niedziela, 28 sierpnia 2011

Krótka (albo może przydługa) relacja z tego jak i gdzie było : )




               Dokądkolwiek się wybieramy czeka nas przygoda. Jednak nigdzie kawa nie smakuje tak, jak we własnym ukochanym kubku... choćby nie wiadomo jaki ekspres poszedł w ruch : )
Dlatego też powroty są wspaniałe!


Jednak dotarliśmy do Italii... Trasa była wymyślana na bieżąco. W zależności od potrzeb, ochoty i sił.




Zaczęliśmy od Wenecji. Miasto czaruje klimatem, jednak ogrom ludzi daje się we znaki. Tłok, tłum i średnio dobre lody... niewspółmiernie smaczne do swojej ceny... Starliśmy stopy zwiedzając biegając po mieście, a i tak te kilka dni to za mało...
Po tej pierwszej fazie urlopu musieliśmy wypocząć dlatego postanowiliśmy udać się nad morze. Ruszyliśmy zatem w dół mapy. Na pewno nie chcieliśmy jechać do Rimini, ponieważ wiemy, że miasteczko stało się słynne jak Wenecja, a mieliśmy ochotę wypocząć.
I tak trafiliśmy przypadkiem do nieznanego nam wcześniej miejsca o nazwie Cesenatico. Tutaj już nie było wieży Babel jak w Wenecji : ) 99% stanowili wypoczywający Włosi. Wspaniale było ich obserwować i słuchać : ) morze miało 29 stopni... a plaża oraz wybrzeże nadawało się idealnie dla rodzin z dziećmi: 150-200 metrów w głąb morza woda po kolana... ewentualnie do pasa (mam 160 cm wzrostu, więc mój pas nie jest zbyt wysoko ;p).
Kolejnym punktem naszej wyprawy stała się Toskania : ) do teraz nie wiem jakim cudem udało nam się trafić do zabookowanej przez nas agroturystyki w Pian di Sco... serpentyny... góry... i gdzieś tam u góry czekał na nas pokój : )
Toskania poraża pięknem widoków, a muszę przyznać, że mnie mało który widok porusza.... Oczywiści wino... wieczory... komary ;p
Udało nam się zajrzeć do Sieny, która mimo iż dużo mniejsza od Florencji była przyjemniejsza i ciekawsza, przynajmniej w moim odczuciu.
Na koniec pojechaliśmy na parę dni do Florencji. I tutaj poczułam się zupełnie jakbym była w ogromnym centrum handlowym... prawie jak Sfera w Bielsku Białej, tyle, że bez dachu, bez klimy i o wiele droższa... nigdzie (mam na myśli zabytki i muzea) nie dało się wejść, bo trzeba by stać w upalnej kolejce nie wiadomo ile... Pobyt uratował ogromny targ z różnościami ; ) Obkupieni w cudownych kształtów makarony, suszone pomidory itp ruszyliśmy w stronę domu...

Co mnie zafascynowało?

* ten kraj nie powinien się nazywać Włochy, tylko Jedzenie : ) nauczyłam się jeść rukolę, próbowałam lodów o smaku ryżowym...
* wspaniale było obserwować kiedy Włosi rodzinami co wieczór zbierali się na kolacji... i dłuuugo jedli i rozmawiali... my przy nich to takie nic... choć staraliśmy się przeciągać czas jedzenia, picia i rozmów i tak daleko nam pozostało do mistrzów : )
* z jak wielu krajów ludzie zjeżdżają się do różnych miejsc... wspaniale było słuchać tylu języków stojąc w kolejce do wieży widokowej
* moda! Ciuchy! Moimi idolkami stały się skośnookie panie. Strasznie spodobał mi się ich styl... (mam nadzieję zaprezentować go Wam w niedalekiej przyszłości)
* większość ze spotkanych ludzi chciało się bardzo dogadać : ) do tego stopnia, że pani w jednej restauracji przyniosła nam słownik angielsko-włoski!! To był wspaniały pomysł!
* poznaliśmy bardzo ciekawą stronę gdzie można zabookować pokój. Często ceny są wiele niższe niż gdyby bookować na stronie samego hotelu, a liczne opinie pomagają podąć decyzję : )


Co mnie rozczarowało?

* Florencja jednym słowem. Co z tego, że z jednego rogu krzyczy do mnie Prada, a z drugiego Gucci kiedy nie mogę wejść do muzeum, bo musiałabym się usmażyć niczym sadzone jajo na patelni? Trudno też o normalny sklep, żeby wodę kupić...
* przewodnik, który kupiliśmy. Grunt to dobry wybór... nam się nie udało i nasz przewodnik opisywał pokrótce (a raczej byle jak) zabytki, za to wymieniał doskonale knajpy i hotele... i wiem, że to też ważne... jednak gdyby to chociaż były miejsca gdzie można zjeść coś niesamowitego... z Włochami... Macie do polecenia jakieś wydawnictwo? :)
* nie w każdym hotelu podają smaczną kawę.... o zgrozo!

Nie starczyło nam czasu i sił, żeby zobaczyć to wszystko co chcieliśmy... Upał był tak niemiłosierny (nawet Włosi narzekali), że po godzinie, dwóch zmęczenie brało górę... (a mówiono mi, że jestem nadaktywna ;p). Żołądek mam stanowczo za mały!!! A tyle pyszności nawet nie tknęłam...

Jednak jestem pewna, że ja tam jeszcze wrócę : )

Tymczasem wracam do siebie, do swojej rzeczywistości, do swojej kawy i łóżeczka, do pracy, do zajęć, do doktora Cala Lightmana ;D... Pogoda mi sprzyjała, bo dałam radę wysuszyć cztery pralki prania! Ha!


Udanego tygodnia Wam życzę : )





P.S. Myślę, że parę zdjęć Wam pokażę, jednak najpierw muszę je troszkę uporządkować : )
P.S. P.S. Przygotuję też małe co nieco w ramach podziękować : )

25 komentarzy:

  1. koniecznie zamieść zdjęcia:))) ciekawa jestem jak Ty widzisz Włochy..:) szkoda,że w tym roku nie udało mi się tam zawitać..:)
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Italię!! najbardziej Rzym i Sycylię ;) Zgadzam się, że jedzenie mają wyśmienite ;) a tradycję zasiadania całymi rodzinami przy stole - piękną. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda na to że posłuchałaś moich sugestii.
    Włochy należy odkrywać bez przewodników
    i jak to możliwe omijać miejsca pełne turystów.
    Cieszę się, że nie zabrakło Wam odwagi i tyle
    zobaczyliście w tak krótkim czasie:)
    Następnym razem będzie jeszcze lepiej:D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Bea

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja polecam Włochy wiosną. Po zeszłorocznej letniej eskapadzie bardzo podobną trasą do Twojej w 40-stopniowym upale szczerze znielubiłam Włochy. Brud, lepiące się wszystko, miliony turystów, zatłoczone plaże. Stanowczo nie dla mnie. Nawet nie miałam ochoty na jedzenie w takiej temperaturze. W tym roku wybraliśmy się w marcu - Mediolan, Bergamo. było cudownie. Temperatura 20 kilka stopni. Zielono i kwitnąco. Polecam bardzo. A kawa była dobra nawet w automacie w hostelu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czkamy koniecznie na zdjęcia! Fajna relacja, z chęcią dowiem się czegoś wiecej:)
    ps. z przewdoników polecam najbardziej kupowanie już tych na miejscu, czyli w danym kraju, są dokładniejsze, bardziej aktualne i wiele razy dowiadywałam sie z nich o takich miejscach, które w polskich przewodnikach w zasadzie nie istnieją

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa zdjęć i z niecierpliwością będę na nie czekała.
    Oh... jedzenie mają tam wyśmienite i tylko żałować, że żołądek nie może się podczas pobytu rozciągnąć odpowiednio, po powrocie wracając do normalnych rozmiarów ;) I wszędzie trafiałam na pyszną kawę.

    Pochwal się tą stroną, na której można pokoje rezerwować ;) Przyda się wiedzieć, gdzie to ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany :)))
    Czekam na fotki, spoglądając z małym wyrzutem sumienia na podręcznik włoskiego (szlifować, szlifować, szlifować).

    OdpowiedzUsuń
  8. Toskania jest piekna, ja moglabym tam zyc do konca zycia i jeszcze troche:))) I ludzie przecudowni. Dawa zdjecia;)))

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja uwielbiam wlochy w kazdej postaci :) z ich wadami i zaletami .

    Piekne miasta, kultura, moda . caly styl zycia. :)

    w Liceum mialam okazje byc na wymianie we wloszech takze mieszkalam z bardzo miala wlsoka rodzina :) sa ciepli i kochani , bardzo otwarci :) i pysznie gotuja :)

    boze, chcialabym tam zstac i nigdy nie wracac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dobrze, że wróciłaś ;)

    Moi dziadkowie mieli podobne wrażenia na temat Toskanii, Siena wypadła o wiele lepiej w porównaniu do Florencji (łącznie ze zdjęciami).

    Czekam niecierpliwie na zdjęcia! Ech, w przyszłym roku muszę jechać albo do Włoch albo do Szkocji.
    Szwagier mojego L. jest Hiszpanem i zawsze się nam dziwi, że tak szybko jemy :p a dla mnie byłyby strasznie męczące 2-3 godzinne kolacje (i to jeszcze o 22).

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny czas, a przygody wspomina się później najbardziej :)
    Tej części Włoch nie widziałem, ale mam plany...
    Dzięki za relację. Może jeszcze napisz, jakiego przewodnika nie polecasz - to też cenna informacja.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super,że już powróciłaś i to taka zadowolona :)
    Czekam na więcej zdjęć.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dot :) ja żyję mottem "wszystko przed nami!" ;) polecam je :)

    psyche :) myślę, ze ćwiczenie czyni mistrza, a taką sztulę warto w sobie rozwijać... przedłużać sobie przyjemne chwile - jak Włosi kolacje :)

    beo ;) ja i tak czuję niedosyt! Następny raz będzie pewnie dojrzalej i wolniej :)

    Olu ;) ja chciałam jechać w innym terminie :) bo nie lubię upałów. Jednak sama nie byłam... wiesz jak to jest :) na szczęście aż tak się nie zraziłam ;)

    Olu ;) a to widzisz, zupełnie nie pomyślałam o kupieniu przedownika tam... na miejscu.. myślę, że podzieliłaś się cenną radą :) dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny urlop Mała Mi:) Zazdraszczam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię do Włoch jeździć w październiku. Wtedy jest luz... poza tym, widzę, że zadowolona jesteś. Więc Florencję zostaw na jesień lub wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli chodzi o toskańskie widoki, to mnie nie powaliły. Niewiele różniły sie od tych na Kaszubach. Tylko architektura spowodowała, że się całkiem nie załamałam, gdy tam trafilam. Najfajniejszym miejscem była mała Luka. Ale Florencja tez mi się nawet podobała i nikt nie krzyczał do mnie Gucci ;)))
    Jednak w okolicach Wenecji podobało mi się o wiele bardziej. Pisałam Ci - spędziłam trochę czasu nad jeziorem Garda w miejscu, gdzie nie było prawie turystów.

    Jednak Twoje podsumowanie daje znać, że wakacje były udane :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekoladko :) zdjęcia będą bardzo niebawem ;) a stronka to www.booking.com :) słyszałam jednak, że to nie jedyna taka... ale wiesz... tę mogę polecić, bo wypróbowałam :)

    granato :) ja też powtórzę! Szlifować :) oni lubią kiedy się zna ich język ;) prawda?

    Star ;) zapraszam na odrobinkę zdjęć w bardzo niedalekiej przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sofismatos :) ja zamierzam parę zdjęć związanych z modą wrzucić, bo troszkę śledziłam to zjawisko ;)

    Kasiu :) troszkę zdjęć umieszczę, ale nie należę do utalentowanych fotografów ;) a Szkocja to wspaniały pomysł... :) moim zdaniem bardzo oryginalny :) choć Bardzo Mądry Mężczyzna chce Słońce łapać ;p także może nie przejść... :)

    bibi :) żebyś wiedział... to co przeżyliśmy i zobaczyliśmy jest nasze na zawsze :) to jest cudem podróży :) a przewodnik, który tak mnie zawiódł to "Podróże z pasją. Włochy" Global PWN. Wiesz... to jest o całym kraju... może dlatego... może gdyby było o danym regionie...

    galopku ;) dziękuję Ci za miłe słowa :) zdjęcia będą w bardzo niedalekiej przyszłości... tyle, że fotograf ze mnie żaden... także szału nie będzie :) ale jak zawsze - zapraszam!

    Margo :) ja tak właśnie chciałam ;) ale wiesz jak to jest w duecie... są moje "za" i jego... no i trzeba kompromisować :)

    Aśu ;) to widzę, że mamy odmienny odbiór... może ja już jechałam z "zakodowanymi" w głowie pięknymi krajobrazami toskańskimi... wiesz... wszyscy tak mówią ;p jednak dla mnie... one są jakby bardziej przestrzenne ;) wizualnie więcej miejsca... oczywiście w moim odczuciu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W tym roku Szkocję z namiotem zjechał mój dobry kolega i to on podsunął mi ten pomysł. L. generalnie jest zachwycony pomysłem podróżowania z namiotem, jednak wyprawa do Włoch wymagałaby od nas większego przygotowania, bo w Szkocji człowiek może rozłożyć się z namiotem, gdzie mu się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie kokietuj...na pewno zdjęcia będą cudne :) Czekam!!!...chyba nie tylko ja :)

    OdpowiedzUsuń
  21. galopku ;) tym razem mnie zawstydziłaś tym tekstem o kokietowaniu ;) sama możesz teraz ocenić :)

    Kasiu :) nie wiem czy już wspominałam... ale dla mnie namiot jest nie do przejścia :) zapraszam na kilka zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzięki Mi, miałem PWN za solidne wydawnictwo, a tu jednak zmienia się nieco.
    W każdym razie te pozytywne rzeczy są ważniejsze, czyli wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mala Mi,dziekuje,ze dalas mi znac,iz wrocilas!:) bo ja ostatnio zaniedbuje blogowanie...ale wracajac do Ciebie:) czyli bylo super i jednak Toskania! no cholerka(bo ja nie przeklinam) ;) ale Ci zazdroszcze!! wiedzialam,ze tam jest pieknie,czytalam u innych,zdjecia tez niby ogladalam,ale jak napisalas,ze Cie urzekly widoki,a nieczesto tak masz:) -z widokami oczywiscie,to ....kurcze fajnie,no fajnie,pojade tam kiedys i juz;)
    oczywiscie nie wszedzie tak cudownie,ale to normalne,zawsze cos musi nas rozczarowac:) Powiadasz upal,no to faktycznie moglo byc uciazliwe....ale jedzenie i wino wynagrodzilo chyba wszystko.Tez tak mam,ze chcialoby sie miec czasem zoladek z gumy,bo tyle dobroci:)
    Fajnie,ze wrocilas i szczesliwie objechaliscie,teraz ide dalej poogladac dokladniej zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Słoneczna Italia, poza mankamentami, o których wspominasz (upał mi nie przeszkadza, bo jestem fanką słońca bez potrzeby opalania się, lody nie zawsze najlepsze, jedzenie w samym centrum Sieny zjedliśmy OKROPNE) to i tak lubię ją odwiedzić. Sprzyja mi klimat, sposób życia.
    Każdy rejon Włoch daje nam coś ciekawego, najmniej północ i tam nie mam ochoty wracać. Z perspektywy czasu nie przeszkadza mi to, że na wiele we Włoszech się czeka. Bo sjesta, bo teraz nie podajemy jedzenia, a tylko napoje:-( Taki kraj, taki obyczaj. Naj chyba dla mnie Sycylia, chociaż nie widziałam jeszcze wszystkich regionów. Mam nadzieję, że mi się to kiedyś uda, po "akcji" dom na pewno:-))))

    OdpowiedzUsuń
  25. Porównanie Florencji do Sfery w BB, mnie zaskoczyło, ale w sumie dużo Włochów w Bielsku jest:-)
    No może więcej było.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...