Choć Bardzo Mądry Mężczyzna mawia, że gdybanie nie ma najmniejszego sensu... ja jako rasowa Kobieta nie potrafię się powstrzymać.... tak więc...
... a gdyby tak cofnąć się w czasie... tak bez frustracji i żalu...
Myśleliście kiedyś co zmienilibyście w swoim Życiu? Jakie decyzje były błędne i do teraz ciążą Wam niczym niepotrzebny bagaż, który jednak "może kiedyś się przydać" podczas długiej podróży?
I tak sobie pomyślałam jaka szkoda, że niektórych decyzji nie podejmuje się później... na przykład kwestia studiów. Wybrałabym inne : ) dziś przynajmniej wiem co lubię, wiem co chciałabym robić...
Oczywiście takie zmiany mogłyby być bardzo groźne... bo mogłby by wpłynąć na coś, czego akurat zmienić byśmy nie chcieli... także występowałby wysoki stopień ryzyka...
Czy warto? : )
Przykładałabym się bardziej do mojego pierwszego sportu... i do nauki języków (choć na naukę nigdy nie jest za późno jeśli chęci są i chęci są ;p)
Wiedziałabym co podarować Tacie w prezencie...
No i kwestia pozytywniejsza, bo jakżeby mogłoby jej zabraknąć.... czego byście NIE zmienili? : )
Nie zamieniłabym nigdy mojej Przyjaciółki... no i Bardzo Mądrego Mężczyzny... to moje miłości bezgraniczne : )
Paznokci moich też bym nie oddała ;p bo są bardzo ładne.
Cenna jest też umiejętność cieszenia się z małych rzeczy, którą nabyłam podczas swojej życiowej podóży...
No, ale podobno gdybanie nie ma sensu : ) Robicie czasem rzeczy bez sensu? Czy też wolicie nie ryzykować zbytnim obciążeniem świadomości...
Myśleliście kiedyś co zmienilibyście w swoim Życiu? Jakie decyzje były błędne i do teraz ciążą Wam niczym niepotrzebny bagaż, który jednak "może kiedyś się przydać" podczas długiej podróży?
I tak sobie pomyślałam jaka szkoda, że niektórych decyzji nie podejmuje się później... na przykład kwestia studiów. Wybrałabym inne : ) dziś przynajmniej wiem co lubię, wiem co chciałabym robić...
Oczywiście takie zmiany mogłyby być bardzo groźne... bo mogłby by wpłynąć na coś, czego akurat zmienić byśmy nie chcieli... także występowałby wysoki stopień ryzyka...
Czy warto? : )
Przykładałabym się bardziej do mojego pierwszego sportu... i do nauki języków (choć na naukę nigdy nie jest za późno jeśli chęci są i chęci są ;p)
Wiedziałabym co podarować Tacie w prezencie...
No i kwestia pozytywniejsza, bo jakżeby mogłoby jej zabraknąć.... czego byście NIE zmienili? : )
Nie zamieniłabym nigdy mojej Przyjaciółki... no i Bardzo Mądrego Mężczyzny... to moje miłości bezgraniczne : )
Paznokci moich też bym nie oddała ;p bo są bardzo ładne.
Cenna jest też umiejętność cieszenia się z małych rzeczy, którą nabyłam podczas swojej życiowej podóży...
No, ale podobno gdybanie nie ma sensu : ) Robicie czasem rzeczy bez sensu? Czy też wolicie nie ryzykować zbytnim obciążeniem świadomości...
