sobota, 16 stycznia 2010

Dla Najlepszej Przyjaciółki!

Dzisiejszy dzień jest dniem bardzo ważnym i niezwykłym. I nie są to moje urodziny ;p Dzisiaj mamy urodziny Mojej Przyjaciółki : ) tak, Moja Przyjaciółka bardzo mnie wspiera swoją wiarą we mnie i w moje pisanie, dlatego też postanowiłam poświęcić dla niej tego posta :)

Na początek, tradycyjnie, życzę Ci zdrowia. Tobie i Małej Fasolce w Twoim Środku :) Bo to najważniejsze teraz!
Męża dobrego Ci życzyć nie muszę, bo już masz. Mogę mu nawet dać Znak Jakości Małej Mi ;p
Ale mam nadzieję, że uda Wam się kupić wymarzony samochód (ja bym Wam życzyła takiego! Bo Audi to najładniejsze i najlepsze auta, jak wiecie ;p)



Szybko skończonego remontu :)
Tego, żeby w Waszym domu zawsze było ciepło!
Sukcesów i radości płynącej z gotowania,
Dużych przeceń ubrań ciążowych,
Przyjemności z pracy, mądrych studentów,
Łatwego, małobolesnego porodu i uroczej Fasolki na zewnątrz (żeby była choć tak śliczna jak ja ;p)




Żeby było Ci Słońcem :)



Albo od razu trojaczków!

Powrotu do ćwiczeń (choć wcale nie przytyłaś :))
Spełnienia marzeń (ale nie wszystkich, bo czasem nie panujemy nad tymi naszymi marzeniami!)
W przyszłości pięknego mieszkania w Gliwicach

 

Żebyś polubiła zakupy i z radością mi towarzyszyła ;p
Dobrej Najlepszej Przyjaciółki już też nie muszę Ci życzyć, bo masz ;D
Wielu powodów do radości, uśmiechu,
Umiejętności cieszenia się małymi sprawami : )
No i zakupu wymarzonej komody!

Jednym słowem Droga Przyjaciółko: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :) :*
Nie zmieniaj się, bo kto mnie będzie wysłuchiwał???!!!! ;p


Jeśli ktoś ma ochotę się dołączyć do życzeń zapraszam : )

czwartek, 14 stycznia 2010

Przyziemne, ale jakie przyjemne : )

Myślę sobie nieraz, że są w naszym codziennym życiu czynności lub przedmioty, które są tak "zwyczajne", że w ogóle ich nie doceniamy, nie zaszczycamy ich myślą ("och, jak to dobrze móc wziąć prysznic..."), nie dziękujemy losowi, Bogu, przeznaczeniu* za ich istnienie.

I tak na przykład zaczęłam o prysznicu. Prysznic jest cudownym urządzeniem. Pozwala na chwilę relaksu. A przy małej ilości czasu przynosi orzeźwienie i ożywienie. Szukałam kiedyś w Internecie człowieka, który prysznic wymyślił, ale to co znalazłam w Wikipedii nie zadowoliło mnie i nie byłam też pewna czy to aby prawdziwe informacje. Tak czy inaczej, prysznic (wanna również) jest codziennością. Ale co ten przedmiot robi z człowiekiem? Można się poczuć jakbyśmy się na nowo narodzili : ) po ciężkim dniu w pracy... te krople spadające na nasze ciało... to ciepło wody odprężające nasze mięśnie... mmm....




Kolejny taki przedmiot to dla mnie łóżko. O tak. Łóżko i pościel. Szczególnie kiedy mamy świeżo ubraną. Ten zapach. To uczucie, kiedy nasza skóra dotyka poduszki i kołdry...
Łóżko nie jest zwyczajnym meblem. Jest to odrębny świat. Miejsce, które należy tylko i wyłącznie do jego właściciela/właścicieli. Nikt inny nie ma tam dostępu. Stuprocentowe bezpieczeństwo... komfort. Kiedy jest zima doceniam to jeszcze bardziej : )
Łóżko ma także swój aspekt intymny. Który również jest według mnie dosłownie magiczny. I nie mam tutaj na myśli seksu (choć to oczywiście również). Dwoje kochających się ludzi w łóżku... to tak, jakby byli na świecie tylko oni. Wtedy czas płynie tylko dla nich. To jest niesamowite. Tych chwil nikt nie może im wykraść.




Z łóżkiem jest również związana pewna czynność :) też według mnie niedoceniana na co dzień. A mianowicie kładzenie się do snu. Przyłożenie głowy do poduszki... To pierwsze westchnienie. Taki wolny oddech odpoczynku. Wygodne ułożenie się. Relaks. Bezcenny.




Jest jeszcze inna czynność, do której chyba wiele osób nie przywiązuje uwagi. Jedzenie :) ja uwielbiam jeść. Ostatnio coraz bardziej świadomie wybieram to co jem. Nie chodzi mi tutaj tylko o kalorie! I już sama czynność. Cały zabiegany dzień. Tydzień. Szybkie posiłki są zrozumiałe, kiedy ciągle się gdzieś spieszymy. Ale wspaniale jest w weekend jeść powoli. Delektować się czymkolwiek :)
(poza tym, kiedy wolniej jemy, jemy mniej :))


Wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu :)


I jeszcze jedna "rzecz". Piszę w cudzym słowie, ponieważ jest totalnie nienamacalna, a ja ją cenię ogromnie. Cisza. Chwile ciszy. Są to dla mnie chwile boskie. Dla niektórych cisza jest męczarnią. Wiem. Ale dla mnie to chwile błogości, które zdarzają się strasznie rzadko... Cisza, kiedy nikt nie puszcza głupiego pudła, które tak naprawdę nikt nie słucha, tylko musi się świecić. Cisza kiedy słychać nasze myśli...
Genialne uczucie....

Prawda, że to takie sprawy przyziemne? Uważam, że są stanowczo za mało doceniane. Jakby nam się należały...




* niepotrzebne skreślić :)

środa, 13 stycznia 2010

Czy to możliwe??

Usłyszałam dziś wiadomość. Wy pewnie też. Ale muszę o niej tutaj wspomnieć, ponieważ nie mogę w nią uwierzyć i liczę na to, że poprostu źle zrozumiałam.
Czy to możliwe, że NFZ wprowadzi w życie tak bzdurną zasadę dotyczącą badań piersi???!!! Że badaniom będą mogły poddać się tylko panie, które we wtępnej ankiecie, na pytanie o dolegliwości w okolicach piersi, odpowiedzą NIE.
Że jeśli coś mnie zaboli i będę się chciała zbadać, to będę musiała kłamać? I utrzymywać, że przyszłam się zbadać, bo lubię odwiedzać lekarzy?????

Generalnie założeniem moim jest pisanie o pozytywach życia, o wyszukanych małych przyjemnościach, o tym małodostrzegalnych miłych rzeczach... Ale to mnie poruszyło do głebi...
Chciałabym, żebyście czytając to, co piszę, uśmiechali się, lub dowiadywali się czegoś o filmach : )
Ale ten problem nie jest zabawny... jednak warty poruszenia...

Czy ja dobrze to wszystko zrozumiałam??

Róbmy sobie dobrze! ;D

Chciałam Wam zaprezentować coś, co według mnie wspaniale ociepli te dni i sprawi, że nabiorą troszkę kolorów i smaczku : )
Jako, że nie obchodzimy z Bardzo Mądrym Mężczyzną Walentynek (my mam Dzień Czekolady ;p), jakiś czas temu znalazłam takie oto miłe miejsce w Internecie: chocolissimo.pl

Polecam rzucenie tam okiem. Warto. Poniżej mała próbka:



Zdjęcie z tejże właśnie strony :)

Można tam nabyć nie tylko takie telegramy. Są wszelkiego rodzaju czekoladki! Osobiście wysłałam taki telegram. Także podzielę się doświadczeniem. Bałam się, że nie dotrze na czas, że w ogóle nie dotrze, że czekolada będzie niesmaczna, że będzie pokryta tym czymś białym, czym czasem pokrywa się czkolada... a to prezent miał być... Ale nic z tego się nie wydarzyło : ) Dotarło na czas, czekolada była świeżutka i smaczna.

Dlatego jeśli nie macie pomysłu na prezent, zajrzyjcie sobie tam. W zasadzie tego prezentu nie trzeba robić komuś, można też sobie ;p Bo to bardzo ważne, żeby umieć robić sobie samemu/samej drobne przyjemności... Niekoniecznie w formie słodkiej, ale jakiejkolwiek. Ja tylko pozwoliłam sobie podpowiedzieć.... : )

Wyobraźmy sobie wyobraźnię wyobrażającego...

Jeszcze parę łupinek z popcornowych kuleczek zostało mi w zębach i już piszę :) tak, świeżo przybyłam z seansu filmu, na który bardzo się cieszyłam :) (pisałam wcześniej o tym).
Wybaczcie mi małosubtelny początek. Wróciłam właśnie z kina. Film? "Parnassus"!!! : )



Bardzo chciałam go zobaczyć, ponieważ miał to być film inny. Przyciągała też obsada (Law, Depp, Ledger, Farrell, Plummer). Dzień przed oczekiwanym seansem przeczytałam opinię pewnej blogowiczki : ) pisze u siebie, że trudno jej opisać ten film... i już wiem co czuła kiedy próbowała :)
Ponieważ jest to niesłychanie nasycone wszystkim widowisko. Już dawno czegoś takiego nie widziałam. Fascynujące zwroty akcji powodowane między innymi magicznym lustrem. Dość dobry gatunek humoru. Aktorzy wyśmienici. Nie można też pominąć młodej Lily Cole (cudownie ruda!!! ;p).




Oba zdjęcia znalezione w sieci :)

Opowieść o wyobraźni... o sidłach Diabła (świetna kreacja Toma Waits'a). Opowieść o miłości, ale nie jakiejś łzawej, spokojnie.
Historia popełnionych błędów. I ciągłej próby ich naprawienia.
"Parnassus" porywa w sam środek tego, co widzimy na ekranie. Można zatracić się stale zmieniających się magicznych sceneriach. Krajobrazy bywają piękne... bajkowe... ale także przerażające i wzbudzające strach.
Efekty specjalne są miłą odmianą od tych, które zwykle widujemy w kinie. Strzelanie, wyścigi, efektowne tonięcia, jeszcze bardziej efektowne zawalanie się, zapadanie itp....
Wiem, że jest to inny gatunek filmu, stąd też inne efekty, ale musiałam o tym wspomnieć :)

Bardzo mi było miło obejrzeć film, którego początek nie był dla mnie oczywisty, większość scen była zaskakująca.

Polecam ten film jako dobrą rozrywkę, ale także jako dobry film. O wartościach także.
Daję "Parnassusowi" znak jakości Małej Mi ;P

P.S. Dziś pierwszy raz w życiu film puszczono przed czasem! Okazało się to pomyłką i ponieważ większość ludzi schodziła się po 20 (seans był na 20 00), puszczono film (UWAGA!) od nowa! Reklamy przed nim też! No i tym samym seans rozpoczął się normalnie... 20 25...
A już się cieszyłam, że zmiany, zmiany, zmiany...

P.S. P.S. Dla fanów Harrego Pottera : ) Dr Parnassus momentami baaaaaaaaardzo przypominał mi z wyglądu Dyrektora Hogwartu : )

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Co przynosi (u)śmiech o poranku?

Opiszę dziś pewne zjawisko, które być może większość z Was zna :) jednak doprowadziło mnie dziś ono do łez (radości i śmichu : ) możecie więc bezpiecznie czytać dalej i humoru nie stracicie ;p)!
Otóż, jest wiele takich miejsc... w Internecie, czasopismach i być może gdzieś, gdzie ja jeszcze nie dotarłam, w których to możemy poznać swoją przyszłość.
I tak, mnie dopada ta wspaniała możliwość kiedy loguję się na pewnym portalu :) Mogę przeczytać swój horoskop ;D
Prawie codziennie kolega z pracy wypytuje mnie o niego, ponieważ ten, którym się raczę jest baaaaaaaaaardzo zacny.

I oto mój horoskop na dziś:

"Jeśli sobie odpuścisz, przebaczysz, lub otworzysz na „niechciane” emocje nastąpi w Tobie wielki przypływ. W duchowych poszukiwaniach czeka Cię czas rozkwitu. Nowe idee „zapłodnią” Twoją świadomość i narodzą się z tego ciekawe pomysły. Wciel je w życie."


Tak, jestem Panną : )


Najlepsze wyboldowałam ;D

Jest godzina 22 22, magiczna ;p a ja wciąż czekam na przypływ! Choć może nie otwarłam się dziś wystarczająco na niechciane emocje?
Czekam też na to "zapłodnienie" hahahahahahaha : ) Choć w sumie moja świadomość została chyba zapłodniona nowymi ideami wczoraj w nocy.... bo mam pewien pomysł, na który długo czekałam...
Także sprawdza się!!! Hahahaha : )

A teraz fakty :) przeczytałam w pewnym pisemku wstęp od redaktora naczelnego (lub pani redaktor, bo już nie pamiętam). Dotyczył on właśnie horoskopów. I, przyjmijmy Pani redaktor, opisała wtedy jak szukała kogoś do pisania horoskopów. W jej gazecie. Kiedy ktoś stawiał (o ile horoskopy się stawia ;p) zbyt mało optymistyczne, nie miał szans na pracę! Otóż tak!
Ten, kto pisze horoskopy na portalu, na którym się loguję, chyba nie dostałby pracy... bo nie zawsze mam taką optymistyczną przyszłość jak dziś ;p PRZYPŁYWY.... ZAPŁODNIENIA... ;P

Polecam czytanie tychże dziełek sztuki dla wywołania uśmiechu na twarzy : ) najlepiej się sprawdzają o poranku, kiedy spóźnieni wpadamy do pracy, bo pociąg się spóźnił pół godziny, a PKP nie raczyło nawet tego opóźnienia zapowiedzieć...

A jeśli już piszę o spóźnieniach, to kiedyś usłyszałam też, że właśnie tacy spóźnialscy w redakcjach są zobowiązywani do pisania horoskopów za karę : )
Nasza przyszłość leży w rękach ukaranych! Drżyjcie!

niedziela, 10 stycznia 2010

POMOCY!

Cały dzień siedzę dziś i próbuję "zainstalować" sobie nowy szablon... nowy, ale nie z tych standardowych. Znalazłam ładne szablony na innych stronach, ale za cholerę nie potrafię tego wrzucić i połączyć z tym co już stworzyłam : (
Albo mam szablon i nie mam postów, albo mam posty, ale szablon nie pasuje...
Albo są posty i jest szablon, ale ginie reszta ustawień...
Kody html... jakieś tam... Pomóżcie..     PROSZĘ  :) 


CZY KTOŚ JEST MI W STANIE POMÓC??!! 

To przecież nie może być AŻ tak trudne...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...