JAK TO JEST, ŻE KOCHAJĄCY SIĘ LUDZIE POTRAFIĄ BYĆ DLA SIEBIE NIEMILI, ZŁOŚLIWI I DOKUCZLIWI?

No jak to możliwe? A przecież zdarza się to we wszstkich rodzajach związków... czy to w miłości (damsko-męskiej, damsko-damskiej i pewnie męsko-męskiej).... czy w przyjaźni.... w rodzeństwie... Między bliskimi sobie ludźmi.
Jak to z nami, ludźmi, jest? Przecież lubimy / kochamy / szanujemy ją / jego.... prawda? Dlaczego w takim razie czasem nasze usta wypuszczają na zewnątrz słowa przykre? Dlaczego w ogóle nasze mózgi wytwarzają jakieś takie myśli o naszych bliskich?
Przecież patrzymy na nich z czułością... myślimy o nich... czasem robimy miłe niespodzianki.... dbaby... troszczymy się o samopoczucie...
Jesteśmy ludźmi. Istotami myślącymi. I nie potrafimy zatrzymać tych słów / czynów?! Wyfiltrować ich? Zapanować na nimi??
Jak się tak nad tym zastanowić to trochę powinno nam to uwłaczać... ale z drugiej strony jesteśmy TYLKO ludźmi. Tylko czy AŻ?
JAK TO JEST, ŻE KOCHAJĄCY SIĘ LUDZIE POTRAFIĄ BYĆ DLA SIEBIE NIEMILI, ZŁOŚLIWI I DOKUCZLIWI?
Przecież patrzymy na nich z czułością... myślimy o nich... czasem robimy miłe niespodzianki.... dbaby... troszczymy się o samopoczucie...
Jesteśmy ludźmi. Istotami myślącymi. I nie potrafimy zatrzymać tych słów / czynów?! Wyfiltrować ich? Zapanować na nimi??
Jak się tak nad tym zastanowić to trochę powinno nam to uwłaczać... ale z drugiej strony jesteśmy TYLKO ludźmi. Tylko czy AŻ?
JAK TO JEST, ŻE KOCHAJĄCY SIĘ LUDZIE POTRAFIĄ BYĆ DLA SIEBIE NIEMILI, ZŁOŚLIWI I DOKUCZLIWI?
Obrazki znalezione w Sieci : )
Obrazki znalezione w Sieci : )