Niektórzy to potrafią trafić jak łysy grzywką o kant kuli... oj potrafią : ) i tak właśnie trafiła Miss Weg zapraszając mnie do "weselnej" zabawy... opis wymarzonej sukni ślubnej... i tego typu rzeczy...
Wszystko pięknie ładnie, ale ja nie marzę o sukni ani o weselu... wręcz przeniwnie... jutro muszę* iść na wesele i już na samą myśl szlag mnie trafia... dla mnie takie dłuuuugie przyjęcia to strata mojego czasu...
Tak, jestem weselnym malkontentem : ) przyznaję się do tego.
Dlatego też to co myślę na tematy ślubne bynajmniej lukrem opływać nie będzie... ba! Nawet polewą wiśniową nie...
Od razu zaznaczę, że nie jestem mentalną zgorzkaniałą starą panną. Może i Męża nie mam, ani też nawet pierścinka zaręczynowego, ale ból nieposiadania przeze mnie nie przemawia : )
I tak, nie marzę o sukni ślubnej, ponieważ uważam za stratę pieniedzy kupno sukni na JEDEN dzień za X pln... wolę te pieniądze wydać na inne ciuchy, w których będę chodzić.
Jestem niewierząca i nienawidzę hipokryzji, dlatego też kościelne szopki w moim przypadku odpadają (z całym szacunkiem dla wierzących). A już jak widzę osoby, które bynajmniej do Kościoła nie biegają i nagle postanawiają w obliczu Podobno Wyższego połączyć się węzłem... to śmiać mi się chce... przecież marznie zagrania księżniczki z sukni jest ważniejsze niż wiara... i uczciwość wobec siebie...
Ale nic to.. potem jest przyjęcie... które najczęściej musi trwać długo... i z którego najczęściej wyjść nie wypada (nie znoszę stwierdzenia "nie wypada", chyba jeszcze do niego nie dojrzałam) przed północą... i tak traci się cały dzień... dużą ilość snu... lub też dużą część książki, którą można było przeczytać...
I żeby nie było... mam wizję swojego Ważnego Dnia : ) ślub cywilny, sukienka w moim stylu... nie jakieś welony, treny, białe szpilki i inne tandetne zwykle dodatki...
Przyjęcie dla najbliższych, w granicach rozsądku bez tych niby tradycyjnych zabaw, w których tak naprawdę chyba nikt nie chce uczestniczyć...
Marzy mi się, żeby zawiózł nas Mini Cooper... a nie jakaś limuzyna czy bryczka czy co tam...
Normalna muzyka w tle... Marzą mi się też piękne zdjęcia...
Może i to będzie najnudniejsze wesele świata... ale będzie moje : ) tak przynajmniej zapatruję się na to dziś. Tu i teraz.
Być może mi się odmieni... kto to wie?
* muszę, ponieważ Bardzo Mądry Męzczyzna tak bardzo konsekwetnie odmawiał (jako, że one też nie chce iść), że aż powiedział, że przyjdziemy... (męska konsekwencja górą ;/ - już wiem kto będzie rozpieszczał nasze ewentualne dzieci....)
