzisz.Ja wiem,że jak ładnie świecę to i do okoła robi się kolorowo:)Głos dam.To będzie trochę mojego światełka dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) bardzo mi miło! :)

      Usuń
  12. Lewa, prawa, a czy to ważne. Mój poniedziałek dobry był, a dopiero teraz zorientowałam się, że w zasadzie codziennie wstaję lewą... Hmmm... :) Niedługo weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wiele zależy od tego, po której stronie łóżka się śpi ;D

      Usuń
  13. Czyżby nasze nogi się zmówiły? Na szczęście i ja się nie dałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgrabnie to napisałaś. Świetnie wręcz. I mogłabym podpisać się pod tym postem, bo do mnie żadne "must havy" tez nie przemawiają i ich ataki nie muszą kierować moim życiem i wyborami. Sama sobie określam co must have ;). Ja, jak już chyba u Ciebie kiedyś napisałam, poniedziałki lubię. Są dla mnie jakby drzwiami do nowego pokoju, podczas gdy taka niedziela na przykład, drzwi do jakiegoś pokoju zamyka bezpowrotnie.

    A wiesz, że ja nigdy nie wiem, którą nogą wstaję? A nawet jeśli miałabym świadomość, że wstałam lewą, to pomyślałabym sobie, że jestem np. w Indiach, gdzie obowiązuje ruch lewostronny i tak ma być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) i że lewa to dziś akurat lepsza strona niż prawa ;D a co!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...