środa, 30 listopada 2011

Dieta? Nie, dziękuję. Ja się wolę dzielić :)






               Nie jestem pewna czy obśmiewałam już publicznie wszelkiego rodzaju diety...
Dieta to nie tylko plasterek chudej, wodnistej szyneczki zagryzionej nieznośnie chrupiącą marchewką z rana...
To nie tylko odmawianie sobie przyjemności.

Dla mnie dieta znaczy tryb życia. Styl życia. Ruch.

Trzeba myśleć co i kiedy się je. I dlaczego się je. Mam dwie proste, logiczne podpowiedzi dla tych, którzy chcieliby przejść na "dietę":

1.  PRZYGOTUJ SOBIE POSIŁEK (nie ważne co, czy to śniadanie, czy coś do kawy, cokolwiek) I PODZIEL SIĘ TYM Z KIMKOLWIEK ;) Z ULUBIONĄ KOLEŻANKĄ, KOLEGĄ, pieskiem, ptakami, talerzem leżącym obok....

2. KIEDY SIĘGASZ PO JEDZENIE UPEWNIJ SIĘ, ŻE SIĘGASZ PO NIE, PONIEWAŻ JESTEŚ GŁODNY / GŁODNA, A NIE DLATEGO, ŻE MASZ OCHOTĘ LUB ZWYCZAJNIE SIĘ NUDZISZ!

Proste? Jasne, że tak :)
Kto da więcej (ciekawych sposobów na ulepszenie swojego stylu życia)?




Pan z brodą już się podzielił :) a Ty?

poniedziałek, 28 listopada 2011

Cienka niebieska linia



     J
eśli myślimy zbyt wiele, zbyt mało czynimy. I tak też ogarnęło mnie ostatnio myślenie, analizowanie, rozmyślanie nad przeanalizowanym, analizowanie przemyśleń i tak dalej...

Oczywiście tematyka bardzo szeroko zakrojona jak przystało na osobę, która chce sobie życie ułatwiać... ;p

Z każdym dniem swojego krótkiego życia dostrzegam jak skomplikowane są relacje międzyludzkie.
Nawet jeśli nie mamy złych zamiarów i bardzo się staramy, żeby wyszło dobrze, czasami wychodzi jak zawsze.
Bo jak tu się rozeznać? Niby wszyscy mówią, że cenią prawdomówność i szczerość. Ale ile razy koleżanka obrzuciła Cię nienawisntym spojrzeniem kiedy zgodnie z prawdą powiedziałaś / powiedziałeś, że nie wygląda korzystnie w nowej fryzurze (co i tak było bardzo delikatnie ujęte)?

Czasem trudno wyczuć czy lepiej się odezwać czy nie...
Czasem powiemy o jedno słowo za dużo...
Kiedy się staramy przemilczeć i nie paplać jak panie z pociągu w "Dniu świra" - jesteśmy gburowaci.

A co z uprzejmością? Kultura wymaga od nas minimalnej uprzejmości wobec wszystkich. Uśmiechamy się, rozmawiamy na różne tematy, witamy, żegnamy.
Tylko co zrobić kiedy kogoś nie lubimy? Granica między uprzejmością z kultury a fałszem wydaje mi się bardzo cienka. Krucha. Wręcz od samego myślenia o tym - popękana niczym warstwa lodu pod grubą łyżwiarką...

Czym różnię się od fałszywej koleżanki, która udaje uprzejmą wobec kogoś kogo potem obgaduje po kątach?

Czyż lód nie pęka z kazdym kolejnym krokiem?!  :)


                                        



P.S. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod poniższym tekstem! Cieszę się, że temat Wam się spodobał : )
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...