sobota, 21 sierpnia 2010

Kate Moss i inne dobre modelki



"Kate Moss to jedną z najlepszych modelek na świecie"
Takie zdanie przeczytałam w jednej z gazetek, w której dokształcam swoją upośledzoną (nie)znajomość języka angielskiego : )
Na pierwszy rzut oka zdanie to nie wnosi nic nowego w moje życie. Ani językowe ani też pozajęzykowe. Bo jeśli się ktoś modą i światem mody nie interesuje, to kogo to obchodzi? Nikogo.

Ja nie należę do entuzjastek mody (tej z wybiegów), bo czasem to nawet nie ma przyjemności w oglądaniu tych wychudzonych dziewcząt, które noszą jakieś dziwaczne druty, narzuty i kosmiczne buty (nawet nie czuję kiedy rymuję :P).
Wiem kto to Kate Moss przez przypadek. I polubiłam ten przypadek. Fanką nie jestem, ale lubię czasem pooglądać jej zdjęcia, które są dla mnie inspiracją : ) 

Dlatego też zdanie to jakoś specjalnie mnie nie zainteresowało z powodu niej. Zastanowiło mnie co innego.

Co to znaczy być dobrą modelką? - oto jest pytanie! Ha!

Dla ludzi, którzy żyją modą wychodzę pewnie właśnie na haniebną ignorantkę... wybaczcie mi... nie ujmuję Waszym pasjom... ale co to znaczy?
Przecież one wszystkie mają wyuczony sposób chodzenia, poruszania się. Są tak samo chude (wręcz paskudnie chude, nieestetycznie chude), mimo, że słyszy się od czasu do czasu, że tam czy siam wprowadza się nowe normy wyglądu modelek (normalne! Kobiece! Niewieszakowe....)
Ubrania, które prezentują na wybiegach są przecież im narzucone i nie zależą od nich (chyba?).

Cóż więc je od siebie odróżnia??? Cóż powoduje, że tak KM jest jedną z lepszych??

Miła Koleżanka Zza Szybki wysunęła teorię, że być może chodzi o życie pozawybiegowe. Czyli co prezentują sobą (w sensie modowym oczywiście) modelki poza pokazami mody. Co noszą, jak noszą i do czego noszą : )
Fakt, te kobiety to także kobiety, które chadzają na zakupy, po zwykłych chodnikach. Muszą coś jeść, więc bywają w barach, restauracjach... No i wtedy nago nie paradują... (przynajmniej zwykle :P).


Czy to może chodzić właśnie o to? Wiecie? Domyślacie się? Znacie się? : )




Zdjęcie to znalazłam w Sieci i wybrałam je specjalnie. Wiem, że jest ono "zrobione" najlepszym aparatem świata czyli Photoshopem ; ) lubię tę swoją świadomość : )

środa, 18 sierpnia 2010

Układ zwany Małżeństwem

             

               W szanownym biurze, w którym pracuję mam przyjemność obcować z samymi oryginalnymi osobistościami. Nikt nie jest standardowy. Wszyscy są inni. Specyficzni.
Wiele rozmów toczy się na forum naszej nastoosobowej grupy. I to generalnie mogłoby nikogo nie interesować ; ) aczkolwiek niektóre tematy naszych rozmów są warte poszerzenia, oczywiście moim skromnym zdaniem.

I tak ostatnio ktoś zaczął opowiadać o paniach, które to wchodząc w "układ małżeński" piszą się na bardzo ograniczoną w nim działaność. To znaczy nie zamierzają gotować, prać, sprzątać : ) jest to chyba układ obustronny...
Panie te mogą (ale nie muszą) sobie pracować zawodowo, a poza tym do ich obowiązków małżeńskich należą takie sprawy jak: wyglądać pięknie, pachnieć, prezentować się. To co zarabiaja wydają na siebie.
Dla mnie to tak zwana utrzymanka (nie mylić z tą, którą utrzymuje się dla seksu). Mąż pracuje i zarabia na tyle, żeby dom był utrzymany, wszystko opłacone, a Żona? Ma być dodatkiem : )

No i właściwie w pierwszej chwili mogłoby się wydawać, że to super sprawa! Czego więcej chcieć od życia? Luz totalny! Nic tylko korzystać z życia... : ) mogłabym wtedy czytać dniami, spędzać czas godzinami w klubie fitness, chodzić do kina itp... ;P

Ale z drugiej strony... czy to nie byłoby nudne? Ja nie mówię, że bycie kurą domową jest moim marzeniem... (choć wiem, że są kobiety, które tego pragną), ale jakoś tak... chyba od czasu do czasu miło sprzątnąć coś w domu swoim... (kiedy sie go już ma)... i ugotować coś w swojej kuchni : )

Może bredzę, bo jeszcze nie mam tych obowiązków... : ) dlatego tak tylko sobie gdybam i rozważam...

                                                            Zdjęcie znalezione w Sieci

Pogdybamy razem? Porozważamy razem? : )
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...