sobota, 9 stycznia 2010

Jak poprawić sobie humor i pośmiać się ćwicząc mięśnie brzucha?

Jako, że mamy już boski, cudowny, uroczy, wspaniały, wolny weekend :) trzeba się zrelaksować :) i dla relaksu* odwiedziłam stronkę, o której już kiedyś pisałam: demotywatory.pl : ) niektórzy ją znają, a tym, dla których to adres nieznany przedstawiam parę pozycji :)



Jak wiadomo, trzeba szukać plusów :) i jako, że zimę lubię tylko kiedy siedzę pod kołdrą dla mnie jest to plus!



Wszystkie panie, które lubią intensywne makijaże teraz powinny to przemyśleć :)
Panie od solarium też!



Niektórym przydałoby się ten obrazek wydrukować i powiesić nad łóżkiem, drzwiami, zegarem, w wc....



Bardzo trafne : ) z dedykacją dla Bardzo Mądrego Mężczyzny :)



Bardziej międzynarodowy niż angielski :P



Prawda?

Mogłabym tutaj wrzucić tych zdjęć dużo więcej, ponieważ to niesamowicie wciąga!! Polecam tę stronkę dla relaksu i poprawienia nastroju : )





* oczywiście nie jest to jedyny sposób relaksowania się :) mam jeszcze kawę, słodyczy trochę, Harrego Pottera i inne : )

piątek, 8 stycznia 2010

Tanio i dobrze : )

Dziś do kin wszedł film, który bardzo bym chciała zobaczyć z okazji obsadę :) trochę babska ta obsada... bo główne role grają Johnny Depp, Jude Law i Colin Farrell ;) także panie będą miały co pooglądać jeśli nawet film je znudzi. W co wątpię, bo piszę właśnie o filmie pod tytułem "Parnassus".
Jak na razie widziałam tylko zwiastuny, ale z tego co czytałam film będzie jednym wielkim widowiskiem, dlatego też wybiorę się do kina (na pewno wtedy o tym napiszę!).
Także czekam...

Ale kiedy tak sobie myślę o tym filmie, myślę też jak bardzo musiał on być drogi... I wtedy przypomina mi się inny film. A mianowicie "Paranormal activity". I o tym filmie właśnie chcę napisać : )
Będę szczera: nie widziałam tego filmu całego. Ponieważ oglądaliśmy go w pracy i kolega pokazywał nam najciekawsze urywki... fakt, że urywków było dużo i były dość długie jak na urywki, pozwala mi się wypowiedzieć na temat tej produkcji : )
Pokrótce o filmie: młode małżeństwo podejrzewa, że ich dom jest nawiedzony, postanawiają więc założyć monitoring w domu, żeby to sprawdzić. Podobno oparty na faktach.

I oto film, który dzieje się w jednym prawie domu, aktorów niewielu (głównych dwoje) wzmaga taki stres i napięcie, że w biały dzień, w ciepłym biurze kolega wystraszył mnie tak, że aż krzyknęłam!
Jest to dla mnie niesamowite. I o dziwo, nie widziałam tam odcinanych rąk, nóg, fontann krwi... Bez tego też można zrobić straszny film jak widać...
Nie mówię, że jest to jakaś ambitna pozycja każdego kinomana.... ale jednak warto wspomnieć : )

Jednak najlepiej określiła go Moja Dobra Koleżanka Z Biurka Naprzeciwko :)

"Ten film jest genialny, tani i dobry. Jak produkty z Biedronki" : )



czwartek, 7 stycznia 2010

Ja się pytam: PO CO?

Ostatnio miałam okazję przysłuchać się rozmowie moich dwóch kolegów z pracy (w naszym biurze toczą się rozmowy wielowątkowe, różnowątkowe i generalnie dostępne ogółowi :)). Rozmawiali o filmach. Jako, że należę do nacji interesujących się przykuli moją uwagę : )
Padło bowiem zdanie, które brzmiało mniej więcej tak: "'Wzgórza mają oczy'? Świetny film! Widziałem jedynkę i dwójkę".
I w mojej głowie prócz wielu milionów cyferek, które zwykle mi towarzyszą w pracy, pojawiła się myśl: O MÓJ BOŻE, CO ON WYGADUJE???

A teraz rozwinięcie tej krótkiej opowiastki : )
Myślę sobie... kto i po co ogląda te filmy?? Mam tutaj na myśli filmy w stylu "Wzgorza maja oczy" (zniekształceni ludzie polują na innych ludzi), "Piła" (gra o życie w wersji dosłownej), "Sadysta", "Hostel" i wiele innych (niestety...)...
"Hitem" spośród filmów tego (pod)gatunku jest według mnie film pod tytułem "Blizna 3D" !
O ja głupia! Poszłam na to do kina, bo chciałam zobaczyć w 3D coś innego niż rybki i zwierzątka...
I mam za swoje! Wiertarka w ciało, krew strumieniami, cięcie, krojenie, kłucie itp... Był to JEDYNY jak do tej pory film, którego w kinie nie dopatrzyłam. Wyszłam przed końcem, bo zrobiło mi się niedobrze.

Wszyscy wiemy mniej więcej o co chodzi w tych filmach. Jak najwięcej krwi, przemocy, brutalności, łamania, bólu, gwałtu, nienawiści.... i tak dalej i tak dalej mogłabym bym wymieniać.
I teraz pytanie: PO CO? 
Jeden film w tym stylu - ok. Wstrząśnie, będzie czymś nowym, ciekawym przeżyciem filmowym.
Ale reszta? Ta reszta, w której wiecznie jest jedno i to samo? Że też ktoś daje na to pieniądze... a biedne dzieci w Afryce nie mają zeszytów do pisania... (!!!!)

Pewnie już recenzenci zwracali na to uwagę kinomanów i nie tylko. Jednak przypomniało mi się o tym kiedy słuchałam tej rozmowy moich kolegów...
Ci, którzy tworzą te filmy chcą zarobić, to jasne. Ale w jakim celu to oglądać? Nowe grymasy bólu? Nowy sposób oderwania ręki? Skalpel już jest nudny, czym jeszcze można porwać ludzkie ciało?

No doprawdy, co to za rozrywka?? Bo pytanie "co taki film wnosi w nasze życie?" nie ma tutaj sensu...

A tak dla przeciwwagi do tego co powyżej:


Zdjęcie znalazłam na stronie

Piękno... harmonia... spokój... natura.... : ) 

środa, 6 stycznia 2010

Optymistycznie

Dziś będzie o przyjemnościach :)

Prosty sposób (w moim przypadku) na to, żeby mieć miłe popołudnie:

- wyjście z pracy w miarę punktualnie (15 minut to norma i nie robię tu z siebie pracoholiczki ;p)
- dojechać w docelowe miejsce bez większych problemów, co przy obecnej pogodzie nie należy do najłatwiejszych,
- wybranie się do herbaciarni (ważne, żeby była przytulna i żeby nie można było w niej palić, tylko w kominku!)
- spotkanie z przyjaciółką (babski wieczór) - bezcenne :)
- wypicie dobrej kawki i herbatki
- małe zakupy (trzeba sobie robić drobne niespodzianki np. paczuszka herbaty),
- rozmowy, rozmowy, rozmowy

Jako, że nie oglądam zwykle tv stało się to dla mnie nie lada przyjemnością ;p i tak mam dziś możliwość przypomnieć sobie, że w Polsacie reklamy trwają dłużej niż blok programowy...
I tak, nie oglądając regularnie tv, to też jest przyjemne ;p każda reklama jest ciekawa i nowa ;D

W ogóle ostatnio dochodzę do wniosku, że ludzie, którzy wynaleźli takie sprawy jak prysznic, laptop, łóżko byli geniuszami... to wspaniałe przedmioty... i dają tyle radości : )

Jeszcze by się książkę poczytało... ale ten czas tak szybko ucieka... pędzi jak oszalały... A tyle jest jeszcze do zrobienia.... Tyle przyjemności na nas czeka :)

P.S. Wrzuciłam w Google słowo "przyjemność" i szukałam w grafice. Wszystko jest związane z seksem (tylko i aż). Nie obrazuje niczego spośród rzeczy, które wymieniłam.... dziwne....

wtorek, 5 stycznia 2010

Dobre dowcipy : ) Poniżej.

Zobaczyłam coś, co przykuło moje oko  : ) postanowiłam się tym podzielić. Poniżej....




Zdjęcie znalezione na polki.pl

Ptaszek na spinacze : ) tak sobie go nazwałam w głowie. Fachowa nazwa to „Chip”, proj. Rodrigo Torres, ok. 150 zł, Alessi.
Nazwisko projektanta nic a nic mi nie mówi.... Cena za to mnie rozśmieszyła, a śmiech to zdrowie : ) 
Zwróciłam moją szanowną uwagę na ten przedmiot, ponieważ kiedyś w domu miałam coś, co działało w ten sam sposób. Różnica polegała na tym, że było to plastikowe, brzydkie, dostane za darmo z firmy farmaceutycznej. Ale było. I działało!

A teraz co? Można sobie zakupić Chipa na biureczko za około 150pln ;D no bajka!

Nie wiedziałam za bardzo co to Alessi. Więc zasięgnęłam paluszków i Internetu i znalazłam : )
Oto i strona fabrykaform.pl, która może posłużyć jak strona z dobrymi dowcipami : ) ponieważ mamy tam mnóstwo gadżetów w stylu Ptaszka Do Spinaczy : )

Kieliszek na jajko Banana Chic w cenie 101  PLN ;D
Ale nasuwa mi się pytanie: co zrobić jak się ma rodzinę pięcioosobową?? Wydać 1/4 wypłaty na kieliszki do jajek? 




Albo uroczy młyneczek na pieprz... za 161 PLN Happy Spices : )


















I tak... rzeczy są ładne i ciekawe : ) ale ja chyba nie umiałabym kupić ich za taką cenę. Może i troszkę zazdroszczę ludziom, którzy tak mogą... Ale na razie jestem na etapie traktowania takich przedmiotów w takich cenach jako dobry żart : ) Polecam ćwiczenie mięśni brzucha!

poniedziałek, 4 stycznia 2010

O pewnym Słowniku (nie)językowym

"Mały słownik chińsko-angielski dla kochanków" autorstwa Xiaolu Guo przeczytany : ) już jakiś czas temu. Książkę dostałam w prezencie od Pewnego Bardzo Mądrego Mężczyzny. Ale! Sama ją sobie wybrałam, dlatego śmiało mogę napisać, że nie był to wybór zbyt trafny.... nikt się nie pogniewa : )

Zdjęcie z www.kdc.pl


Będę się teraz czepiała, ale przyporządkowano tę powiastkę jako komedię romantyczną. I na Boga ostrzegam! Jeśli ktokolwiek chce czuć jeszcze coś takiego jak romantyzm, to niech tego nie czyta! Może i jest to książeczka zabawna (o tym poniżej), ale z romantyzmu nie ma nic. Nawet mniej niż nic. Bo co jest romantycznego w uprawianiu seksu z właśnie poznanym facetem? W dodatku wciąż deklarując miłość do innego, który rzekomo ma być tym jedynym. Może i ja jestem pruderyjna (co w zestawieniu z moim młodym wiekiem jest może trochę rażące), ale co romantycznego jest w "olewającej miłości"? Ona wraca z miesięcznej podróży, on nawet na nią nie czeka....
No można się romantycznie pociąć!

Książka ma jednak ciekawą jak dla mnie "akcję". Ciekawą, ponieważ nieprzewidywalną. Przynajmniej w 80ciu procentach : )
Młoda Chinka przyjeżdża do Londynu uczyć się języka. Poznaje rzeźbiarza. W opisie książki jest on podobno po przejściach (ja tego z treści nie wyczytałam...). No i tutaj już ma być romantycznie i śmiesznie. Jednak według mnie nie jest. To co się tam dzieje bynajmniej nie jest zabawne... przynajmniej dla mnie.

Ubawiłam się natomiast bardziej z przemyśleń głównej bohaterki : ) poniżej parę cytatów:

"Nie ma więcej wyjaśnień. Nienawidzę tego słownika. Gdzie dokładnie jest odcinek lędźwiowy i jak wygląda pas lędźwiowy? Czy ludzie go noszą codziennie?"

strona 128

"Jak intymny mieszka z prywatnością? (...) Chyba tutaj ludzie mają problem być intymni ze sobą. Ludzie chowają dystans, bo chcą niezależności, więc kochanki nie mieszkają wspólnie, tylko wyłącznie spotykają się w weekend lub śpią razem dwa razy na tydzień."

strona 104

"Kiedy wiza przybywa, nadal robię badania europejskiej mapy, starając się zrozumieć, co jest gdzie, na przykład Polska jest koło Niemiec, a Rumunia nad Bułgarią. Ale nie mogę znaleźć Beneluksu."

strona 186

Ciekawe jest także to, w jaki sposób Chinka widzi Europę : ) jak różne są te kultury to wiemy. Ale czytając tę książkę czujemy to niemal namacalnie. Nieporozumienia między bohaterami są bardzo ciekawe.
Na początku czytało mi się bardzo niewygodnie, bo Zhuang nie umiała angielskiego. Więc był to bełkot, ale zabawny. Potem już przywykłam, a i główna bohaterka poprawiła znajomość języka : )

Książkę poleciłabym tym, którzy chcą poczytać o różnicach kulturowych, a nie o miłości.

Ja będę teraz czytała "starego, sprawdzonego" Harrego Pottera... czeka mnie trudny styczeń, a te książki działają na mnie antydepresyjnie... : ) każdy powinien mieć swojego Harrego Pottera : )

niedziela, 3 stycznia 2010

Ciekawe - zobaczcie...

Usłyszałam w Trójce, zajrzałam i teraz i Wam polecam zajrzeć :)



Nie, żebym była pesymistką : ) ale uważam, że to bardzo ciekawy projekt ;)

Detektyw : ) Ale nie Monk!

Dawno nie byłam w kinie, ponieważ niestety według mnie nie było na co iść. Ja generalnie lubię chodzić do kina i uwielbiam jeść popcorn (tak, wiem, że to straszne... ale przynajmniej potrafię się przyznać do tego :)), dlatego mogłabym iść do kina na cokolwiek.... Jednak jestem zła na to, jaką szmirą nas karmią prócz popcornu. Jakieś "Ciacha amerykańskie"... jacyś "Templariusze...", "Prawo zemsty"...
Tak więc postanowiłam chodzić do kina na to, co według (podkreślam - według mnie!) mnie będzie warte zobaczenia :)
I tak w piątek wybraliśmy się na "Sherlocka Holmesa". W roli słynnego detektywa możemy oglądać (panie chyba nawet z większą przyjemnością ;p) Roberta Downey Jr oraz (mniej już przystojnego moim zdaniem) Juda Lawa, jako Watsona.
Towarzyszą im piękne panie, o których napiszę kiedy indziej :) oraz bardzo wartka akcja.
Film wyreżyserował znany nam z "Przekrętu" i "Porachunków" - Guy Ritchie.
Ale dość suchych faktów : ) "Sherlock..." ma etykietkę filmu przygodowego i kryminału. I zgadzam się z tym przyporządkowaniem. Dodałabym od siebie jeszcze odrobinę sensacji. Powód? Pościgi, walki, trochę strzelanin.
Plakat głosi "Koniec grzecznych detektywów".



I takiego właśnie poznajemy Holmesa. Złośliwy, dokuczliwy, przechwalający się... Przeczytałam nawet porównanie postaci wykreowanej przez R.D. Jr do postaci Doktora Housa : ) czy to prawda? Nie wiem, ponieważ nie oglądam serialu o doktorku.
Tak czy inaczej, poczucie humoru w "Sherlocku Holmesie" bardzo mi odpowiadało. Uśmiałam się : ) i nie tylko ja! Film jest dobrze zrobiony, podobał mi się klimat jaki można było oglądać na ekranie. Brudnego Londyn (wciąż marzę, żeby w końcu zobaczyć Londyn :)) ...
Podobały mi się także zdjęcia oraz sceny, które przedstawiały myśli głównego bohatera - zwolnione tempo dało świetny efekt!!!
Jeśli chodzi o fabułę to nie należy do superambitnych (naród w niebezpieczeństwie, bohater ratujący kraj + piękne kobiety). Jest to raczej film łatwy, lekki i przyjemny. Ale rzeczywiście przyjemny :) Aktorzy świetnie wcielili się w swoje role. Byli bardzo przekonywujący : ) Warto zwrócić też uwagę na panów E. Marsana (inspektor policji) oraz M. Stronga (zły do szpiku kości lord.... ]:->)
No i muzyka. Kompozycja Hansa Zimmera. Mnie osobiście raczej nie poruszała jego muzyka. Wręcz nudziła. Ale tutaj? Była super :) nie było tych jego chórów itp raczej skoczna muzyka, która kojarzyła mi się z irlandzką : ) (choć tutaj mogę się mylić, ponieważ nie jestem znawcą).... Oczywiście były momenty z pompatycznymi (wręcz tandetnymi) dźwiękami w tle... ale było ich niewiele :)

Nie podobało mi się jedynie to, że z detektywa próbowano zrobić kogoś, kto walczy w podziemiach za pieniądze. Nie znam dokładnie Sherlocka Holmesa, ale nie słyszałam nigdy, żeby parał się on walkami... Rozumiem to tak, że twórcy chcieli pokazać nam buntownika, niedbającego o wizerunek itp...
Ale wydaje mi się, że z tym przesadzili...

Reasumując: jeśli ktoś ma ochotę wydać ciężko zarobione pieniądze na wyjście do kina, to na ten film warto bardziej niż na inne, które w tej chwili nam serwują. Miło się ogląda, dobra rozrywka. Ja polecam : )


Główni bohaterowie : )
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...