sobota, 20 marca 2010

Luksus



Musimy pamiętać, że czasem luksusem jest możność łkania i ronienia łez w samotności... w zaciszu własnych myśli...

piątek, 19 marca 2010

Lepiej być nie może? Może! Zawsze może!

               Mimo, że wszystkie znaki na Niebie i Ziemi wskazują fakt nadejścia Panny Wiosny, ja dziś czuję chłód w środku i na zewnątrz. Chmurno mi. Bywa... I tak, żeby się ogrzać... ogólnie i z okazji weekendu powrócę do klimatu pewnego filmu. Zobaczyłam niedawno i jak sobie pomyślę o nim i jego bohaterach to robi mi się cieplej i jakoś tak... kąciki ust lekko podnoszą się do góry.. lekko...

O jakim filmie mowa? Stary jest... ale bardzo jary! "Lepiej być nie może" ... Jeśli zwątpiliście w Człowieka, jeśli wydaje Wam się, że macie się źle... jeśli macie ochotę na dobry, ciepły film, to zobaczcie ten obraz : )



Jack Nicholson wspaniale wciela się w rolę jednego z głównych bohaterów (ekscentryczy piasrz). Miła Koleżanka Zza Szybki powiedziała mi, że jego postać była inspiracją do stworzenia Detektywa Monka... TEGO detektywa : ) którego tak uwielbiam!! I wyraźnie da się to zauważyć w filmie... ach te urocze fobie...
Partneruje mu Helen Hunt (jako kelnerka, której życiowym balastem jest choroba ukochanego synka). Jest mi zupełnie obojętną aktroką. Jednak muszę przyznac, że w jednej ze scen wycisnęła ze mnie parę łez.
Do kompletu wchodzi para sympatycznych gejów (Greg Kinnear + Cuba Gooding Jr.), z których jeden wpada w ogromne tarapaty życiowe... 




Piękne zdjęcie....

Perypetie tej czwórki przywracają wiarę w ludzkość ludzi : ) Muzyka, która towarzyszy kolejnym scenom jest także dobrym kawałkiem do posłuchania podczas pracy... przy kawie...
Warto też zwrócić uwagę na mieszkanie, w którym mieszka Melvin... piękne!!! Ogromne! Och...
Ale nawet jeśli nie interesują Was mieszkania, polecam ten film na wieczór nie do końca wiosenny...

Doskonale może komponować się z lampką czerwonego wina lub szampana : )


Zdjęcia z Sieci!

czwartek, 18 marca 2010

Z Siostrą...

- Ozdobne poduszki kupione?
- Nie... kosztowały 8zł... a w portfelu miałam tylko 4zł...
- Oj... to może chcesz w prezencie z okazji Wielkiej Nocy? Hm?
- ...
- :) ?
- Wielka Noc... to Wielki Prezent, więc nie leć w kulki!

Zdjęcie z Sieci : )

wtorek, 16 marca 2010

Święty Patryk na niebiesko!

            Każdy szanujący się piwosz wie, że jutro mamy 17tego marca (to wie raczej także każdy inny), czyli Dzień Świętego Patryka - patrona Irlandii : ) jest to święto religijne oraz narodowe, ale... podejrzewam, że większości kojarzy się raczej z piwem, tańcami i muzyką.... czasem też z koniczyną i zielenią... No cóż... każdy inaczej traktuje religię.
Nic nam do tego : )

            Ja do piwoszy nie należę (czasem lubię sobie wypić lub zrobić kilka łyków z kufelka Bardzo Mądrego Mężczyzny - ratuję tym samym jego przed tworzeniem się beercepsa... ktoś się musi poświęcić!), a wiedzę o jutrzejszym dniu posiadłam czytając oraz dzięki znajomym piwoszom. I właśnie dlatego rzuciła mi się w oczy pewna ciekawostka. Takie oto piwko:





Okhotsk Blue Draft


Znalazłam przypadkiem i zaciekawiło mnie. Jest to piwo japońskie, które swój kolor błękitny zawdzięcza podobno wodorostom :) zawiera ono również wodę z roztopionych lodowców z Morza Ochockiego... (tu następuje szybki rzut oka w mapy świata... gdzie to morze jest? O! Jest :))

Muszę przyznać, że chętnie spróbowałabym tego piwa... szukałam w Sieci Czasoprzestrzennej gdzie można je nabyć... ale niestety nie znalazłam. Ceny także nie, choć spodziewam się wyGÓRowanej!
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie!


Wodząc oczami po treściach niezmierzonych Internetu natknęłam się natomiast na fakt przypisania tegoż piwka kobietom. Że niby bardziej babskie... co za różnica...

poniedziałek, 15 marca 2010

Ładne zewnętrze cz. 2

            Zacznę od tego, żeby było jasne, że dietetyk ze mnie zerowy. Nie mam wykształcenia w tym kierunku i to co zostanie napisane poniżej pochodzi z moich doświadczeń i obserwacji.

W komentarzach do pierwszej części Ładnego zewnętrza doszłyśmy do wniosku, że dieta jest ostatnio słowem nadużywanym i niekoniecznie dobrze rozumianym. Bo w moim odczuciu, dieta wcale nie musi kojarzyć się z czymś strasznym! Uwierzcie mi :)
Na potrzeby tego tekstu (i zrozumienia tego, co mam na myśli) dieta będzie stylem życia, stylem jedzenia, stylem.

Dawno dawno temu... zaczęłam od jakiś śmiesznych sposobów typu "jajko na śniadanie, plaster szynki na obiad, marchewka na kolację". Nie polecam. Zbyt męczące i moim zdaniem średnio zdrowe... wręcz do śmierci prowadzące.... GŁODOWEJ! A po co?

Po paru dniach męki, stwierdziłam, że to bez sensu. I od tej pory po wielu próbach różny wersji diet trzymam się zasad:


1.  nie jem po godzinie 19tej (obojętnie o której idę spać!) i bardzo proszę nie wmawiać sobie, że z pustym żołądkiem nie umiem zasnąć.... umiemy! Nawet nam się będzie lepiej spało niż z pełnym, bo przynajmniej ten żołądek odpocznie... a nie tylko: trawić, trawić, trawić...
[wydarzenia typu imprezy, urodziny bądź też u pań Dni Okresu Ochronnego są objęte dyspensą!!!]

2. uprawiam sporty : ) na przestrzeni lat były różne... obecnie polecam fitness, zajęcia z piłkami, basen i spacery, no i seks.

3. poza tym wszystkim, bądźmy realistkami/realistami, TRZEBA ograniczyć jedzenie. Ale (!!!) nie do suchego chleba i wody! Jem praktycznie wszystko, jednak jadam często i małymi porcjami (co wygląda jakbym jadła ciągle ;p ale nie przejmuję się tym). Słodycze to nie Zło z Piekła Rodem. Są pyszne :) uwielbiam je! Ale nie zaczynam dnia od ciacha z kremem... jak to czynią inni na diecie ;D
Spróbujcie jeść lżej. Dieta bez kotleta jak to mawia Bardzo Mądry Mężczyzna :P
Spróbujcie pić lżej. Gazowane napoje, jak i większość soków zawierają tony cukrów!
I to wcale nie znaczy ograniczyć do zera :) ale z umiarem!

Pamiętajmy, że jeśli chcemy zrzucić parę kilo to nie róbmy tego tylko na chwilę.... przyzwyczajmy siebie i organizm do nowego życia :) z obserwacji nie polecam diet typu "zrzuć 5kg w 2 tygodnie". No bo zrzucimy te 5kg w te 2 tygodnie i co potem?? No co?? JO JO!

Do tego przyda nam się zasada nr
4. konsekwencja! Co co nam da gadanie, że jesteśmy na diecie, skoro przed snem zjadamy czekoladę? (która również źle wpływa na naszą cerę... choć czasem ma skutki zbawienne :P)

No i jeszcze zasada nr
5. regularność - odnośnie do ćwiczeń. Czasem... to zależy od naszego czasu... wiadomo, jest deficyt. Ale zaręczam, że oglądając jakiś film można nawet w domu coś zrobić ze swoim ciałem. Jeśli dojeżdżamy do pracy, wychodźmy jeden przystanek wcześniej :)


Niestety... to co sobie tutaj piszę nie dotyczy osób, które mają problem z wagą w związku z chorobami. To już trzeba omawiać ze specjalistą.
Myślę jednak (i jest to wersja realistyczna!), że jeśli stosować się do tychże zasad, to po jakimś czasie (oczywiście nie dnia następnego - cudów nie oczekujemy :P) zobaczycie efekty (których nie sprawdzamy wagą... tylko centymetrem, bo możemy zwiększyć wagę, a zmniejszyć obwód)!

P.S. Powyższy "plan" jest planem długofalowym! 
P.S. P.S. Start: dziś. 
P.S. P.S. P.S. Cel: długotrwałe zadowolenie z siebie i swojego wyglądu :)

Jakieś pytania?  : )




Pomoc naukowa (czyt. obrazek) znaleziony w Sieci!

niedziela, 14 marca 2010

Ładne zewnętrze cz.1

          Błądząc sobie ostatnimi czasy po bezmiarze Sieci Internetowej parę razy rzuciły mi się w oczy pewne dobre rady. I to nie tylko w kobiecych portalach się je rozprzestrzenia, ale też w tych "ogólnych". Ponieważ podobno zbliża się wiosna (to nic, że za oknami śnieg) jesteśmy raczone (może też raczeni, ale nie wiem czy Mężczyźni zwracają na to uwagę...) poradami jak zadbać o siebie na wiosnę. Jak schudnąć na wiosnę. I wszędzie te półnagie tyłki dla przykładu jak to jest bez celulitu  i jak się go pozbyć na wiosnę. I włosy jak podreperować na wiosnę. I paznokcie, coby wyglądały jak tipsy (jakby komuś na tym zależało...).
I w ogóle wiosna idzie, Kobiety i Mężczyźni! Zaczynamy się myć i dbać o swoje zewnętrze! (bo o wnętrze kazali nam dbać w zimie, abyśmy w depresje nie popadali...)

Tak jest co rok! Co rok, kiedy to już wiosna na progu.

I teraz ja się pytam: czy ci wszyscy "doradcy" myślą sobie, że ludzie to na zimę zaczynają żreć tylko po to by przytyć? Bo idzie zima? Że nagle ludzkość, którą dopadło to Zło Koniecznie (czyt. Zima) przestała dbać o linie? Zamarła i przez te parę miesięcy nic z sobą nie robiła??
Może włosy pod czapkami troszkę się zmęczyły, ale przecież to nie powód, żeby traktować je jakby już umarły! Przyjdzie ciepło, czapki pójdą do szaf, włosy odetchną... taka jest kolej rzeczy.

Drażni mnie fakt, że traktuje się mnie jak Niedźwiedzia Polarnego Bez Mózgu (nie mam nic do niedźwiadków :)). W zimę można o siebie dbać tak, jak w lato czy jesień. Wcale nie trzeba obrosnąć tłuszczem! Nikt nam nie każe wpychać jedzenia na siłę! Większość z nas (bo niestety nie wszyscy) jest Posiadaczami Mózgów.
Przecież logiczne jest, że jeśli chcę dobrze wyglądać, to się ruszam, to jem odpowiednie rzeczy, w odpowiedniej ilości i o odpowiedniej porze : ) (nie piszę tutaj o sytuacja chorobowych!)




Dbanie o siebie to nie tylko szybka dietka przed wskoczeniem w bikini. Choć co roku obserwuję jak nagle zapełniają się sale fitness dziewczątkami, co to wpadły na parę zajęć, żeby tylko zrzucić pozimowy ciężar...
A potem już mają lepsze rzeczy do roboty... Nie moja sprawa :)
Moim zdaniem regularność i konsekwencja to dwa duże kroki do Celu, którym jest w tym wypadku Ładny Wygląd. 

A następnym razem napiszę o diecie : ) (bo podobno najlepiej zacząć w poniedziałek ;p)

Strzeżcie się!!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...