sobota, 18 czerwca 2011

Jak przełamać rutynę i poprawić sprężystość życia? Nie sprzątaj!



   
      A
ja dzisiaj nie sprzątam! Może i nie ma się czym chwalić, ale wstydzić się nie wstydzę : ) jest to jednak dla mnie inspiracją, aby zwrócić Waszą uwagę na pewną bardzo życiową sprawę. Nasze dni składają się z pomniejszych zadań, które sobie sami zadajemy : ) idziemy w tygodniu do pracy, tam przez regularną ilość czasu wykonujemy swoje obowiązki. Lub czasem bierzemy urlop w środku tygodnia (punkt dla nas! i naszej sprężystości życia!). W domu wykonujemy zwykłe obowiązki, odpoczywamy.... : ) Miewamy swoje zajęcia po pracy, wyjścia z Przyjaciółmi, randki. I wszystko wtłaczamy w to nasze koło życia, które się toczy i toczy.

Mamy też swoje rytuały. Większe i mniejsze... i nie mam tutaj na myśli rytuału parzenia herbaty : ) Moim rytuałem (jednym z wielu oczywiście) jest sprzątanie w sobotę. Sprzątam też w inne dni ;D ale w sobotę najbardziej. Traktuję to jako swój obowiązek i przyjemność (aktywny wypoczynek, którego efekt widać praktycznie od razu - gorąco polecam to podejście do sprawy!!! : ) )

* układanie porozrzucanych po całym domu przedmiotów na ich właściwym miejscu - worm up (rozgrzewka), czasem przyjmuje formę przebieżki / truchtania (w zależności od ilości posiadanego czasu)
* wkładanie brudnych naczyń do zmywarki - delikatny stretching / rozciąganie (mam zmywarkę na wysokości oczu - wersja dla zmywarek ustawionych tradycyjnie - ćwiczenie mięśni brzucha i talii)
* wycieranie kurzu - metrów kwadratowych mamy na naszym Statku dość, aby ścierając kurze dobrze rozruszać mięśnie ramion, a co za tym idzie - pleców
* zamiatanie podłóg - wygodniej byłoby mieć odkurzacz... bo wtedy kłębki kurzu nie wymagają gonienia i zostają wciągnięte w odchłań rozpaczy, jednak na razie świadomie z niego rezygnuję na rzecz miotły, co zapewnia mojej talii i ramionom wspaniałe ćwiczenie
* następnie trzepanie dywanów (jestem maniaczką) - jeśli ktoś lubi tenisa ziemnego - polecam ;p można też techniką a la babington. Biceps kwiczy z radości!
* umycie podłóg - pracuje całe ciało - trzeba przecież przebierać nóżkami i odpowiednio mopa prowadzić : ) (wersja hard core raczej dla panów - koszenie trawy kosiarką bez napędu ;D)

I tak mamy parę godzin fitness w domu za sobą...

Ale ja dziś nie sprzątam.... ja dziś przełamuję swoją rutynę i rytuał. Oczywiście posiadanie ich jest zdecydowanie zdrowe i stabilizujące... jednak przełamywanie ich jest równie ważne : ) bo to przecież robienie czegoś dla siebie... Wyrwijmy się czasem z objęć obowiązków! Obojętnie co by to nie było - bardzo odświeża! Spróbujcie sami : )



Oczywiście nie polecam popadania w skrajności ; )

czwartek, 16 czerwca 2011

Słonie, rondle i opony, czyli jak trudno sprowadzić mnie na Ziemię : )

        


        S
iedząc w takim biurze, w jakim siedzę ja i nie umiejąc usiedzieć cicho zawsze można liczyć na jakąś radę, komentarz do komentarza lub też niechcące, zupełnie mimowolne przysłuchiwanie się rozmowom. I tak Koleżanka moja miła wysłuchiwać musiała mojej przemowy na temat toreb marki Słoń Torbalski : )
Przemowa była pełna ochów i achów, ponieważ marzy mi się taka właśnie torba:




Koloru jeszcze nie wybrałam ; )

I o ile Koleżanka delikatnie skomentowała:
- Będzie mało praktyczna...

O tyle Koledzy dodali swoje przemyślenia:
- No chyba, że będziesz chciała schować koło zapasowe...
- ... albo rondel...
- ... ale tylko rondel Tefal Ingenio... z odczepianą rączką : )


Od razu też znaleźli dla mnie o wiele tańszy subsytut w formie pokrowców na koła... Wspaniali są, prawda? Ze świeczką takich szukać!


I tak właśnie się dowiedziałam...

...że teraz muszę sobie kupić taki rondel!!!
Hahaha : ) nie wszystkie torby muszę być praktyczne... prawda? ;p


niedziela, 12 czerwca 2011

Bardzo ważna teoria pogodowa! (proszę pilnie przeczytać : ) - to może zmienić Twoje podejście do pogody)




               I znowu skończył się weekend. I znowu zaczyna się tydzień. Malkontenci narzekają z przyzwyczajenia, że trzeba ZNOWU pójść do pracy.... ale czy nie warto się cieszyć, że w poniedziałkowy poranek mamy dokąd pójść? : )
Aura nie dała nam powodów do narzekania, bo pogoda stała słonecznym murem za wszystkimi przedsięwzięciami pozadomowymi. I nawet ci wszyscy od słynnej teorii "w tygodniu pogodnie, w weekend pada" mogli już tylko ratować się marnym "wyjątkiem od reguły".

Swoją drogą, czy nie jest logicznym, że nawet lepiej jest jeśli pada w weekend, a nie w poniedziałek rano, bo w sobotę... większość z nas NIE MUSI koniecznie gdzieś iść. Oczywiście... miło jest iść na pieszo po pieczywo, miło jest otworzyć na oścież okna w domu... miło skosić ogródek i choćby iść na spacer...
Ale kiedy pada w sobotę... nie musimy taszczyć ze sobą parasola, bo nie musimy wyjść. Nie musimy się grubiej ubierać i moknąć, bo nie musimy wyjść. Możemy zakopać się w kołdrę i odwrócić tyłeczkiem do okna : ) Możemy słuchać deszczu pijąc coś dobrego i czytając książkę. 

W poniedziałek jednak... wyjść najczęściej TRZEBA : ) i czyż nie lepiej kiedy wtedy świeci słońce? Czyż nie lepiej pracuje się kiedy zza okien niebo uśmiecha się do nas? Jesteśmy milsi dla siebie samych i swoich współpracowników, bo na przykład nikt nas nie ochlapał wodą z kałuży przejeżdżając prędkością złamaną 40 km/h temu...
No i kiedy w poniedziałek jest przyjemnie ciepło... możemy ubrać się lekko, czuć się lekko, a na pracy dzień się (zwykle) nie kończy : ) Prawda?

Przemyślcie to sobie! Gorąco polecam : )

Załóżmy więc, że ten tydzień będzie bardzo udany ...



(Hura! Mogę iść do pracy!)


... i słodki...


... i uporządkowany według naszego osobistego nieplanowanego planu...



... udanego tygodnia : )

Have a nice week!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...