czwartek, 26 maja 2011

Rozterki przyszłej / niedoszłej Matki




           M
oże i w życiu zawodowym zajmuję się liczbami i cyframi, ale liczyć to ja nie potrafię... wiem jednak na czym polega bilans : ) często kiedy potrzebuję podjąć w życiu jakąś decyzję robię sobie bilans zysków i strat... plusów i minusów... czasem podejście analityczne się przydaje... czasem żałuję, że rozum bierze górę...
Jednak są sprawy, w których moim zdaniem szaleć nie trzeba... które trzeba przemyśleć.... Albo może i nie...?

Mam tutaj na myśli macierzyństwo. Bycie Matką... Rodzicem (bo Tatusiów nie dyskwalifikujemy z okazji Dnia... ;p).
Kiedy o tym myślę... w mojej głowie wciąż bilans jest ujemny!! Usłyszałam kiedyś, że w tej kwestii bilansu robić się nie powinno. Ale ja nie potrafię! Przecież Dziecko to decyzja na całe życie, prawda?

Oto moje plusowe plusy, powody dla który warto:

* uśmiech Dziecka (to niesamowite przeżycie... miałam okazję poznać to uczucie dzięki odwadze Mojej Przyjaciółki, która chyba bilansu nie robiła ;p)
* wyzwanie (czy uda mi się wychować dobrze Gałązkę Mojego Drzewa?)
* spełnienie marzenia Bardzo Mądrego Mężczyzny (który ma ogromne zadatki!)
* potrzeba kupowania ciuszków w ciucholandach ;p (są boskie!)
* możliwość obserwowania kolejnych etapów rozwoju



Obrazek znaleziony w Sieci : )



Minusy w liczbie minimum jedenastu  :

* przeżycie porodu (przewiduję swoją śmierć z bólu i nawet nie chcę sobie tego wyobrażać... można podobno zapłacić za cesarskie cięcie... ale...)
* możliwe ubytki na zdrowiu podczas samej ciąży (straszne historie słyszałam o żylakach, wypadaniu zębów... pomniejsze to strata sylwetki...)
* brak snu
* brak czasu dla siebie
* strumień pieniędzy płynący bezpowrotnie na pieluchy ()
* stres czy znajdzie się miejsce w żłobku / przedszkolu / szkole?
* strach o zdrowie Dziecka
* stres czy Dziecko będzie szczęśliwe
* myśl, czy ja aby mogę je czegoś nauczyć?? Wiem tak niewiele... co mu / jej przekażę??
* rozterki typu czy powinna malować paznokcie w wieku 6 lat, bo koleżanki malują?
* czy Maleństwo powinno mieć Rodzeństwo?

Mogłabym jeszcze pomyśleć... ale nie chcę zniechęcać chętnych... : ) Podziwiam wszystkie Kobiety, które zdecydowały się i są Matkami... To nie lada wyczyn drogie Panie : )

Wyłączyć rozum i zaszaleć?

Rozmyślać i kalkulować całe wieki?

poniedziałek, 23 maja 2011

Puzzle mojego / Twojego Ja

         


                       Moim zdaniem amerykańscy naukowcy nie istnieją. Jeśli jednak jakiś by się znalazł to pewnie odkryłby to, co ostatnio stało się moją natarczywą bzyczącą ciągle myślą! Obserwuję to już od dłuższego czasu... Słucham, opowiadam, i znowu słucham innych... i dochodzę do wniosku, że w ostatnich czasach szukanie siebie / swojego stylu / swojego miejsca jest nową chorobą cywilizacyjną.




Nie wiem jak to wygląda u Mężczyzn, bo są mniej skorzy do zwierzeń... ale od kobiet coraz częściej słyszę, że mają podobne problemy do moich. Zabrzmią one dosyć banalnie... jednak wydaje mi się, że jest to coś głębszego ; )



Myślałam, że tylko ja w ostatnim czasie patrzę w swoją szafę i wydaje mi się, że nie mam ubrań, które od mnie pasują... że cokolwiek na siebie ubiorę będę wyglądała nijak. Potem następuje kilkunastominutowe myślenie... zapada wyrok... i jest! Już wiem co ubiorę : ) chwila zadowolenia, ale chwila ta pryska po jakimś krótkim czasie... bo nagle stwierdzam, że to jednak nie to...
Spotykam w pracy Jedną Z Moich Ulubionych Koleżanek i ona też czuje się jakby ciuchy wybrał jej pierwszy z ulicy człowiek, który jej nawet nie zna!
Oczywiście moim zdaniem wygląda świetnie, a ja w jej oczach jeszcze lepiej...




Kwestia pasji i zamiłowań też ostatnio wydaje się niełatwa... kiedy już prawie jestem pewna co bym chciała w życiu robić prócz wykonywania mojej ukochanej pracy, nagle okazuje się, że to jednak nie to... Albo to nie potrzebują instruktora fitness... albo coś ze zdrowiem nie tak...
No i jeszcze u niektórych dochodzi do tego brak funduszy na realizację marzeń.

Oczywiście nie wszyscy tak mamy... jednak mam wrażenie, że w tym natłoku życia, multum możliwości czasami sami nie wiemy czego chcemy... Trzeba podjąć decyzję najlepiej minimalizując koszty!
Świat pędzi, a my nie wiemy czy lepiej teraz poczytać książkę czy też może pobiec na jakiś kurs.

W tym całym bałaganie trudno odnaleźć swoją własną drogę... tę najlepszą dla nas samych. W tym hałasie wielką sztuką jest wsłuchać się w głos naszego prywatnego GPSa, jakim jest nasze serce...

Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami? Czy macie podobne odczucia? : ) Panie i Panowie niechaj każdy odpowie! : )



Wszystkie zdjęcia znalazłam w Sieci : )
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...