piątek, 24 stycznia 2014

House of cards




     - Bo ty to tak nie możesz pojedynczo... rozkoszować się... ty musisz tak wszystko na raz - mówił rozemocjonowany Bardzo Mądry Mężczyzna.
- Masz rację, nie mogę, ja lubię ciągi, maratony - odparłam hardo, lekko zszokowana jego oburzeniem.
- Nie możemy tak po jednym odcinku? Raz w tygodniu? Tak to się robi, na dłużej starcza, a nie... ty wciągasz sezony jak narkoman kreskę - pieklił się zawzięcie, ogniście wręcz.

Nie pamiętam co na to odpowiedziałam, ale pamiętam, że moje myśli zaczęły krążyć wokół tych kresek właśnie. Bo skąd On ma tę wciągającą wiedzę, do diabła!?

Kreski kreskami, ale oszukiwać go nie będę. Szanujmy się! :) Siebie też oszukiwać nie zamierzam. Przyznaję się więc, że WCIĄGAM KOLEJNE SEZONY JAK NARKOMAN KRESKI {według moich wyobrażeń i filmowych scen: łapczywie, regularnie, z dziką rozkoszą}.

Tak właśnie wciąga {się} "House of cards".

Myślałam, że będę się nudzić. Myślałam, że będę przewracała oczami, bo przecież polityka interesuje mnie tak, jak nowy image Michała Wiśniewskiego. Myślałam, że przegadane filmy lubię, ale serial to już za wiele.

Myliłam się :) ten serial jest wykręcony z nudy jak porządna szmatka do kurzu! Jest przegadany do granic możliwości {ale za to jak przegadany!!!}, zero strzelanin, zero pościgów, zero wartkiej akcji, jaką znamy z filmów sensacyjnych {niektórych oczywiście!}. Jest za to nasycony skrupulatnie zbudowaną intrygą, emocjonującymi relacjami międzyludzkimi, genialnymi kreacjami {aktorskimi przede wszystkim, ale sukienki żony głównego bohatera za każdym razem inspirują mnie do uzupełnienia mojej szafy!}.

Wciągnął mnie, ja wciągnęłam jego :) pierwszy sezon za mną! Czekam na kolejny :) i to czekanie chcę sobie umilić polecając go Wam :)





Ha! Dobry uczynek na dziś spełniony :)

Muszę też oddać słuszność Bardzo Mądremu Mężczyźnie - to on znalazł dla nas ten serial {o czym musiałam słuchać po każdym odcinku, który oglądałam z wypiekami na twarzy :)}



Mała Mi

53 komentarze:

  1. Nie widziałam, może się skuszę, choć przy naszym trybie życia o wyciąganiu jak narkoman nie może być mowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wasz tryb Życia wciąga Was czymś {albo raczej kimś} innym ;)

      Usuń
    2. Dokładnie tak ;) i powiem Ci, że też jest trochę jak narkotyk!

      Usuń
  2. Wciągasz, wciągasz, nas też wciągasz i dziękuję Ci za to! Za polecenie, w wolnej chwili jasne że zerknę jeśli taką rekomendację dostali :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) trzeba się dzielić!

      Usuń
  3. Mi, wciągaj jak sprawia Ci to przyjemność, tym bardziej nie ograniczaj się :)
    Serialu nie widziałam, ale będę pamiętać. Choć ja przyjemności lubię sobie dawkować po kropelce :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemności dawkowane po kropelce? ;) w takim wypadku w "House of cards" masz kilkanaście kropelek... mmmm ;)

      Usuń
  4. Brzmi ciekawie. Ale wiesz...ja mam podobnie z oglądaniem serii, zawsze chce na raz, bo gdy coś mnie wkręci to mam na to tzw. jazdę i też chcę wciągać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, czyli nie jestem sobie sama ;)

      Usuń
    2. Absolutnie nie jesteś.

      A tak swoją drogą, tak mnie natchnełaś, że odsyłałam do Ciebie w tym poście http://cleo-inspire.blogspot.nl/2014/01/how-to-be-optimist-in-winter-jak-byc.html, dobra lektura zawsze w cenie ;)
      Miłego dnia

      Usuń
    3. O kurcze :) dziękuję Ci :) czuję się zaszczycona!

      Usuń
  5. Mamy z Syniem taki mały wspólny zwyczaj, codziennie jeden (czasem dwa, ale wtedy w połowie przysypiam, bynajmniej nie z nudów) odcinek Naszego Ulubionego Serialu. To taka nasza wspólnogodzina. Chrupiemy sobie coś, popijamy czasem (pełnoletni Ci On już) i oglądamy. Teraz drugi sezon Fringe. Jeśli lubisz klimat pomiędzy "Archiwum X" a "Kryminalnymi zagadkami NY" z odrobiną "Wzoru" to polecam. Na "House of cards" miałam chęć, ale wygrał kompromis - Syniowi takie "polityczne" nie leżą, a przecież chodzi o to, żeby razem. Ale kiedyś sama wciągnę, bo choćby dla K.Spacey i R.Wright warto.

    PS. a co do techniki wciągania kreski, to może Bardzo Mądry Mężczyzna widział "Wilka z Wall Street", tam można się nieźle wyedukować ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzieliśmy "Fringe" ;) podobało mi się! Bardzo macie miły zwyczaj :) ja też tak traktuję nasze wspólne oglądanie seriali. Chodzi o to, żeby razem :)

      Usuń
  6. "zero strzelanin, zero pościgów, zero wartkiej akcji" - to lubię! A z serialami mam tak samo, jak mnie jakiś zaciekawi, wciągam natychmiast!
    Choć szczerze mówiąc dawno nie widziałam nic nowego… Może Twoja rekomendacja to przerwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) a to jestem ciekawa czy Ci się spodoba! Ja polecam!

      Usuń
  7. jedyny serial, który naprawde mnie wciągnał to 'glina' do tej pory wracamy z p. i ogladamy, choć wszystkie odcinki znamy prawie na pamięc;)
    obecnie, jesteśmy bez telewizji, i jest bosko!

    odnosnie zaproszenia...zmieniłam ustawienia na prywatne, cieszę sie bardzo, żę je przyjełaś:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też nie mamy TV :) oglądamy w Sieci :)

      A jeśli chodzi o zaproszenie, to chyba nie wiem o co chodzi... ;)

      Usuń
    2. hihi, nie szkodzi;))

      w sieci też oglądamy, ja lubie kino, ale telewizję już mniej:)

      Usuń
  8. Ja rowniez uwielbiam takie maratony nawet do poznych godzin nocnych. W wolne dni oczywiscie:) A porownanie z wciaganiem kreski jest rewelacyjne! Rzeczywiscie Bardzo Madry Mezczyzna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj skusilam sie na pierwszy odcinek i skonczylo sie na trzech! ;)

      Usuń
    2. :) ale się cieszę! Dziękuję Ci, że dałaś znać, że się skusiłaś :) i że Ci się spodobało! To taki motywator, żeby jednak pisać o tym, co się uważa za dobre.. ;)

      Usuń
  9. ale właśnie tak najlepiej wszystko za jednym zamachem. sezonami, a nie odcinkami. bo co? tak po jednym i czekać tygodniami na kolejne?! a co to za przyjemność :) "house of card" czeka u mnie w kolejce od dłuższego czasu. muszę do niego przysiąść, skoro tak zachwalasz. ja też lubię takie przegadane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiałam się, że jeden odcinek w tygodniu to mogą oglądać ci biedacy, co to muszą w telewizji ;p jak się jest niezależnym, można ile się chce ;D ha!

      Usuń
  10. Nie widziałem, ciekawe czy zadziała tak na mnie jak na Ciebie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny serial polityczno-sensacyjny, znakomicie napisany i po mistrzowsku zagrany. Wciągnął mnie totalnie, czekam z niecierpliwością na kolejny sezon. Czyli tak samo jak Ty :)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czternastego lutego ma odbyć się premiera :) nie wiem tylko czy pierwszego odcinka czy całego sezonu {podobno pierwszy sezon ukazał się w całości w dniu premiery}. Jeśli w całości... to dopiero będą Walentynki hihi ;p

      Usuń
  12. Hmmmm.... chęnie sprawdzę czy i mnie by ten serial wciągnął :)
    Ja też wciągam seriale jak narkoman swoje krechy ;) I denerwuje czeka mnie tydzień na kolejny odcinek ;p Bo ja już bym chciała wiedzieć co i jak się wydarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie widzialam ale slyszalam o tym serialu moze w wolnej chwili obadam co Cie tak fascynuje ;):-*

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałem o tym serialu. Może obejrzę, a może nie. Tyle seriali jest do obejrzenia, że czasu brakuje... chęci w sumie chyba również. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jedyny serial jaki mnie wciągnął to "bez tajemnic". Dane mi było obejrzenie jedynie 1i2 sezonu, bo podczas emisji 3 byłam już na emigracji. Dla mnie genialny po prostu - optymalna długość odcinka, wymagająca maksymalnego skupienia ( na każdym słowie i goście postaci) i ekipa aktorska jak ze snu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bez tajemnic" jako polska produkcja ma prawie zerowe szanse na to, że kiedykolwiek zobaczę... nie przepadam za rodzimymi filmami czy serialami... z małymi wyjątkami oczywiście :)

      Usuń
  16. Jesteśmy w trakcie pierwszego sezonu. A z tym wciąganiem... Też wolę (wolimy :-) ) po kilka odcinków na raz. Tak, jak by się oglądało film. Może dlatego, że dobrych filmów ostatnio jak na lekarstwo, a seriali dobrych całkiem sporo, niezależnie od gatunku.
    Co do 'domku z kart' - podobno zwykli ludzie nie powinni wiedzieć, jak się robi kiełbasę i politykę. Serial tylko mnie w tym przekonaniu utwierdził. A jak pomyślę, że naszych rodzimych polityków, czy może 'polityków', to pewnie nawet nie stać na takie intrygi - choć podłe, to jednak z klasą - bo co się wezmą do intrygowania, to wypływa afera i trzeba powoływać komisję śledczą i wszyscy wiedzą, że to jednak szambo a nie perfumeria... Oj, żałość jedna wielka. Taki Francis Underwood to chociaż potrafi swoim machlojom nadać odpowiednie pozory i zapach szamba zatuszować. A u nas to wszystko jakieś takie prymitywne i grubymi nićmi szyte. A ja bym chyba wolał być oszukiwany z klasą, zawssze to mniejsza sugestia, że jako obywatel jestem debilem i wszystko łyknę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świętą rację. Nasi politycy to "politycy". Dlatego się nimi nie interesuję i staram się odgrodzić od tego wszystkiego co u nas zwie się "polityką".
      Ja szczególnie lubię obserwować jak on {Francis} po mistrzowsku manipuluje ludźmi... robi na mnie wrażenie. Ciarki przechodzą, owszem, ale i wrażenie jest.
      Czternastego lutego zaczyna się drugi sezon :) będzie co świętować ;p

      Usuń
  17. Mam dokładnie tak samo jak Ty! Dokładniutko!
    I sobie nie wyobrażam dawkowania po jednym odcinku, wolę odczekać te 3 czy 4, a najlepiej cały sezon... i się później długodystansowo rozkoszować.
    House od cards, to pozycja na przyszłość, ale z pewnością, do obejrzenia i rozsmakowania się :)
    Pozdrawiam Cię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszyscy zachwalają...oglądają. chyba muszę nadrobić zaległości

    OdpowiedzUsuń
  19. ''wykręcony z nudy jak porządna szmatka do kurzu'' - brzmi kusząco : ) żartuję! to znaczy nie żartuję, że brzmi kusząco. nieważne. chyba po takich pochwałach muszę po prostu obejrzeć ; ) bardzo chętnie coś wciągnę! serialem nie boję się uzależnić! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzależnienie od serialu jest dość zdrowe :) jedynie dom wygląda niezbyt czysto... ;p bo przecież są ważniejsze rzeczy niż sprzątanie ;p

      Usuń
  20. no proszę, dla mnie coś nowego, może poszukam i obejrzę? może znajdę i polubię? w każdym razie - dzięki za info!

    OdpowiedzUsuń
  21. ooo też tak mam, wciągam sezon, albo wszystkie z przerwami na sen...

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie widziałam a nawet nie słyszałam o nim. Za to już wiem pierwszy odcinek czego będę oglądała dzisiaj do obiadu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja serial wciągam podobnie i tak też było z "House of Cards". Teraz z niecierpliwością czekam na drugi sezon. A na żonę głównego bohatera uwielbiam patrzeć po prostu, bardzo przyciąga wzrok (razem z tymi swoimi pięknymi sukienkami). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku już jesteśmy we dwie :)

      Usuń
  24. Takie pozytywne uzależnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Takie uzależnienia są bardzo dobre! My ostatnio uzależniliśmy się od książek, jedno skończy czytać, drugie zaczyna i tak cały czas.. ale pewnie za jakiś czas i seriale pojawią się u Ns na horyzoncie:D:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... niestety uzależnienie od seriali ogranicza troszkę czytanie ;) doba z gumy nie jest... teraz, kiedy cały sezon za nami, nadrabiam z książkami :)

      Usuń
  26. WCIĄGAM KOLEJNE SEZONY JAK NARKOMAN KRESKI - I can't stop laughing ;-D
    Maybe I will convince D. to watch this series with me - thank you for your suggestion!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...