piątek, 10 września 2010

Wyłączam zegar....



N
iniejszym ogłaszam małą przerwę w twórczości mej różnej : ) powód jest miły, radosny, przyjemny, ciepły, relaksujący, odstresowujący i zwie się urlopem : )

Będę odpoczywała w miejscu, gdzie pewnie nie będę miała komputera.... także życzę Wam miłych dwóch tygodni : ) pogodnych za oknem i nie tylko : )

Miałam dziś bardzo miły urodzinowy dzień! Ciasto wyszło bajecznie, polecam Wam gorąco!

Jeśli ktoś również będzie się jeszcze urlopował życzę udanego odpoczynku ; )

Jeśli pracujecie zapamiętale i nie wiecie kiedy ucieka czas życzę dostrzegalnych rezultatów tychże czynów : )

Do szybkiego przeczytania!!!

Zdjęcie znalezione w Sieci : )


P.S. Kerry - Marta : ) nie mogę wejść na Twojego bloga. Adres nie odpowiada.... może po powrocie mi się uda....

czwartek, 9 września 2010

O pieczeniu, czyli przepis bez zdjęcia (część druga)


c.d.
                   

                     I stało się! Biszkopt się udał... : ) sukces! Czas zabrać się za dalsze prace.
Wczoraj kiedy biszkopt wygrzewał się i wypiekał w piekarniku roznosząc po całym domu wspaniały zapach, Bardzo Mądry Mężczyzna siedział przy stole i jako wspaniały facet pomagał mi krojąc śliwki na paseczki. Jest to dość ważne, aby później wygodniej się układało : ) następnie śliwki te (a było i pół kilo) należy wrzucić do słoika i zalać.... spirytusem. Spirytusu lejemy tyle, aby przykrył śliwki. Ja zmniejszyłam ilość... bo wiadomo... w pracy są kierowcy, jest praca... i Koleżanka w Ciąży.
Także biszkopt stygł, a śliwki chłonęły : ) caaaaaaaaaałą noc.

Dziś pozostała do zrobienia masa. Były mi potrzebne:
1. silne ręce (ucieranie trwało niemiłosiernie długo jak dla mnie ;p)
2. miska zwana makutrą
3. druga para rąk (do pomocy dla mniej wprawionych w bojach)
4. 2 kosteczki margaryny Kasi (dla przepisu na standardową blachę prostokątną)
5. 40-50 dkg Nutelli (mniam!!! Polecam promocję w Tesco - 12,99 pln za giga słoik ;D)
6. 1/2 szklanki cukru
7. 2 jajka (które należy najpierw sparzyć wrzątkiem, a następnie wstawić do lodówki, aby wystygły)
8. drewniana łyżka

I tak... w makutrze ucieramy Kasię (jeśli macie jakąś nielubianą, to można się wyżyć ;p). Kiedy ja ucierałam moja Druga Para Rąk ubijała jajka (które już ostygły w lodówce) z cukrem. A śliwki ociekają ze spirytusu na siteczku.... (nie urońcie ani kropli, bo się jeszcze przyda!)
Kiedy cukier jest już rozpuszczony w jajkach, po troszkę dodajemy do rozcieranej margaryny (biedna, umęczona Kasia!). Dzięki temu to kręcenie łychą jakoś idzie... Kiedy dokładnie wymieszamy Kasię z jajami ;D i cukrem zaczynamy dodawać resztę. Stopniowo Nutelli. Kiedy cała Boska Czekoladowa Masa się złączy z Kasią i jajami, dodajemy po trochę spirytusu.
Gdy masa jest gotowa (wszystkie składniki są połączone) zabieramy się za biszkopt.

Należy go przekroić na dwa plastry (masę będziemy umieszczać między jednym płatem i drugim). Na dolną część biszkoptu nakładamy połowę masy. Teraz do akcji wkraczają śliwki. Układamy ich 1/3 na masie (styl dowolny : ) ). Następnie przykrywamy to drugim płatem biszkoptu, smarujemy masą i dajemy resztę śliwek (polecam ładnie ułożyć, co nie jest obligatoryjne na pierwszym poziomie, bo go nie widać ;p)
Można także masą obłożyć boki ciasta i później "dokleić" śliwek : )

Do zrobienia pozostała już tylko polewa (4 łyżki wody, 4 łyżki cukru, 2 łyżki kakao i 2 łyżki margaryny).
Najpierw podgrzewamy wodę z cukrem i kakao (grudki niedozwolone!!). Później rozpuszczamy margarynę powoli i dokładnie mieszając. Kiedy powstanie nam jednolita masa odstawiamy do wystygnięcia (trzeba uważać, żeby polewa nie zrobiła się zbyt gęsta i w tym celu mieszać kontrolnie : ) ).

Kiedy polewa wystygnie polewamy ciasto cienkim strumyczkiem.... mniam! Wzorki dowolne : )
Polecam ustawienie swojego dzieła w spokojnym chłodnym miejscu na parę godzin (lub noc), aby wszystko dobrze się ze sobą związało.

Ciasto nazywa się Ciastem Ciemnym, a kiedy to czytacie ja już pewnie je kroję i zapraszam do częstowania... Obchodzę urodziny! : )

Jeśli brakuje jakiś informacji, a będziecie mieli ochotę upiec, to zapraszam do pisania maili : )

Smacznego dnia!

środa, 8 września 2010

O pieczeniu, czyli przepis bez zdjęcia (część pierwsza)

                   

        D
ziś moje niedoświadczenie starło się (na całe szczęście!) z doświadczeniem Mamy Bardzo Mądrego Mężczyzny ; ) (pisałam o niej już tutaj)

Ponieważ w niedalekiej przyszłości... będę obchodziła swoje urodziny, postanowiłam upiec ciasto. O tak... tradycję mamy w pracy, to podtrzymywać trzeba : ) zwłaszcza, że tradycja jest bardzo miła... tzn jeśli ciasta są smaczne :P a zwykle są.
Od paru dni szukałam więc przepisu na ciekawe ciasto. Zaglądałam regularnie do Was kierując się wszystkimi zmysłami (no... może podarowałam sobie zmysł smaku... bo lizanie monitora by mi chyba za wiele nie pomogło... woń mogłam sobie jedynie wyobrazić... ;p) i udało mi się znaleźć parę wspaniałych (jak mi się wydawało) przepisów.

Jako, że ilość osób, które chciałabym obdarować moim dziełem przekroczyła ilość kawałków, które można wydobyć z blach jakie posiadam (a raczej posiada je Mama Bardzo Mądrego Mężczyzny), pożyczyłam większą od Koleżanki z Pracy : ) Koleżanka ta była tak miła i pozwoliła mi rozdziewiczyć nowokupioną blaszkę... mnie to ucieszyło ;D

Jak się okazało pieczenie na nowej blaszce to (podobno) ryzyko.... Troszkę mnie to zmartwiło, ale Inna Koleżanka dała mi na wstępie rady, co dodało wiatru w moje Kucharskie Żagle : )

Z wybranymi przepisami udałam się do Mamy Bardzo Mądrego Mężczyzny. Zaczęłam jej czytać składniki... podekscytowana opisywałam co trzeba po kolei robić... Mój monolog trwał i trwał.... Zostałam łaskawie wysłuchana, a następnie skwitowana poradą: "Jeśli chcesz być pewna, że ciasto ci wyjdzie, to musisz piec według sprawdzonego przepisu" --> czyli żadnego z tych, które sobie skrzętnie wyszukałam...
Umiem jedynie upiec dobrą drożdżówkę z owocami... lub serem... ale wydało mi się to zbyt ordynaryjne ;p (jak mawia mój Kolega z Pracy o słodkościach zwykłych)....

Ale Mama Bardzo Mądrego Mężczyzny miała do mnie Pomysł Ratunkowy : ) Wspaniały Wypróbowany Przepis Na Pyszne Ciemne Ciasto!
Prócz swojej ciemności posiada ono jeszcze parę bardzo ważnych zalet.... Zapewniam Was!

No, ale do rzeczy... tak bowiem upiekłam dziś swój pierwszy w życiu biszkopt!!! (tak... jestem trochę upośledzona kuchennie, ale wciąż się uczę!)

1. Ubiłam na sztywną pianę białka (kręciłam mikserem w obie strony! A podobno trzeba w jedną....)
2. Dodawałam powoli cukier... (musi się rozpuścić, co trochę trwa)
3. Troszkę proszku do pieczenia (podobno zwykle się nie daje, ale tutaj akurat tak ;D)
4. Dosypałam mąki przez sitko (ziemniaczaną i tortową)
5. Potem przyszła kolej na żółteczka (dzięki nim cukier się trochę lepiej zaczął rozpuszczać, bo mnie już ręka bolała i pot zimny oblewał, że coś nie tak zrobiłam!)
6. Jeszcze trochę wody... i kakao : )
7. Piekarnik nastawiony i pieczemy!

Obecnie mój pierwszy biszkopt się studzi i czeka na ciąg dalszy... który nastąpi jutro... ; )

Tak... Jest godzina około 22 30 : ) teraz właśnie odbywała się cała ta akcja!

c.d.n.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...