środa, 30 czerwca 2010

Przeczytać i wyrzucić?

               Dokonałam przed wczoraj zakupu, który mnie natchnął : ) otóż zbliżał się wyjazd, podczas którego miałam mieć dużo wolnego czasu na czytanie. Miałam też potrzebę rozmienienia grubszych pieniędzy na "chudsze". Także dwa w jednym - rozmieniłam pieniądze kupując dwie gazetki. I to właśnie wydarzenie wcale nie niezwykłe wywołało w mojej głowie burzę myśli.

Bo tak... gazetki bywają różne. Mądre i głupie. Kupila jedną taką i jedną taką. I zastanowiłam się. Czy powinnam je kupować skoro i tak najprawdopodobniej (99%) obie wylądują w śmieciach po przeczytaniu?
Czy to nie jest równoznaczne z wyrzucaniem do kosza pieniędzy? Bo przecież przeczytam, pooglądam i wyrzucę...  (albo idąc śladami mojego Dobrgo Kolegi Z Działu podam dalej komuś i ten ktoś przeczyta, poogląda i wyrzuci)....

Druga Ja w mojej głowie powiedziała od razu, że przecież to tylko taka mała przyjemność, a przyjemności trzeba sobie sprawiać (Pierwsza Ja i Druga Ja zgadzają się pod tym względem całkowicie! : ) )...
Ale taka mała przyjemność potrafi kosztować... a wszystko co jest w tych gazetkach można znaleźć w Sieci, prawda? Za darmo.
Ta Druga Ja jest trochę próżna (chyba każdy ma w sobie cząstkę próżności...). Lubi kolorowe zdjęcia, ładne okładki, możliwość poczytania (rzeczy mądrych i trochę bzdurnych), zobaczenia ciekawych zestawów ubrań...

No i? Oczywiście wirtualne treści nie zawsze mogą być porównywane z papierowymi. Najprostszym przykładem są książki : )

Czy więc kupując gazety ukazujemy swoją próżność (w wypadku tych "naszpikowanych mniejszą ilością konkretów")? Czy wyrzucamy pieniądze nie korzystając z możliwości darmowych stron Internetu (często też stron tychże gazet)?  Oczywiscie w Sieci nie wszystkie artykuły są przytaczane w całości... Ale gazeta jest czymś więcej niż tylko jednym artykułem, prawda? : )



Zdjęcie znalezione w Sieci : )

niedziela, 27 czerwca 2010

Narzuta na żywo

          Spieszę donieść, że narzuta, którą prezentowałam w poprzednim poście (aby ją zobaczyć wystarczy zjechać troszkę niżej : )), a do której zapałałam miłością od pierwszego wirtualnego spojrzenia straciła w moich oczach ujrzana na żywo...

Pofatygowałam się bowiem do realnego sklepu Tchibo, wydobyłam z opakowania i przekonałam się.
Przekonałam się, że narzuta jest cienkim obrusikiem...
Spodziewałam się czegoś innego... ale jeśli ma to możliwość być również obrusem (według pomysły instrukcji rysunkowej), to przecież nie może być na przykład pikowane, prawda?
A szkoda...

Także moje zdanie brzmi następująco:

obrus  -  tak

narzuta  -  nie

I kropka.

: )
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...