Przespana, wyspana znów widzę pozytywne aspekty dnia, nocy, popołudnia, zimy no i Bardzo Mądrego Mężczyzny ;p
Dlatego dziś chcę się podzielić z Wami moją ostatnią obserwacją. Dotyczy ona ludzi, a jakże : ) Często ostatnio słyszę i czytam o tym jak to ludzie za pomocą zbyt dużej ilości godzin spędzanych przed Czasopożerającym Pudłem (czyt. telewizorem) oddalają się od swoich bliskich. O tym, że młodzież teraz nie ma przyjaciół w realu tylko w Internecie. Rozmowy nie są prowadzone na żywo, uatrakcyjniane mimiką, głosem, zapachem lecz spłaszczane telefonami komórkowymi lub gg.
Brzmi strasznie. Nawet troszkę dołująco muszę przyznać. Jednak ja w tym jednym tylko tygodniu miałam dwie sytuacje, kiedy to człowiek nieznany okazał się otwarty, przyjazny i chętny do pomocy.
Sytuacja numer 1
Robię zakupy w Biedronce. Przed pracą. Jest godzina 7 47. Normalni ludzie, którzy nie pracują o tej smacznie śpią lub też przewracają się na drugi bok. Zbliżam się do malowniczo poukładanych skrzynek z owocami. Jestem coraz bliżej. Dziś mam ochotę na jabłko (owoc piękna podobnoż ;D). Są i jabłka. Zaczynam się przyglądać. Sprawdzać twardość, zapach i inne parametry i wtedy.... w moją stronę zwraca się nieznajomy Pan. Tutaj muszę zaznaczyć, że nie ma na sobie wdzianka z logo Biedroneczki! I tenże Miły Pan zaczyna mi opowiadać o jabłkach. Które są lepsze, jaki kolor mają te najlepsze i doradza wziąć te i te.
Wzięłam. Nie żałuję : ) były pyszne! (twarde i koloru lekko czerwonego - polecam również!)
Sytuacja numer 2
Bardzo Mądry Mężczyzna kupuje buty narciarskie. Oczywiście żadne z nas zupełnie nie zna się na sprzęcie narciarskim. Ja więc jak manekin stoję nad nim i staram się nie okazywać znudzenia (i trochę ładniej wyglądać niż zwykle manekiny na wystawach). Wręcz udaję pomocną: "podać ci inny rozmiar?", "może inny kolor?". On ubiera setny but. Ugina kolana, rusza bioderkami w prawo w lewo, niby to jeździ na nartach, kolana w przód, w tył. Prócz swoich "cywilnych" butów najpierw zdjął kurtkę. Potem sweter. Zaczęłam się zastanawiać kiedy pójdzie reszta... taki był zmęczony, spocony... Pan obsługujący salon oczywiście był pomocny i udzielał Cennych Rad, ale przecież miał też innych klientów. Nie tylko nas. Minęło półtora godziny. Drogą eliminacji odpadło milion modeli, pozostały dwa. No to mierzymy na zmianę. Jeden, drugi, cała para pierwsza, cała para druga. Ja już półleżę na wygodnym przynajmniej krzesełku, gdy nagle podchodzi Pan. No i zaczyna opowiadać Bardzo Mądremu Mężczyźnie dlaczego powinien wybrać model X, a nie model Y. Ten Pan też nie był sprzedawcą, żeby było jasne :)
Kupiliśmy te, które zachwalał, choć w zasadzie to już wcześniej decyzja zapadła.
Te dwie sytuacje ukazują nam ludzką twarz ludzi. Uśmiecham się do siebie, kiedy sobie je przypominam.
Kiedy sobie przypominam jak obcy ludzie podnosili mnie ostatnio na stoku z zasp, w które regularnie i z wielką namiętnością wpadłam, też się uśmiecham.... prawie z rozrzewnieniem :P Ale to podobno taka kultura narciarzy ;)
Tak czy siak wniosek jest jeden: człowiek człowiekowi nie zawsze wilkiem, czasem wręcz człowiekiem!
MÓJ I TWÓJ UŚMIECH JEST NICZYM POWRACAJĄCA FALA. PODAJ DALEJ : )





