sobota, 10 kwietnia 2010


[*]




W jednej chwili życie płynie sobie normalnym potokiem... fale zwyczajnych spraw... codzienne myśli... troski i radości... 


Nagle wodospad... i koniec.


Dla Nich.... i dla nas, którzy pozostaliśmy.


Śmierć zawsze jest szokiem. Informacją nie do przyjęcia. Oczekiwanie na potwierdzenie informacji - torturami.
Polityków nie lubię. Ale to ludzie. 


NASI LUDZIE.




[*]

czwartek, 8 kwietnia 2010

Piękne śmieci!


               Bywając czasem u ludzi mam kontakt z telepudłem. I dzięki temu kontaktowi odkryłam ostatnio ciekawy kanał (oczywiście ciekawe według mnie : )) Kanał ten zwie się DOMO.
Jako, że dostęp do telepudła mam mały, znam więc tylko kilka programów. Jednak jeden spodobał mi się wyjątkowo.
W owym programie grupa ludzi (o różnych umiejętnościach, w tym spece od recyklingu) remontuje różne pomieszczenia. I w tym wszystkim najbardziej zainteresowali mnie właśnie ci spece!
Dwóch panów chodzi sobie i jeździ po wysypiskach, wynajduje rzeczy, które mają to coś, zbierają i potem odnawiają :) lub zmieniają zgodnie ze swoją potrzebą.
Czy za te rzeczy płacą? Nie wiem...
Jednak potrafią czynić cuda! Tam wygładzą, tu wyczyszczą... ktoś inny z grupy pomaluje.. i mamy nowy mebel! I to jaki! :)

I tak się zastanawiam... czy w naszym cudownym kraju coś takiego jest możliwe (tamten program kręcą w UK lub USA)? Bo ja bym chętnie po wysypiskach pobuszowała... A może koszty tych "śmieci" nie są warte mojego zachodu?
Czy w ogóle mnie tam wpuszczą? (a potem wypuszczą? :P)
I czy Polacy wywożą meble na wysypiska??

Tyle pytań! Jednak uważam, że takie działanie jest świetne! To wspaniały pomysł, nie sądzicie?

Kto jeszcze chętny na wycieczkę na wysypiska? :)



Zdjęcie z Sieci : )

środa, 7 kwietnia 2010

Zwisy, sploty i odloty

              Toksyny wypłukane z ciałka mojego (czyt. fitness prowadzony przez płeć męską), endorfiny namnożone i od razu to widać : ) nie... nie, że od razu szczuplejsza, ale za to jak mózg pracuje!
Otóż nigdy nie myślałam, że uda mi się krawat zawiązać. A jednak! Z resztą... pewnie o wielu rzeczach nie myślałam (wbrew przechwałką ile to ja myślę....). Oto sześć kroczków, aby dać radę:




Nie numeruję obrazków, bo raczej kolejność powinna być jasna : ) poza tym mądrzy jesteście : )
Okazało się to łatwiejsze niż myślałam! Kolejny dowód na to, że warto próbować! I to nie tylko z krawatami....

Z uśmiechem do nieznajomych... z nowym słowem... z artykułowaniem uczuć... z ciuchem w innym stylu...



P.S. Instrukcja obrazkowa znaleziona w Sieci.








wtorek, 6 kwietnia 2010

Rzecz o słuchaniu

- Co to znaczy słuchać?
- Trudne pytanie...
- Wiem :)
- Nie chodzi o sam aparat słuchu... bo... tak mi się wydaje, że obserwując też słuchamy, rozumiesz?
- Tak.
- Ale wiesz, nie wystarczy tylko nastawić uszu.
- Wiem, trzeba też jedno zatkać :)
- ?
- Żeby nim nie wylatywało to co usłyszymy... to logiczne.
- ... no tak... po części to miałam na myśli mówiąc, że nie wystarczy tylko nastawić uszu. Trzeba się otworzyć na Mówiącego.
- Skupić się?
- Tak... skupić i chcieć go wysłuchać. Bo tak jak istnieje czytanie ze zrozumieniem, tak również słuchanie ze zrozumieniem....
- A kiedy się nie rozumie, to się po prostu pyta?
- Tak, choć niektórzy tego nie robią...
- Dlaczego?
- Bo czasem tak naprawdę nie chcą słuchać... albo są w tym słuchaniu niedokładni...
- Słuchanie jest trudne.
- Owszem. To sztuka. Być dobrym Słuchaczem.
- Szczególnie kiedy ktoś gada od rzeczy....
- :) ale słuchanie to też wspaniałe wyznanie miłości, wiesz?
- ?
- Bo właśnie w tym całym zabieganym świecie, życiu, podczas biegu tam i siam... takie "tak, słucham cię?" pozwalają nam na chwilę się zatrzymać... i oddać swoją uwagę tej drugiej osobie. To jest piękne, nie sądzisz?
- Sądzę.




"Mówienie jest rzeczą głupców, milczenie - tchórzy, a słuchanie rzeczą mędrców."
 Carlos Ruiz Zfon - "Cień wiatru"


Czy potrafimy być mędrcami? Czy tylko głupio staramy się zakrzyczeć świat?




Zdjęcie znalezione w Sieci...

niedziela, 4 kwietnia 2010

Tajemniczo do ostatniej sekundy...

               Filmowe miały być piątki... ale wiadomo, tym razem święta, więc odrobinkę się przesunęło : ) wybaczycie?
Ostatnie filmy, które widziałam to "Alicja w Krainie Czarów" Tima Burtona i "Wyspa tajemnic" Martina Scorsese.
O "Alicji..." już pisaliście... wiele razy. Mnie film nie pociągnął w króliczą norę... mimo, że bardzo chciałam go zobaczyć. Nie wywołał rumieńców. W zasadzie niczego nie wywołał... Weszliśmy do kina, obejrzeliśmy i wyszliśmy. Oglądało się miło, ale żeby się zachwycać? Nie. Może Pani Helena była godna obejrzenia... Na samą Alicję trudno było patrzeć, bo dziewczyna wyglądała jak chora lub umierająca z worami pod oczami... i do tego według mnie jest po prostu brzydka (warto sprawdzić samemu, ponieważ ja jestem bardzo krytyczna).

Dużo ciekawszym zjawiskiem jest nowy film z Leonardo DiCaprio. Sama się dziwię, że to piszę, ponieważ jakoś ten aktor nigdy specjalnie moim ulubionym nie był... no może przez chwilę, kiedy jako nastolatka marzyłam o scenie na "czubku" Titanica... ;p
Ale do rzeczy. Leo zagrał bardzo dobrze. Miał też świetną rolą. To już nie pierwszy wspólny film M.S. właśnie z L.D. w roli głównej. Widać panowie się polubili.
Kiedy przeczytałam opis fabuły filmu, bardzo się zniechęciłam. Brzmi on jak dla mnie jak opis filmu jakich wiele już widziałam. I bardzo się pomyliłam : )

Leonardo wciela się w rolę federalnego szeryfa. Wszystko dzieje się w lata pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Przypływa wraz ze swoim partnerem na wyspę, aby rozpocząć śledztwo w sprawie zaginionej pacjentki. Ale być może tylko tak nam się wydaje?
Oglądając kolejne sceny zagłębiamy się w tajemnice zakładu psychiatrycznego dla przestępców (brzmi przewidywalnie i tandetnie, jednak to tylko złudzenie...). A może obserwujemy czyjąś tragedię?
Podczas rozmów szeryfa z kolejnymi pacjentami i pracownikami widzimy asy sypane z jego rękawów... Jednak czy aby skupia się na najważniejszym?



Przez cały film można się zastanawiać kto tak na prawdę jest kim... kto co ukrywa... przez CAŁY FILM. Ani chwili moja uwaga nie skupiła się na czymś innym. Muzyka wzmagała nastrój. Jednak nie była to muzyka, która zwykle towarzysz dramatom i dramatycznym scenom... Ta jest inna : )
Obsadę urozmaica także grający demonicznego doktorka Ben Kingsley i słodziutka (ale grająca wcale nie słodką rolę i to grająca moim zdaniem całkiem nieźle) Michelle Williams, którą można było oglądać w serialu "Jezioro Marzeń".


"Wyspa tajemnic" jest z gatunku tych filmów, których zakończenie niewiele wyjaśnia. Bardzo takie lubię. Intryga jest tutaj zgrabnie zbudowana. Dzięki temu rodzą się dyskusje. Po "Alicji..." wymieniliśmy jedno zdanie...

Ja odnotowałam tylko jeden minus nowego filmu M.S. Być może się mylę, ale w obozie w Dachau nie było nad bramą napisu "Arbacht macht frei"? Czyżby reżyser musiał się posunąć do takiego nagięcia, żeby niektórzy ubodzy w szare komórki Amerykanie potrafili skojarzyć fakty?
Jednak słuchać jak Leo szprecha po niemiecku... sama przyjemność : )

Znak Jakości Małej Mi całkowicie należy się "Wyspie tajemnic"!


P.S. Czy tylko mnie ten film chwilami kojarzył się z "Oszukaną" z Jolie we wspaniałej głównej roli?
P.S.P.S Zdjęcia z Sieci : )
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...